1/18/2011

Wstążki zamiast bolączki.



Nioski liftów przyniosły kolejne wyzwanie. I to przez duże W. Konkretniej przyniosła je Mirabeel. Prace Mirabelki są śliczne, niejednokrotnie wzdychałam do jej losów. Jednak to kompletnie odmienny styl od tego, w którym dobrze się czuję. Tak więc i propozycja Mirabeel zafundowała mi spory zawrót głowy. A jest to LO Tary Orr.

Najpierw zaczęłam dopasowywać koronki, zdjęcia, papiery do papierów. Wysnuwać wszystkie motylki i kwiatki jakie tylko posiadam. Jednak zastanowiłam się chwilę i pomyślałam: "nie! muszę to zrobić inaczej". I tak zniknęły warstwy, zniknęła koronka, kwiatki, kropy, niestandardowy kształt bazy. Czyli w zasadzie wszystko zniknęło :D Zostało tylko to:

10 comments:

  1. to przez duże T! Bo to TO jest nieziemskie :D

    ReplyDelete
  2. Zachwycam się Twoją kreatywnością;-)

    ReplyDelete
  3. No, po prostu... słów mi brak, bo oglądałam oryginał i powaliła mnie na kolana Twoja interpretacja :O
    Świetny lift!!

    ReplyDelete
  4. Bardzo ciekawa i oryginalna interpretacja, masz świetne pomysły.

    ReplyDelete
  5. Podziw dla Twojej interpretacji! Pięknie 'wybrnęłaś' ;)

    ReplyDelete
  6. ładne kolorki, można by powiedzieć wstążkowe szaleństwo:)

    ReplyDelete
  7. Ty wiesz, to jest genialne !:)
    zapisuję do inspiracji

    ReplyDelete
  8. mrrrrr, jak to dobrze, że zniknęło wszystko inne, a zostało "tylko" TO :)

    ReplyDelete
  9. i bardzo dobrze, że tyle zostało.

    nic tu więcej nie potrzeba, bajzel tasiemkowy wygląda idealnie :)))

    ReplyDelete

Blog Archive