2/18/2011

Co nie wylądowało na scrapie 2.12.am.

Wczorajszy wieczór był wieczorem moich osobistych upadków artystycznych. Matką tego imponującego wydarzenia jest moja ulubiona Lily i Liftonoszki. Bo to właśnie Lily w naszej grupie podała kolejną pracę do liftowania autorstwa Saturn_Art. Jest śliczna, kolorowa i radosna. Niestety nie mogłam się odnaleźć w warstwach. Tak więc wczorajszego wieczora powstały trzy wersje tej samej pracy. Wszystkie trzy były paskudne jak noc listopadowa. Byłam wściekła, zdruzgotana i zażenowana swoją obecnością ;p A dziś rano obudziłam się i raz dwa zrobiłam jeszcze raz ten sam lift. Tylko bez warstw, z mniejszą ilością kolorów i dodatków. Tak się nie robi, nieładnie, wiem.


A tak wyglądało moje biurko na wyjeździe podczas robienia powyższego:

Same widzicie jak wiele rzeczy na nim, które nie znalazły się na scrapie. Na uwagę zasługuję też klej magic. Zaopatrzony w moją autorską uprząż z kleju na gorąco, mającą zahamować wypływ wszystkimi możliwymi dziurami.

Inspiracja i tekst ze scrapa do ta piosenka. Uwieeelbiam ją!


6 comments:

  1. Mnie się te odchudzone warstwy podobają bardzo, bo mam też bardziej w sobie upodobanie do oszczędności i powściągliwości, co nie oznacza, że nie zazdroszczę tym, co potrafią zorganizować na jednym skrapie miejsce dla takiej ilości przydasiów, że prawie tylu nie mam:-)

    ReplyDelete
  2. genialny! GENIALNY!!! :)

    ReplyDelete
  3. warto było i 5 innych nieudanych scrapów wyrzucić do kosza żeby powstał taki MEGAzajebiaszczy;-))
    Cudowny, świeży i lekki;-)

    ReplyDelete
  4. "zażenowana swoją obecnością" ahahha podoba mi się!

    Scrap jak wiesz urodziwy :)

    ReplyDelete
  5. hmm takie warstwy to nie dla mnie.. ;D
    ale twój lift jest genialny!!
    POKAŻ RESZTĘ! POKAŻ RESZTĘ! POKAŻ RESZTĘ!!

    ReplyDelete
  6. Świetny, leciutki i emanujący świeżością :)

    ReplyDelete

Blog Archive