4/20/2011

Ile mierzy chłop.

Wiele z moich doświadczeń i przygód opiera się na komunikacji miejskiej i pociągach. Tym razem kolejny raz metro uczy. W prosty sposób dowiedziałam się, że mam słaby wzrok. Dokładniej mam coś nie tak z ocenianiem wzrokowo rozmiarów, szerokości, długości itp. Może w takim razie to bardziej problem z mózgiem niż okiem. Ową wiedzę niezwykle obrazowo przedstawił mi wczoraj pewien pan. Zacznę od początku.
Może to wszystko przez to, że była 7 rano, a poprzedniej nocy spałam jakieś 4 godziny. Moja droga z domu do metra była wietrzna, więc zaczęło mnie boleć ucho a dla polepszenia humoru głowa. W perspektywie miałam 8h ćwiczeń z analizy miareczkowej z inż. Francą.

Wsiadam zawsze na drugiej stacji, ale mimo to bardzo rzadko udaje mi się upolować miejsce siedzące o tej porze. Tym razem jednak miałam szczęście. Wpasowałam się pomiędzy czyściutkiego, miłego grubaska a maleńką azjatkę. Jako, że zmarzłam przysunęłam się do tego pierwszego najbliżej jak się dało, ale by nie budzić dziwnych podejrzeń. Nieświadomy grubasek ogrzewał mnie. Azjatka też chyba zmarzła, więc przysunęła się do swojej równie małej koleżanki. Czytały jedną gazetę. Ja wyjęłam swoją, wynalazłam nawet ciekawy artykuł o smrodliwych chińskich barach i skupiłam się na nim. Następnie pociąg zatrzymał się na stacji Marymont (już o niej wspominałam, prawda? bardzo pechowa stacja) i do wagonu wsypali się jak owsiki ludzie. Przede mną stanął dwumetrowy pan, który to pokazał mi za chwilę czym jest życie. Był chudy, ok pięćdziesiątki. Żółty od papierosów i śmierdzący od wódki. Był chyba po jakiejś nocnej zmianie :D Oderwał moje spojrzenie od gazety kaszląc mi nad głową. Gdy tylko już znalazł ze mną kontakt wzrokowy wykaszlał pięć słów: "zmieszcze sie w to szparie?". Uniosłam brew, rozszyfrowując ostatnie słowo. Doszło do mnie o co pyta. Spojrzałam na lewo. Pomiędzy mną a azjatką był kawałek wolnego siedzenia szerokości (jak mi się wtedy wydawało) 15 cm. Powiedziałam więc "nie, na pewno nie".
"Zmieszcze sie, co mam sie nie zmieścić". Spojrzałam jeszcze raz na te 15 cm, a za chwilę na niego. Nie, jego tyłek tu nie wlezie, nie ma bata. "Nie, nie zmieści się, na pewno nie" - wydobyłam z siebie ponownie. "A ile tu was siedzi?" - zapytał nasz rząd i zaczął liczyć. Cztery razy się mylił zanim doliczył do pięciu (to była ciężka nocna zmiana). Potem zaczął liczyć siedzenia i ku mojemu zdumieniu (:D) też wyliczył 5. Po czym zawyrokował: "To jak pięć ludzi na pięciu siedzeniach jadzie to sie ściupiom i sie zmieszcze". Nie czekał już na moją (mojo) odpowiedź i zaczął się mieścić. Zgarbił się, zgiął, przycisnął mnie do brzuszka grubaska i się zmieścił!! Naprawdę się zmieścił! Nieważne że azjatka została "wyciśnięta" do góry, tracąc siedzenie i stając na równe nogi. Zmieścił się. Pysk mi się otworzył, do nozdrzy doszedł zapach pana i poczułam że brzuszek grubaska też się już spocił. Zacisnęłam zęby, pięści i razem z malutką azjatką wypchnęłyśmy śmierdziela z powrotem. Padały przy tym słowa: "co pan tu", "nie zmieści się", "ćianki ćiąg ąą ła" "zmieści się" "k****" "weź". Udało nam się, pan znowu stanął przede mną, a azjatka zajęła swoje miejsce. Pan nawet spłentował: "a niech siedzi aż jej się odleżyny zrobio!". A ja z powrotem spuściłam wzrok na gazetę. Nie myślałam jednak o treści artykułu. Moją myśli wciąż były w szoku. Wydawałoby się, że to tylko 15 cm. Taką informację przekazał mi mój wzrok. A tymczasem zmieścił się tam dorosły chłop. Ile to jest właściwie 15cm? Ile mierzy chłop? Czy już nigdy nie powinnam wierzyć temu co widzę?

Dwie prace - lifty w Liftonoszkach:

Lift tej pracy. Oraz druga, lift tej.


A także trzeci tag na wyzwanie CraftArtwork. Tym razem uskrzydlający cytat.


ps. a jeśli ktoś chciałby się czegoś o mnie dowiedzieć to zapraszam tu: wywiad na blogu scrappassion.

12 comments:

  1. Siedzę w robocie i chichram się do kompa. no jak to tak?
    Prace przepiękne - jak zawsze. Zwłaszcza drugie LO wpadło mi w oko.
    Idę czytać wywiad :)

    ReplyDelete
  2. oba scrapy śliczne, ale ten pierwszy jest taki szczególnie ciepły:)
    tag też bardzo ładny:)
    do małej Azjatki zapałałam jakoś sympatią, a wywiad już czytałam rano:)))

    ReplyDelete
  3. Hehehe! Świetne! Zaczynam żałować że moja droga na uczelnie to 7minut spacerkiem;) a jedyne osoby które spotykam po drodze to studenci i zakonnice(mieszkam koło katedry)... więc nie miewam takich przygód...:)
    serdecznie pozdrawiam!!

    ReplyDelete
  4. Heheheh tego mi dzisiaj było trzeba :) uśmiałam się.
    A co do prac jak zwykle rewelacyjne :)

    ReplyDelete
  5. oj ty oj ty! :) haha! Pierwszy jest świetny, mimo papieru, a drugi ma fajną bazę.. :)

    ReplyDelete
  6. :))) oj tak, życie bywa brutalne!!! :D ale poradziłyście sobie ;)

    ReplyDelete
  7. uwielbiam takie scrapy...tag mega cuuudny!!!
    i z przyjemnością przeczytałam wywiad:))

    ReplyDelete
  8. Świetne LO, zwłaszcza ten drugi mnie urzekł :) Kolejny tag jest równie bombowy jak poprzednie! (nie mogę się na nie napatrzeć)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  9. Łaaaał Czeko duma mnię ogarnęła :D huhu brawo, postępy są, masz swoje 5 minut, czaaad :D:D

    ReplyDelete
  10. czytam za każdym razem z dużą przyjemnością i uśmiechem na twarzy:)drugi scrap świetny - dużo warstw, widać że się dzieje:)

    ReplyDelete
  11. Piękne prace!!! Wesołych Świąt!

    ReplyDelete
  12. Czeko tak bez kokieterii ale czekam na jakaś książkę: umilasz mi dzień po prostu;-) Uwielbiam te losy, drugi kocham za te kolory, za kwiatki i motylka;-)
    Buziaki, lecę poczytać wywiad;-)

    ReplyDelete

Blog Archive