2/20/2011

O miłości, przepaści intelektualnej i matematyce.

Druga edycja Liftonoszek rozpoczęta. Tym razem Noomiy ją otwiera. Podała tę pracę do liftu. Wyzwaniem okazała się dla mnie ilość zdjęć i symetria. Tej ostatniej bardzo nie lubię, więc musiałam trochę zmodyfikować. Wyszedł scrap walentynkowy. Coś w końcu musiałam zrobić z tym zdjęciem. Tekst na nim to głównie piosenka "Lewe loff", czy ktoś jej nie zna?
Praca jest o tym jak mi czasem ze sobą ciężko i samą siebie wkur. do łez. :p No i o miłości oczywiście. Wczoraj moje przemyślenia podczas pracy opierały się na tym, że jak to dobrze, że pomiędzy naszymi skomplikowanymi mózgami, mimo przepaści intelektualej ;p istnieje płomienne uczucie :D Przepaść jest bo mój chłopak jest inteligenty :D A co, napiszę to, stać mnie! On liczy w myślach szybciej niż ja odpalam kalkulator w windowsie. Mało tego, gdy to robi, przybiera taki wyraz twarzy, że czuję się jakby ktoś malutkim piórkiem głaskał mnie po karku :D To jest dopiero wysublimowane, zaowalowane matematyczne uwodzenie. Swojego czasu, pod pretekstem hasła do krzyżowki, zadawałam mu liczbowe zagadki. Ach to były czasy, muszę to oscrapować :D :D
A tymczasem coś na obrzydzenie życia, niedzieli i własnego obiadu:

7 comments:

  1. ale się z Ciebie wielka maruda zrobiła, fajnie jest! :) zdjęcie ładne, papier fajny, maziaje i przeszycie <3

    ReplyDelete
  2. a gdzie to coś na obrzydzenie mi niedzieli?
    Fajnie poznać historię scrapa... jakoś się staje bliższy sercu... :)

    ReplyDelete
  3. A mi się podoba i już! :)

    ReplyDelete
  4. mi też się bardzo podoba:)))

    ReplyDelete
  5. Haha Czeko więcej wiary w siebie :P

    ReplyDelete
  6. hehe, faktycznie marudzisz ;) Scrap jest świetny! I ta historia ... całość bajeczna :)

    ReplyDelete

Blog Archive