Blogger pomaga odkryć co śmierdzi w torbie.

W Art-piaskownicy jest nowa zabawa. "Pokaż zawartość swojej torby i nie omieszkaj zrobić temu zdjęcia." (przy okazji pochwal się szpanerskimi bajerami, które oczywiście na co dzień nosisz w tej dziesięciocentymetrowej wręcz-koktajlówce)
Niestety nie biorę udziału. Jest kilka powodów. Pierwszy to taki, że mam teraz za daleko od biurka do aparatu. Musiałabym przejść około metr. :D Moja mama miała żylaki, więc staram się unikać chodzenia na wszelkie możliwe sposoby :D
Drugi powód to dręczące mnie od wczorajszego wieczoru, obezwładniające wręcz, poczucie uzależnienia od wszelkich blogowych i scrapowych zabaw.
Jednak trzeci powód jest decydujący. Moja torba się nie nadaje. Chociaż nie... moja torba się nadaje. Jest naprawdę ładna, skórzana, szaroczarna, duża i niebłyszcząca. Może i ma potencjał do fotek, może nawet ma charakter. Natomiast jej zawartość jest poniżej normy (bo dzięki wyżej wspomnianej zabawie dowiedziałam się jaka jest norma :D :D). Z tej zawartości nic nie da się wykrzesać. Uwaga, przeprowadzam eksperyment na żywym organizmie. Wyciągam torbę z czeluści szafy i już Wam mówię po kolei co się w niej skrywa (bez koloryzacji ;p): Najpierw odkrywam, że coś strasznie śmierdzi i przyczynę tego postanawiam znaleźć w pierwszej kolejności. To są przedwczorajsze kanapki z krakowską. :/ O matko, aż mnie zamroczyło. Skisły.
Wracając do tematu, penetruję dalej:
Krem do rąk wartość 2,50zł - absolutnie nie szpanerski.
Sudoku "Dobre rady, tylko 2,99zł 255 sudoku 2 stopnie trudności" - rogi wymiętolone, okładka zmasakrowana.
(Jak się okazuje wcale nie) jednorazowa torebka foliowa o przenikliwym zapachu lateksu - nie pytajcie.
Gratisowa kosmetyczka od Vichy, zawartość: mp3 od pół roku bez baterii i 10 maleńkich woreczków strunowych.
Podejrzewam, że już zaśmiardnięta jest też mała Cisowianka.
Opakowanie po chusteczkach higienicznych z żyrafą.
Nowa (!!) podpaska we względnie dobry stanie, w razie emergency.
Najbrzydszy piórnik na świecie - w zasadzie jemu warto zrobić zdjęcie. Zawartość: korektor, 4 ołówki w tym dwa sprywatyzowane z Ikei :D, fioletowy flamaster (nie pisze od 4 lat, ale jestem z nim związana emocjonalnie, serio), trzy zmasakrowane ściągi, brak długopisu.
Dalej naklejka od Cisowianki.
Sygnaturka apteczna na maść cynkową (tak tak, potrafię zrobić :D).
Zużyta chusteczka higieniczna - zawartość: sezam O.O
Zeszyt w pancernej okładce, dzięki temu jeszcze trwa.
Gazeta "Metro" z 16 maja złożona pięciokrotnie.
Opakowanie chusteczek higienicznych plus gratisowa zawartość = reszta sezamu.
Ściąga w całkiem dobrym stanie luzem.
Kalkulator - dumnie stwierdzam, najczystsza rzecz w mojej torbie, bo jest czarny :D
Dwa bilety pkp.
Ibuprom sprint caps.
Podpaska numer dwa, w razie wielkiego emergency.
Futerał po okularach przeciwsłonecznych (ciekawe gdzie one są...).
Torebka foliowa peeeełna sezamu.
Łyżeczka do herbaty.
Dermilan (to maść na suche pięty).
Jeden cukierek kopiko w przetarym złotku.
Pendrajw Kasi!! Jeeeest znalazłam!! :D :D :D
Zestaw papierków od gum, cukierków itp.
Koniec.
Przy okazji posprzątałam sobie trochę, ale zużyta chusteczka i torebki wracają do torby - zawsze mogą się przydać. Tylko ten smród jest nadal obezwładniający.
Same widzicie - słaby ze mnie burżuj i nie ma czym przyszpanować. Jak idę na spacer oczywiście idzie razem ze mną inna torba, ale niestety nigdy nie wkładam do niej starego zenita, któremu nareszcie przydałoby się wykończyć film. Nie wkładam go, bo jest za ciężki, a przecież na spacerze nie będę się męczyć z bólem pleców. Tak więc nie wszystkie zabawy dla mnie, szaraczka :D A preparowanie zawartości torby, aby tylko ładnie wyszło zdjęcie jest też nie dla mnie. Za dużo roboty.

ps. pamiętacie mój sen o krokodylu? To dziś miałam lepszy. Napiszę w następnej notce, bo dziś robi się już za długo.

