5/09/2011

Śniadanie pełne nut.

Mamy godzinę 14, a ja dziś jestem już po śniadaniu, obiedzie i mam wrażenie, że po kolacji również. Wszystko za sprawą uwodzącego zapachu mięsa, namiętnego acz łagodnego sosu i niebiańsko niewinnych warzyw. Przyczyniły się do tego również rozpalające rytmy arabskiej muzyki, bajeczna wręcz dekoracja świetlna i czarne włosy pana za ladą. W takiej sytuacji nie mogłam się oprzeć, pożądanie jakie wzbudził we mnie ten kebab musiało znaleźć ujście. Zgrzyt suwaka torebki, brzdęknięcie zapięcia portfela, szelest dziesięciozłotówki, odgarnięcie włosów przez kelnerkę, warczący wydruk paragonu, uśmiech syryjczyka... O mamo, jestem w niebie.
Wtedy naprawdę przestałam słyszeć te gorące rytmy, w mej głowie rozbrzmiewał już na dobre Rachmaninoff, preludium op. dwudzieste trzecie... (tu - inaczej dalsza część notki będzie nie do przejścia ;p)Valentina Lisitsa, Valentina Lisitsa, kebab, kurczak, ogórek kiszony, Valentina Lisitsa, syryjczyk, Valentina Lisitsa, folia aluminiowa, Valentina. Och, jak jej paluszki szybko uderzają w klawisze pianina, jak zdmuchuje kosmyk włosów z nosa. A ten syryjczyk, jak on pięknie pakuje, obraca, uśmiecha się. I wysuwa do mnie dłoń pełną jedzenia!

Wychodzę, muzyka już ucichła. Otworzył się przede mną on - kebab we własnej osobie. Był tak pyszny, że zjedzenie go zajęło mi dosłownie kilka chwil. A była godzina 9 rano. Chwilkę potem wstąpiłam do sklepu mojego chłopaka i mimo, że byłam kompletnie najedzona nie potrafiłam oprzeć się truskawkom. Prawie kilogramowi truskawek. I tak pojechałam na zajęcia.

Teraz, po powrocie, dochodzę do wniosku, że kebab ani trochę nie dogadał się z truskawkami. Musiały nieźle zaleźć mu za skórę, bo wścieka się i postękuje. A razem z nim ja. Więc, tak jak pisałam na początku, nie planuję już dziś żadnych atrakcji żywieniowych.
Ale Wam chciałabym jakieś zapewnić więc pokazuję co tam mam :D

Jakiś czas temu 2:16 zaproponowała mi, aby spróbowała pracy na blejtramie. Dotąd blejtramy znałam jedynie z niezbyt owocnych stosunków z farbą olejną i akrylową. Jednak potem obejrzałam kilka prac na płótnach różnych autorek i doszłam do wniosku, że może być to naprawdę ekscytujące. I faktycznie tak było. Tak, tak - zobaczyłam fajerwerki.
Czy Wy je zobaczycie? Kwestia gustu :) Jednak ja wiem, że to na pewno nie ostatnia moja praca na blejtramie.


Pracę robiłam pod słoik #61. Napis może niezbyt wyraźny "Marionetki? Skądże!". Chciałam przekazać myśl o kobietach wyzwolonych, kobietach niezależnych. O tych, które nie pozwalają ograniczać się czymkolwiek i nigdy nie zawisną na "marionetkowych" sznurkach.

Druga praca, to zdecydowanie mini praca. Kompletnie odmienna, robiłam ją trochę na rozgrzewkę. MOO na wyzwanie CraftArtwork .


Wygląda na to, że całkowicie zakochałam się w tych kolorach. I tu właściwie mogłabym zakończyć notkę. Pół godziny temu zrobiłabym to, ale właśnie wtedy do moich drzwi zapukał listonosz i przyniósł mi paczkę od Lily. W grupie Liftonoszek zrobiłyśmy sobie przydasiową wymianę kolorystyczną. Wysłałam już paczkę do naszego kochanego Miraqa a sama poprosiłam o fiolet i biele, beże. Moje życzenie mistrzowsko spełniła najładniejsza Lily na świecie :D W paczce znalazłam wiele scrapowych smakołyków. Szalenie ucieszyły mnie koronki (na "marionetki" zużyłam już swoje resztki), śliczne kwiatki, papiery... Zresztą zobaczcie same:


Ale najważniejsze, czy widzicie ten wspaniały fioletowy kwiat? Och, gdy go tylko zobaczyłam nieomal rozpłynęłam się w powietrzu, a jestem pewna że uniosłam się kilka centymetrów nad ziemię. To przecudowna broszka, którą Lily zrobiła sama! O chyba dziś już się nie doprowadzę do porządku :D Lily dziękuję Ci szalenie :**


ps. koniecznie odpowiadam na pytanie z komentarzy pod poprzednią notką: wierzcie lub nie ale po pryszczach w zasadzie ani śladu. Moja broń okazała się skuteczna. Gdy tylko zauważyły, że się nimi w ogóle nie interesuję powędrowały w siną dal. Może teraz pojawią się na czole którejś z Was? Oby nie! :D Dziękuję za wszystkie słowa pod poprzednią notką :************** (buziaków jest 14, tak jak komentarzy )


