4/13/2011

Wątki emocjonalne.

Ostatnie dni mają dla mnie po około 2 h. Nie wiem jak to się dzieje, ale naprawdę mam takie wrażenie. Na głowę spadają mi nowe sprawy do załatwienia na natychmiast, a wskazówka przyspiesza jak posmarowana smalcem. Ostatki sił nocnych przeznaczam na scrapowanie, bo już wiem, że nie mogę bez tego żyć. Scrapbooking zdecydowanie pozwala mi przetrwać w nawet najmniej sprzyjających warunkach. Niestety zmęczona nie jestem zbyt twórcza, choć staram się jak mogę. Może przejdę teraz już do sedna, bo moje pisanie dziś też górnolotne nie jest :)

Najpierw scraplift w liftonoszkach. Oryginał tu.



Ta praca najlepiej obrazuje moje twórcze zmęczenie. Oto ona jest teraz najbardziej znienawidzona przeze mnie. A jeśli ktoś się zastanawia o czym zapominam, to wyjaśnię. Zapominam o tamtych ciepłych, leniwych dniach, gdy to moja żółta spódnica (do której jak dzikie frunęły owady ze wszystkich stron świata) była jedynym zmartwieniem. Miałam też wtedy przyjaciółkę widoczną na fotce. I o niej też już zapominam. Niestety nie jestem pewna jak wiele w wymowie tego scrapa jest żalem, a jak wiele dumą.

Teraz może coś trochę bardziej lotnego i mniej dosłownego. Niewielka książeczka o mnie. Bardzo chciałam zrobić coś surowego i to na pewno mi się udało. Za punkt ambicji postawiłam sobie nieupychanie i klinowanie z simplowaniem. Zaledwie kilka słów w niej opisuje naprawdę setki emocji towarzyszących mi ostatnio. Rysunki pochodzą z rozprutego, starego atlasu anatomicznego. Oprócz tego jest tu tylko gesso, klej i taśma malarska.
Ach no i polecam ten sposób robienia książeczki-minialbumu. Mam na myśli sklejanie baz. Bardzo wygodne. Po zdjęcia reszty stron zapraszam tu.




A teraz czas na dowody na to jak CraftArtwork zapanowało nad tematyką moich małych form. :D
Po pierwsze drugi tag na wyzwanie skrzydlate myśli. Tym razem miało być o niespełnionych marzeniach. Tło to tusze Distress. Motylek ze scrapińca pomalowany mieszanką liquid pearls i tuszu distress. Dzięki temu ma świetny metaliczny połysk. Pomysł na to łyknęłam z galerii na flickr Anai. Dziękuję :*



Drugą pracą dla CA jest ATC na wyzwanie czekoladowe. To zdecydowanie najsłodsza praca jaką dotąd zrobiłam. Zdjęcie nie oddaje nawet 30% tej słodkości. Używałam skraweczków papierów, gesso, liquid pearls i sticklesa. Jest też element K&Co.


W następnych notkach będzie na pewno wreszcie zalegający mi lift liftonoszkowy, a może nawet dwa.
Będzie też na pewno art journal, który wciąż namiętnie powstaje (wcale nie przerwałam :p)

Pozdrawiam i kolejny raz baaaaardzo dziękuję za komentarze. Uwielbiam to, że często opowiadacie mi w nich swoje małe historie - zawsze czytam je z wielkim uśmiechem na twarzy.

ps. właśnie przeczytałam tę notkę i nic nie będę poprawiać. nieważne że jest dużo błędów styl. i inter. ojtamojtam.
zatrudnię korektora :D

14 comments:

  1. ja nie wiem co Ty masz do tego scrapa!! Totalnie nie wiem... Ja uważam, że jest w dechę!
    A co do książeczki... wiesz, że okropnie się mi podoba... Genialna, mimo c&s :)

    ReplyDelete
  2. a mnie tag powalił!! powalił normalnie na kolana :)

    ReplyDelete
  3. Niesamowita ta księżeczka!

    ReplyDelete
  4. Wchodze tutaj, czytam, podziwiam, wzdycham ;)
    Ksiazka fantastyczna, na scrapach sie nie znam, ale dla mnie ciekawy, a tag niesamowity. To tyle na dzis ;)

    ReplyDelete
  5. o rany rany rany, no nie rób tak, że tyle boskich rzeczy na raz. bo zwykłego śmiertelnika skręca

    ReplyDelete
  6. chyba rozpruję jakiś podręcznik ;) fajnie Ci to wychodzi... i to prawda... klejenie i malowanie relaksuje a kto raz się wciągnie... :) pozdrawiam

    P.S Ja miałam taką bluzkę do której ściągały muszki , uśmiechnęłam się do tej Twojej żótej spódnicy ;)

    ReplyDelete
  7. Prace są extra !!!
    Ateciak przepyszny !

    ReplyDelete
  8. Twarda sztuka jesteś, że w takim krótkim czasie jaki masz na scrapowanie, tyle potrafisz cudowności naprodukować;-)
    W tagu jestem zakochana, choć Ateciak też smakowity;-)) dzisiaj właśnie takiej czekolady potrzebuję... jest zimno, deszczowo i mi się chce słodyczy...
    Pozdrawiam cieplutko;-*

    ReplyDelete
  9. ha. Pewną melancholię poczułam przy scrapie i przy książeczce.
    Taga widziałam na flickrze i myślałam, że motyl to wykrojnik, którego sama ostatnio nadużywam :) Ale do głowy mi nie przyszło, że się mogłam przyczynić do neigo. Duma mnie rozpiera. Dziękuję! Za piękne użycie perłowej farbki i za wzmiankę!
    W całym moim pędzie i przelatywaniu przez blogi lotem błyskawicy - coraz częściej i chętniej do Ciebie wracam. Zarówno po inspirację i piękne prace, jak i po słowa :)

    ReplyDelete
  10. niesamowite prace...każda jedna!!!:))
    a książeczka genialna:))

    ReplyDelete
  11. Ale bosko! Moją faworytką jest praca anatomiczna- niesamowity klimat!! Mojemu tacie z pewnością też by się spodobała ;)

    ReplyDelete
  12. ten tego. wszystko mnie powaliło. maksymalnie. niech Ci ten czas dalej służy, bo scrapowo wychodzi mega.

    ReplyDelete
  13. pięknie! Scrap ma mega ładunek emocjonalny, a jeszcze z opisem to już w ogóle. I jeszcze tak tak właśnie tag mi się strasznie podoba!:D

    ReplyDelete

Blog Archive