Pokazuję prace żeby nie przynudzać. Tylko dwie niestety, bo mało czasu mam ostatnio.
Pierwsza to layout dla Liftonoszek. Lift pracy, który proponowała Noomiy:


Jak widzicie bazę od Eight ociepliłam sobie odrobinę za pomocą tej maski Tima Holtza i tuszu distress Old paper. Oprócz tego użyłam jeszcze trzech tuszów distress, stempli, taśmy, bilecików TH i prześlicznych papierów. Zdjęcie na scrapie pochodzi z weheartit.

Druga praca to strona art-journala również na Liftonoszki. Zapraszam tu koniecznie, bo jest to nasze pierwsze wyzwanie, które otwiera liftonoszkowe podboje blogspota :D Zachęcam do udziału, do inspiracji i twórczego "wylewu" na papier. Każdy kto weźmie udział w naszych wyzwaniach ma szansę na nagrodę, a nawet dwie. Po szczegóły odsyłam do zlinkowanego wyżej wątku.


I dziękuję za każdy komentarz pod poprzednim i jeszcze poprzednim postem :))

aa i jeszcze to, po prostu nie mogę opędzić się od madonny od jakichś stu lat :D


Comments

  1. Hmmm, to zupełnie jak zawartość mojej torebki, dużo śmieci z którymi emocjonalnie jestem związana i które mogą się przydać no i podręczny kalendarz.

    ReplyDelete
  2. ahahaha ale się uśmiałam:D Fajnie tak dzień zacząć z wielkim uśmiechem- Dziękuję:D

    ReplyDelete
  3. jestes obłędna:)
    uwielbiam Cię czytać:)
    ja mam większość rzeczy od moich dzieci w torebce hahaha
    ze tak teraz sobie zajrzałam
    a i ten scrap i ta strona art-journalu są dla mnie favsami:)))pieknościowe jakby to powiedział mój młodszy syn:)

    ReplyDelete
  4. haha, też tak kiedyś miałam :) Teraz mam mini torebkę i takich skarbów nie pomieści :)

    ReplyDelete
  5. kocham Cię za ten post;)

    ReplyDelete
  6. umarłam...tez mogę wyznać ci miłość ? :-)

    ReplyDelete
  7. Wow! Nie wiem co powiedzieć... :D Ale się uśmiałam! Pozdrawiam gorąco! Makola

    ReplyDelete
  8. wiesz, że Cię kocham? :D
    u mnie jest mnóstwo paragonów, też wstyd się chwalić :)

    ReplyDelete
  9. ja mam jeszcze więcej śmieci i różnych przydatnych drobiazgów, poza tymi ci wymieniłaś (bo mam większość podobnie), to jeszcze scyzoryk, dokumenty osobiste i samochodowe, kalendarz nauczycielski, kilka zestawów kluczy, telefon, błyszczyk, sterty paragonów, pieprzowy aerozol, rajstopowe podkolanówki i jakieś podzieciowe śmieci ;) też się zastanawiałam po obejrzeniu zdjęć jak to inni mają zupełnie inaczej ;)

    poza tym świetnie napisany post i cudne prace!!!

    ReplyDelete
  10. Też Cię kocham :) za ten post.
    Przy łyżeczce od herbaty popłakałam się ze śmiechu i przeczytała jeszcze raz, czy aby na pewno dobrze zliterowałam :)))
    U mnie torebka wygląda podobnie plus sterta paragonów, portfel którym mogłabym kogoś zabić, bo taki ciężki (nie od pieniędzy oczywiście) tylko od kolejnych paragonów :)) I mnóstwo jeszcze baaaardzo potrzebnych rzeczy :)

    ReplyDelete
  11. ahahahahaha nigdy nie brałam udziału w akcjach typu "pokaż wszystkim co masz w torbie" z powodów podobnych, do tych, które tak uroczo jak zwykle opisałaś :)
    Wiem natomiast na pewno, że w torbie noszę m.in. stare paragony, zużyte baterie, walające się luzem gumy do żucia oraz np. rozładowany od dwóch miesięcy telefon komórkowy ;) Nówka sztuka, tylko jakoś nie umiem się rozstać ze starym ;))) Zerknęłam - mam też np. spinacze luzem i kapsle od piwa ;) hahahaha nie dość, że bałagan to jeszcze patologia!