38 comments:

  1. Przylazłam zwabiona marionetkami. Zdecydowanie fajerwerki widać i mam nadzieję, że takich blejtramowych prac będzie jeszcze wiele :)
    Uprzejmie donoszę, że jeden z pryszczy przyszedł do mnie. niestety nie mogłam mu się oprzeć, w skutek czego mam teraz piękną czerwoną kropkę na środku czoła niczym hinduska ;)

    ReplyDelete
  2. Anai - jak hinduska to bardzo seksi :D Teraz można powiedzieć że masz egzotyczną urodę :D
    Dzięki za miłe słowa - na pewno będzie wiele blejtramów :))

    ReplyDelete
  3. Jak zwykle podziwiam jak pięknie to wszystko jest skomponowane i rozpływam się z zachwytu :)

    ReplyDelete
  4. padłam
    blejtram boski
    ale ta paczka fioletowa mrrr
    jesli znasz moje uwielbienie dla fioletow
    to ciesz się,że ja nie znam Twojego adresu;P
    :*

    ReplyDelete
  5. A ja dzisiaj rzuciłam się na hamburgera, właściwie to już zapomniałam, że go jadłam ;) Na pryszcze polecam pastę do zębów, ale trzeba uważać, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Marionetkowa praca jest niesamowita, wyjątkowa. Te kolory i dodatki ( w tym panie) mnie zachwycają, jestem pod wrażeniem (jak zwykle kiedy wchodzę na Twojego bloga!). Co do mojej siostry, wypadek pozwoliłam sobie zaliczyć do poważnych, bo pojawiła się krew!!;) Buziaki :*

    ReplyDelete
  6. Rewelacja... prace, czytadełko, wciągające, prawdziwe, cudo. Gratuluję, pozdrawiam, podziwiam....

    ReplyDelete
  7. W tle leciał Rachmaninoff, a ja czytałam, czytałam i się zaczytałam i koniec notki, co tak mało?!jeszcze bym poczytała, niezaspokoiłaś mnie :P
    muzyka i tekst - super ze sobą współgrały :D

    Blejtram mmmmm miodzio, jaki to format?
    Przesyłka od Lily ożesz piekielnie zazdroszczę!

    Czemu Chimera mówisz, że trzeba uważać żeby sobie nie zrobić krzywdy przy pryszczach?:P

    ps. Czeko Moo? jednak? ponownie? zaskoczyłaś mnie :P Tyś mój gift, cieszę się, że ten mega optymizm i niebanalne podejście do codzienności wędruje w Polskę za Twoją sprawą :* hihi

    ReplyDelete
  8. Guuru 18x13cm - maleństwo ale jednak :D Notka szybko się skończyła jak ten kebab. A moo jest jednak nadal trudne, bo nie za bardzo wiedziałam co tu zmieścić :D Ale dzięki temu też szybkie i zagrzewające do cięższych walk :D Och, przestań Ty komplemenciaro :D
    AsicaDziękuję, mnie też teraz wzięło bardzo na te kolory.
    Czarna, Marokondo Dziękuję baaardzo za te przemiłe, uskrzydlające słowa.
    chimerko dziękuję bardzo, jesteś słodka. Ale koniecznie rozwiń temat o pryszczach!
    :)

    ReplyDelete
  9. bllleee! nieznoszę kebabów, co innego truskawy! :)
    fajne to moo :)

    ReplyDelete
  10. Koniecznie Chimero, bo nie przypuszczałam, że pasta może być niebezpieczna xD

    ReplyDelete
  11. albo nie bo zrobimy tu Czeko coś w stylu wizaż.pl :P

    ReplyDelete
  12. Guru weź, może być i wizaż. Aby się dowiedzieć.
    Albo nie, może lepiej niech Chimera nam nie tłumaczy tylko spróbujmy :D :D
    Co ty na to, podejmujesz wyzwanie? :D

    ReplyDelete
  13. Napiszę, napiszę, żeby nie było (muszę się uczyć do egzaminu). Pryszcze same w sobie są bardzo niebezpieczne i podstępne, pojawiają się w najmiej odpowiednim momencie (o czym wszyscy wiedzą) i czasami zostawiają po sobie pamiątki (o czym bardzo dobrze ja wiem). Ostatnio jeden paskud wylazł mi na nosie, akurat dzień przed pójściem do teatru, a miałam siedzieć w pierwszym rzędzie przed pewnym boskim aktorem, zastosowałam więc pastę, bardzo ładnie pomogło, byłam zachwycona. Parę tygodni sytuacja powtórzyła się, tym razem bez teatru, ale jakoś chciałam wyglądać, więc znowu pasta i te sprawy, niestety na drugi dzień zamiast pryszcza była plama- podrażniona skóra. Więc pasta to tak okazyjnie i na krótko:P Coś bym jeszcze napisała, bo nie chce mi się wracać do książek, tylko co?!

