5/29/2011

Ciepły brzuszek , chwalę się i zachęcam.



Wiatr delikatnie unosił moje kosmyki włosów, które tym razem były bardzo blond. Z tego powodu rozpierała mnie duma - zawsze chciałam być blondynką. Do mych nozdrzy dochodził delikatny, wręcz pieszczotliwy zapach siana. Łąka pode mną była zieleńsza niż kiedykolwiek, a trawa łaskotała w kostki. I tak mogłabym zostać na zawsze, a przynajmniej na sto następnych lat. Jednak mój instynkt poszukiwacza nie pozwolił mi na to.

Wyczułam trop.

Dalsze odległości postanowiłam pokonywać na kolanach przyglądając się badawczo temu, co dosłownie w trawie piszczy. A coś ewidentnie "piszczało". Podskórnie czułam, że coś na mnie czeka. Gdzieś daleko, lub może całkiem blisko? Jest coś lub ktoś wierny i oddany, jednocześnie bardzo cierpliwy. Wtedy zauważyłam, że mam bardzo długie rzęsy i w zasadzie nie ma powodu, by je malować. Postanowienie wyrzucenia na zawsze ze swojej kosmetyczki tuszu do rzęs trwało około sekundy, a może godziny. Brnęłam dalej na czworaka przez trawę. I chyba w końcu odnalazłam to co na mnie czekało. Pomiędzy wysokimi źdźbłami trawy leżała malutka, brązowa psia łapka. Od razu za nią złapałam i starałam się wymacać co jest dalej. Dalej był psi brzuszek, bardzo mięciutki i ciepły. Szalenie się ucieszyłam, bo psie brzuszki miło się głaszcze. Postanowiłam dalej wędrować dłonią i okiem po piesku. Okazało się, że brzuszek wcale nie jest brzuszkiem, tylko wielkim brzuchalem. W zasadzie nie mogłam dobrnąć do końca jego lewej krawędzi. "Czy ten brzuchal nigdy się nie kończy?" - zadawałam sobie pytanie. Jednak skończył się, kamień z serca. I tu historia mogłaby się zamknąć i odpłynąć w butelce rzucona do morza. Mogłaby, gdyby nie moje wstrząsające i paraliżujące odkrycie. Pomiędzy fałdkami brzuszka połyskiwał zamek błyskawiczny. Natychmiast złapałam za suwak i pociągnęłam w dół, dół, daleki dół. Gdy rozsunęłam do końca okazało się, że brzuszek się otwiera, a w środku jest atłasowa podszewka. Brzuszek nie miał w środku nic, oprócz oczywistej kosmetyczki ze szczotką do zębów i plastikowym grzebieniem. Bardzo ładna torba - pomyślałam - i do tego jaka wyjściowa. Wstałam na równe nogi, aby przyjrzeć się tej sprawie z dystansu. I wtedy moim oczom ukazała się kolejna szokująca prawda. Okazało się, że właścicielem tego praktycznego brzuszka i ciepłych łapek jest mój chłopak! Leżał w tej trawie zupełnie zadowolony i uśmiechnięty. Leżała właściwie tylko jego głowa, ciało było jamnika. W dodatku oznajmił mi: "Od dziś postanowiłem być bezdomnym!".

Mój sen trwał jeszcze długo, ale dalsze wątki już by Was na pewno nie interesowały. Być może powyższy też nie :D
Teraz czas na chwalenie się i zachęcanie.
Chwalenie się wygląda tak: Od dziś mam przyjemność ogromniastą projektować dla świetnie rozwijającego się sklepu CraftHouse. Koleżankami z DT są Zuza, Piekielna Owca i Moriony, więc tym bardziej jest mi błogo :)



Już dziś ukazała się na sklepowym blogu moja pierwsza praca. To ona:


Jeśli jesteście zainteresowane w jaki sposób ją wykonałam, oraz jakich mediów i dodatków użyłam koniecznie zajrzyjcie do tej notki! Zapraszam!

A teraz zachęcam. Na moim ulubionym wyzwaniowym blogu CraftArtwork mam niewątpliwą przyjemność prezentować swoje gościnne wyzwanie. Dziewczyny, jeszcze raz wieeelkie dzięki za zaproszenie.

Wyzwanie może nie jest najprostsze, ale mam nadzieję, że ciekawe. Zasady możecie przeczytać tu. W dodatku jest nagroda: duuuży stempel primy podklejony na akrylowym bloczku.
Tym wyzwaniem chcę Was zainspirować do poszukiwania inspiracji w najmniej oczekiwanych miejscach i do uruchomienia drzemiących w Was pokładów kreatywności :)
Oto moja praca jaką przygotowałam na to wyzwanie:







Jest to mały albumik w formacie trinchies. I niestety nie pamiętam, za nic w świecie z jakich notek korzystałam. Ale wierzcie mi na słowo - wyrazy były przypadkowe. Spisałam je wszystkie na kartkę i ułożyłam zdania dodając ewentualnie jakieś spójniki.
Zapraszam bardzo gorąco do brania udziału w wyzwaniu i dziękuję szalenie za wszystkie komentarze pod poprzednią notką. Cieszę się, że w większości podzieliłyście moje zdanie - to utwierdziło mnie tylko w tym, że moja torba jest absolutnie kobieca, czyli wszystko ze nami ok :D

I na zakończenie ktoś bardzo grzeczny i uśmiechnięty. To tak jeszcze w temacie piesków:



16 comments:

  1. Gratuluje projektowania dla Craft House. Taki talent jak Ty nie może się marnować :)

    Albumik jak zwykle mnie zauroczył. Za każdym razem jak widzę Twoje albumy to obiecuję sobie, że muszę jakiś stworzyć....może w wakacje wreszcie się zmobilizuje :)

    ReplyDelete
  2. Gratuluję debiutu w CraftHouse, świetna praca, a słowa przypadkowe - fajniutkie:)))

    ReplyDelete
  3. Gratulacje z okazji DT:))
    a Twoja praca na CA jeszcze raz powtórzę,że wymiotła!!!:))

    ReplyDelete
  4. ahh, cóż za piękny sen! :D
    gratuluję projektantko! :*
    i świetny album.

    ReplyDelete
  5. :)))) czułam, że to sen :D ale jakiż zaskakujący!! :D

    Gratuluję zostania projektantką w zaszczytnym gronie :) :*

    i wyzwanie!! ach i och!! dziś się o nim dowiedziałam u Karoli, poleciałam zobaczyć co i jak i od razu wylosowałam sobie 10 przypadkowych słów, połowę odrzuciłam, z drugiej połowy skleciłam w miarę sensowne zdanie, które z kolei od razu wytworzyło pomysł na pracę w mej mądrej głowie i oto jest :D Pokażę jutro, bo teraz za ciemno na dobre fotki :D no a poza tym muszę spisać moją osobistą interpretację tworu :D a palce znów całe z tuszu i znowu domyć tego nie mogę...ech... :P

    ReplyDelete
  6. Gratulacje wyboru do CraftHouse! A praca na Twoje wejście wymiata! Boskie kolorki, a kompozycje kwiatowe przeklimatyczne :) ja niestety nie mam ręki do kwiatów - ani tych żywych ani tych papierowych :/
    trinchies jest genialny! przyznam się, że już szukałam słów, ale póki co nie kleją się w całość :/ na szczęście jest jeszcze czas na wykonanie. mam nadzieję, że moje trybiki zaczną lepiej funkcjonować :)

    myślałaś może kiedyś, żeby jakąś powieść napisać?

    dobrej nocki :*

    ReplyDelete
  7. moje gratulacje! pniesz się po stopniach kariery :)

    ja się boję swoich snów opowiadać tak są pokręcone... twój bardzo mi się podobał :)

    ReplyDelete
  8. Widziałam już wcześniej info na Crafthouse - super, gratuluję. Wyzwanie świetne, postaram się wziąć udział. A jeżeli chodzi o torebkę - bo jakoś mi umknął wcześniej ten post - no cóż, ja też niestety nie biorę udziału w tej zabawie bo się nie kwalifikuję, nad czym ogromnie ubolewam. Niestety, już dawno uznałam że prawdziwe jest stwierdzenie "Pokaż mi, co masz w torebce, a powiem Ci kim jesteś". I powiem szczerze, że jak zaglądam do mojej to jestem przerażona hehe więc zazdroszczę dziewczynom których zawartość torebek wygląda tak jak na tym zdjęciu ;)

    ReplyDelete
  9. Super sen, super opisany, czułam się tak jakbym tam była. Czekoczyno pisz, pisz kochana...
    Bo że cudne prace tworzysz, to wiesz sama.

    Pozdrawiam, Agnieszka

    ReplyDelete
  10. Już sama nie wiem co mam napisać, to co tworzysz jest genialne, mnie osobiście wprawia w zachwyt. Talent masz kobieto i to jaki!!!!!!
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  11. cudny ten maluni albumik - i świetne wyzwanie!!!

    ReplyDelete
  12. Przede wszystkim - gratuluję projektanctwa! Albumik jest genialny, wyzwaniowe "dzieło" już w toku - mam tylko takie pytanie, jako że masz duże doświadczenie w działaniu różnymi mediami: czy transfer acetonowy chwyci na farbie akrylowej?

    ReplyDelete
  13. Wielkie dzięki za link, już się nie mogę doczekać testowania! Dopiero zaczynam się bawić takimi rzeczami i moja wiedza w tej dziedzinie wymaga znacznego poszerzenia...

    ReplyDelete
  14. Gratulacje !!!!!!!!!!!!!!
    I to my dziękujemy za inspirujące wyzwanie !

    ReplyDelete
  15. Twój wpis to super akcent na zakończenie dnia. chwila cudownej przyjemności przy kubku herbaty która dzięki temu smakuje jeszcze lepiej.

    ReplyDelete

Blog Archive