    Art-journal do mnie mówi!
    Lift poszedł w bardzo interesującą stronę... ;))) a piosenka "one way or another" teraz nie wyjdzie mi z głowy do wieczora. dzięki :P

    ReplyDelete
  12. torebkowy swąd tworzy idealny krajobraz do wyznania miłości ;) podpisuję się wielokrotnie :)

    w mojej torbianej czeluści zajeżdża truchłem rękawic ogrodowych :) fetor chyba gorszy od martwej krakowskiej :) ale nigdzie się bez nich nie ruszam, takie śmierdzące natręctwo mam ;)

    ReplyDelete
  13. Widzę pewne podobieństwa :) Ja dopiero co wyjęłam noszone w torbie luzem przez tydzień (!) dwa ziemniaki, które znalazłam pod siedzeniem w samochodzie.

    ReplyDelete
  14. Ja tam wolę nosić starego ciężkiego jak 150 Zenita niż śmierdzące rozkładające się kanapki.
    Przynajmniej nie jest mi wstyd :)
    Tobie też nie skoro o tym piszesz- ale to tylko pokazuje, że niechluj z Ciebie :P
    Bo paragony/bilety i inne papiery to i ja posiadam ale zasyfiałych kanapek to już bym się wstydziła :D

    pozdrawiam ja i moja zajebiście szpanerska torebka :D

    ReplyDelete
  15. :)))) zupełnie podobnie dzieje się w mojej torebce...no dobra...we wszystkich moich torebkach. W tych dużych torbach najwięcej noszę zasmarkanych chusteczek, starych biletów i papierków po cukierkach/batonikach/czekoladach ;))) w małych torebkach mieszczą się zazwyczaj tylko tony zasmarkanych chusteczek (choć wbrew pozorom nie mam alergii i nie cierpię na ciągły katar :D), poza tym zestaw tamponów (normal i light), wkładek higienicznych, zapasowe skarpetki, nylonowe stopki (gdyby trzeba było jakieś buty mierzyć :D), szminka przeterminowana o jakieś 5 lat, wypisane długopisy itd. :)

    LO mi się bardzo podoba. Bardzo bardzo. I to "ocieplenie" eightowego papieru suuuper :))

    ReplyDelete
  16. Dosłownie rozbrajają mnie Twoje teksty :))))))).
    Fakt jest taki, że w mojej torebce panują podobne warunki(poza kanapką, bo szkołę już dawno skończyłam), a to ty miałaś odwagę jako pierwsza o nich napisać .
    Prace jak zwykle zachwycające.
    Pozdrówki.

    ReplyDelete
  17. Selennea tak, to prawda, ze śmieciami też można się emocjonalnie związać :D
    Agi :))
    asica dzięki :)
    makola cieszę się, że się uśmiałaś :D
    Martenka to może być jakieś rozwiązanie :D
    Dorota, Malflu, Imma, Darias, Timboctou skąd te gejzery miłości? :)jakoś ładnie dziś wyglądam, czy co?
    darias łyżeczka się zawsze przyda, zawsze jest co zjeść łyżeczką :D i dzięki, że mi przypomniałaś o portfelu. czas go poszukać :D
    Anai a tam patologia, nie przejmuj się, ważne że bezwładnie butelki się tam nie walają. dzięki :)
    Timboctou z tymi rękawicami to dobre, baaardzo dobre! Czyli u mnie nie było tak źle? Kanapki miały zaledwie dwa dni :D
    Asia ziemniaki?? co za fantazja :D to pewnie sprawka dzieci? :D
    Jaszmurka Ups!
    Młoda kobieta niestety prawda jest taka że duża torba bardzo szybko może się stać siedliskiem wszystkiego. Ale czytając Twój wpis doszłam do wniosku, że strasznie wielu kobiecych atrybutów w mojej torbie brakuje.
    Kati Tak, niech kanapki wyjdą na światło dzienne!! :D
    I dziękuję za wszystkie pochwały :)))

    ReplyDelete
  18. Paragony! zapomniałam i chusteczki! Jeszcze na 1 roku u mnie znajdywałam kanapki też, ale z nas świntuchy a feee! Najgorsze z serem były ;)

    ReplyDelete
  19. Przecudownie się Ciebie czyta;D;D;D ojjj przecudownie!!! obawiam się że zawartość mojej torby jest bardzo bliska twojej;D

    ReplyDelete
  20. Łoj, ja nawet nie wymieniam, ale dobrze wiedziec, ze nie wszystkie kobiety maja taki porządek w torebce jak na zdjęciach w wyzwaniu :))
    tez nosze wszystko, bo wszystko się przydaje, podpasek mam 4 nie wiem po co bo nie używam, ale żal wyrzucić :D
    no i rzeczy dzieciaków czasem się zaplatają...