    ReplyDelete
  14. Ok Chimera, bardzo ciekawe i dobrze wiedzieć :) Teraz najlepiej napisz co to za aktor :D
    Koniecznie chcę się dowiedzieć.

    ReplyDelete
  15. Nie wiem czy wypada mi tak publicznie przyznawać się do takich rzeczy, więc Cię naprowadzę w inny sposób- urocza, blond grzywka z "Wszystko co kocham".

    ReplyDelete
  16. Musiałam wyguglać bo nie znałam tego filmu - zonk :/
    Mateusz Kościukiewicz? Akurat jego znam, a jakże. To znaczy nie osobiście niestety. A Ty osobiście! :D

    ReplyDelete
  17. Pudło, Mateusz nie ma uroczej, blond grzywki, ale fakt, jest niezły. Moim numerem jeden jest filmowy Kazik i to jego widziałam w teatrze, został nawet moim kolegą od sweterka, bo mieliśmy takie same ;)

    ReplyDelete
  18. fajerwerki są, a jakże! aż po oczach biją :) cudowny blejtram!

    ReplyDelete
  19. Chimera już go wyguglałam. On grał w filmie sala samobójców? Kiedyś był chyba u Kuby W. to pomyślałam że ogarnięty jest chłopak :D
    Martynko :*

    ReplyDelete
  20. Grał tam, ale u Kuby W. był jego kolega z filmu, którego zresztą ostatnio mijałam w sklepie, no ;)

    ReplyDelete
  21. Kurcze to już nie ogarniam :D W każdy razie dobrze, że się nie uczysz. Ja dziś też postanowiłam olać :D

    ReplyDelete
  22. Nigdy w życiu nie czytałam tak wspaniałych peanów na cześć kebaba! Aż ślinka cieknie :)

    ReplyDelete
  23. Heh, ja tam zgłodniałam ;) Świetna praca! Gdybym miała jakiś wolny blejtram to bym miała zajęcie na wieczór ... (dla pewności dopytałam się M., ale nie, wszystkie zamalowane ech). A paczka rewelacyjna, broszka świetna!

    ReplyDelete
  24. Ja jako przyszła studentka PWST (mam nadzieję:P), siedzę w tych sprawach.
    Co do nauki masz rację! Pouczymy się jutro :D

    ReplyDelete
  25. Czekam na wiecej blejtramow!
    U mnie truskawek z kebabem nie bylo, ale inna mieszanka, teraz wiem co czujesz ;)

    ReplyDelete
  26. Blejtram pierwsza klasa;-)) czekam na więcej;-)
    Cieszę się, że przesyłka przypadła Ci do gustu;-)
    Buziaki;-)

    ReplyDelete
  27. pięny blejtram... cudowne kolory...
    masakra.
    a wymiankowe fioleciki, biele, beże... ech...marzenie:)

    ReplyDelete
  28. grrr...właśnie skasował mi się komentarz, ależ tego nie znoszę;)
    w każdym razie napisałam, że aż się głodna zrobiłam przez ten kebab, a tym bardziej, że rodzeństwo poszło po lody i jakoś długo nie wraca;)
    a blejtram bardzo, bardzo fajny i zdecydowanie dobrze, że nie ostatni:))
    a MOO naprawdę ma fajne kolorki:)

    ReplyDelete
  29. Witam :)
    Oglaszam, ze bede czestym Twoim gosciem, bo usmialam sie do lez :D :D :D
    Dziekuje bardzo :*
    Humor poprawiony na pare dni (w razie jakby nie bylo kolejnego posta ;) )

    A to co tworzysz jest genialne nie wazne jakiego rozmaru :)

    Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na kolejna fantastyczna notke ;)

    ReplyDelete
  30. Kochana - praca jest geanialna!

    ReplyDelete
  31. Wow... blejtram wyszedł Ci fantastycznie!!!
    Te kolory i dodatki... niebo :D
    MOO- urocze maleństwo (dla mnie nowy twór w słowniku scrapowym :P )
    Paczka od Lily zawierała same cuda :D
    :*

    ReplyDelete
  32. nie wiem co powiedzieć .... zatkało mnie !!!!
    wysłać ci więcej blejtramów ?
    boskie !!!!
    szok !

    ReplyDelete
  33. uwielbiam stwierdzać: "a nie mówiłam?!"
    jednocześnie skandując: "więcej! więcej!"

    ReplyDelete
  34. mnie też zatkało :)
    szczególnie gdy zobaczyłam zdjęcie materiałów , z których zrobiłaś to cudo

    ReplyDelete
  35. Piękne te nie-marionetki! A i teksty czyta się z przyjemnością. :-)

    ReplyDelete

Blog Archive