    Piękny lift popełniłaś, oj piękny !!!

    ReplyDelete
  21. Zaglądam tu dopiero od czasu zapisania się na Candy :) zostało mi jeszcze do poczytania trooochę z Twojego archiwum, ale wytrwam do końca :)

    Świetnie się czyta Twoje posty :) o ślicznych pracach to też można by pisać i pisać :)

    Z zawartością torebki to "też tak mam"; przydasiów cała fura na czele z zapalniczką i zapałkami ha ha ha ja nie palę :)

    Pozdrawiam imienniczko :)

    ReplyDelete
  22. hahahahhaha brawo za odwagę :D nie no, żartuję. U mnie najczęstsze są walające się chusteczki, którymi wycierałam okulary, pogrom. :P

    ReplyDelete
  23. Moja torba jest większa ode mnie, za to przynajmniej mam przy sobie wszystko. Zachęcona przez Ciebie napiszę co tam mam: dwa scrapowe notesy, zeszyt, notes z samoprzylepnymi kartkami, notes z firmy farmaceutycznej, piórnik (7ołówków, dwie temperówki, kredki, długopisy, jakieś ściągi, pióro, słuchawaki), krem do rąk (nigdy go nie używałam), reklamówka, kilka paczek chusteczek i gum do żucia, paragony, pokrowiec na komórkę, kalendarz- grubasek, apaszka, parasolka, portfel (tam też cuda), portmonetka, kosmetyczko- apteczka (chusteczki, waciki, plastry, Ibuprom, Espumisan, Nolpaza, Amertil, kropelki do nosa, podpaski (dwa różne rozmiary), czerwona szminka, zapałki), ulotka z kina, wafelek, kulka z foli aluminiowej (własność kota) i oczywiście wszechobecny sezam.
    Lift świetny!! Najbardziej jednak zachwyca mnie art-journalowy wpis, jest prosty, ale bardzo wymowny, cudo!! Pozdrawiam :*

    ReplyDelete
  24. e tam, zenit wcale nie jest taki jeszcze ciężki ;-)

    ReplyDelete
  25. He he, jak zwykle uśmiałam się jak norka :D Czytając i posta, i komentarze, widzę, że nie jestem osamotniona posiadając taką kobiecą torebkę .. uhm torbę ;) I z tych samych powodów nie zrobiłam zdjęcia, sprzątać mi się nie chciało, a gdyby nawet to po sprzątnięciu też w sumie nic ciekawego (zeszyt na ćwiczenia, zestaw kolokwiów (ach ten koniec semestru), 10 długopisów luzem - w tym 7 czerwonych :P, ze 3 'pendrajwy' i 3 zestawy kluczy, podręcznik do angielskiego ... i dużo czegoś tam jeszcze).

    Layout świetny, ale strona art-journala jest magiczna!

    Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  26. Dobre, dobre - ja mimo podobnej zawartości odważyłam się wystartować, chociaż zawartość torebki też mało szpanerska :P No chyba, ze szpanem jest nosić w torbie opasłe tomy, fartuch, zmienne buty i lateksowe rękawiczki :P

    Widze, że chyba podobne kierunki studiujemy, ja jestem na stomie w Zabrzu, a Ty ??

    ReplyDelete
  27. U mnie brak zdjęcia zawartości torebki z bardzo podobnych powodów - służy jednocześnie jako śmietnik, paiskownica i portfel :>.

    ReplyDelete
  28. Jesteś obłędna, teraz to już zawsze będę zaczynać dzień od twojego bloga - tak na dobry początek !

    ReplyDelete
  29. Hmm, to może jednak powinnyśmy zaprezentować wnętrza naszych toreb, jako coś prawdziwego i oryginalnego zarazem? :) A czego Ci brakuje? Tylko nie mów, że nylonowych stopek!! ;P ja zawsze buty kupuję spontanicznie :D

    ReplyDelete
  30. buhahahahha ja może skisłych kanapek nie mam, ale pierdolnik to i owszem. Małż jako jedyny wie, że nie ma co rozłączać się po 3 sygnałach, bo właśnie jestem na tropie komórczensa hahahah :P Błagam dawaj fotę!!!

    ReplyDelete
  31. Adoptujesz mnie?! Plisssss!!!
    Jesteś niesamowita!

    ReplyDelete
  32. Czeko bardzo dziękuję za ten wpis i wszystkim Kobitom za komentarze pod nim, bo nie to żebym się martwiła, że coś ze mną nie tak, ale ja zawartością swojej torby szyku nie zadam, lansu na blogu też nie zrobię, bo się nie nadaje hehe he. Ostatnio w drodze do pracy rozpirzył mi się jogurt (i tu nowe odkrycie - suszarka w męskim wc w pracy ma większą moc, niż w damskim...), więc pojawiła się okazja, by w torbie posprzątać. Wreszcie odkryłam, że to nie materiał wyściełający torbę od środka farbuje mi wszystko na czarno, tylko rozsypane pudełko zużytych zapałek (mam taki chory zwyczaj, że spaloną zapałkę chowa z powrotem do pudełka, tylko że w odwrotną stronę).

    ReplyDelete
  33. ale się uśmiałam świetna jesteś!!! ja tam zawartość torebki ujawniłam, a że szpanerska nei jest - trudno!

    ReplyDelete
  34. nie rozumiem skąd te złośliwości-czyżby kompleksy?
    przyszłam tu poczytać,bo ręce masz zdolne,piszesz fajnie..niestety mam niesmak-a szkoda

    ReplyDelete
  35. Czeko uwielbiam Twoje poczucie humoru;-)) Moja torba teraz zawalona pampersami, chusteczkami i wszystkim co może się przydać młodej mamie;-)) ale marzy mi się taka zawartość torebki jaką ma NUla;-)

    ReplyDelete
  36. podoba mi sie bardzo twoj lekki post, kocham twego scrapa i strone z art journala, ale na przyszlosc mysle, ze nie powinnas uzywac nazw blogow i je centralnie krytykowac, bo to troche nieladnie (machewa).
    ja swego zdjecia na art piaskownice tym razem nie wstawilam, a moze powinnam, bo mam tez bajzel w torbie (no oprocz starych kanapek), a cos na podobienstwo Zenita nosze i przyznam ze ciezko jest, ale co tam.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  37. Ulaa bardzo dziękuję Ci za Twoje rady, ale jednak pozostaję przy swoich przekonaniach. Nie zawsze robię to co ładne. Bardzo się cieszę, że podobają Ci się moje prace :))
    Wszystkim dziewczynom wyżej baaardzo dziękuję za komentarze również. Fajnie poczytać co tam "mieszka" (u mnie to akurat dosłownie ;p) w waszych torbielach :D

    ReplyDelete
  38. hyhy... widzę, że Jasz nie wytrzymała napięcia ;-P

    kapitalna notka - jak zwykle

    pozdrawiam ciepło...
    albo zimno, bo właściwie ciepłe pozdrowienia w ten upał to może być gwóźdź do trumny

    ReplyDelete
  39. umarłam ze śmiechu!!! Uwielbiam twój dystans do świata.
    U mnie w torebce jeszcze resoraki i okruchy z bułek (można by roboczo nazwać bułką tartą, spinki z motylkami i serduszkami i strach myśleć co jeszcze. Ściskam gorąco!!!

    ReplyDelete
  40. Jakoś dawno się nie zaczytywałam...ale jestem chora, mam czas, to sobie znów czytam Twoje opowieści...zajrzałam nawet do piaskownicy by spojrzeć na te zdjęcia...Nie wierze,że każda z tych pań ma tam tak mało rzeczy i porządek...żadnych zużytych biletów, karteczek, okruchów itp itd...
    Ja mam kilka toreb, w każdej z nich pełno śmieci, po prostu, jak przekładam najważniejsze przedmioty do kolejnej, śmieci zostają :D
    Nie dziwi mnie kanapka, lateks i sprywatyzowane ołówki...po prostu nie czuje się już samotna :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  41. Dawno nie miałam okazji czytać...ale teraz choruję, mam czas, to wróciłam do Twoich tekstów!
    Nawet spojrzałam do Piaskownicy, by zobaczyć zdjęcia tych wszystkich torbowych wnętrzności...Nie wierzą w taki porządek, brak zużytych opakowań, biletów, okruchów itp itd...
    Sama używam kilku toreb, na dnie i po kieszeniach zalegają wiecznie jakieś papierzyska, i inne takie tam...po prostu do kolejnej przekładam sprzęt najważniejszy a runo zostaje :)
    Nie dziwi mnie kanapka, lateks czy sprywatyzowane ołówki :) Dzięki tej wiedzy poczułam się po prostu mniej samotna :D
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts