6/11/2011

Kolejka w mięsnym - tu też możesz się czegoś nauczyć.

Jakiś czas temu stałam w kolejce, w sklepie mięsnym z moją śliczną siostrzenicą. Jako, że mieliśmy porę śniadaniową, (a w zasadzie lunchową) a ja byłam o tak zwanym "suchym pysku", na widok absolutnie każdego mięsa kapała mi ślina na posadzkę. W mojej głowie jednocześnie świtało co chwilę pytanie: "Czy to widać?". Kolejka ociężale i powoli przesuwała się do przodu, a mi tym samym zmieniał się krajobraz pod chłodnią: parówki drobiowe zastępowały wieprzowe nóżki, a polędwicę wołową szynka babuni. I to właśnie ta ostatnia wydała mi się tą upragnioną, która mnie potrzebuje w dniu dzisiejszym. W myślach przygotowałam sobie gotowe zdanie: "poproszę dwadzieścia kilo szynki babuni, w cienkich plasterkach". W kolejce przed nami stała niecierpliwa starsza pani z wózkiem zakupowym. Co chwilkę przestępowała z nogi na nogę i wydawała z siebie pojedyncze, cierpiętnicze sapnięcia. Za nami zaś pogodna, okrągła brunetka z rozbrajającym uśmiechem. Sprawiała wrażenie mającej świadomości w każdym temacie. Pomiędzy mną a Zosią motał się pewien starszy pan. Miał okrągły brzuszek, siwą, przerzedzoną bródkę i pojedyncze kępki włosów na głowie. Motał się i kluczył wokół lad, co chwilę grzejąc przy jakimś mięsie miejsce na dłużej. Przy tym, wprost uroczo, podrapywał się po głowie i głaskał po brzuszku. Mowa jego ciała szeptała niezdecydowanie: "och jakie to wszystko pyszne, lecz co najpyszniejsze?". Tymczasem kolejka przesuwała się znowu leniwie do przodu. Odkryłam, że moja broda musi chyba naprawdę być dziurawa, bo nie jestem w stanie pohamować upływu śliny. Przed oczami stanęły mi wędzone przysmaki, a nos zaczął samoczynnie poruszać się w górę i w dół. Starszy pan zaczął nawet trochę kucać i tarmosić się. Musiały nim targać wielkie emocje, może nawet namiętności. W końcu z jego notorycznie oblizywanych warg wypłynęło pięć cichutkich słów z pytajnikiem na końcu: "ale co ja bym zjadł?". Pan podrapał się po głowie jeszcze dwa razy i powtórzył jak mantrę zaklęte zdanie. A my byłyśmy już drugie w kolejce. Starsza pani była w punkcie kulminacyjnym wybrzydzania i żądań o nieskrajanie piętki. Wtedy brunetka za nami powiedziała głośno: "No tak!". Moja i Zosi głowa automatycznie skierowały się w jej stronę. Patrząc na nią nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu i może to to pobudziło ją do dokończenia rozpoczętego zdania: "Tak to jest z facetami, nawet na mięso nie potrafią się zdecydować. Całe życie mam przez te ich niezdecydowanie przesrane!" Ostatnie słowo i myśl, że może nie mieć tak wyśmienitego życia jak wygląda, nieco mnie przybiły. Ale całe zdanie szalenie rozbawiło. Niestety obie z Zosią przytaknęłyśmy. Jak piękny morał pani znalazła wśród tej mięsnej, ociekającej krwią i łojem, kolejki. Jak życiowy i mimo wszystko pokrzepiający nasz kobiecy naród. Jej słowa jak ta pękająca skórka na kiełbasie, gdy ją gryziesz - czysta przyjemność.
A reakcja pozostałego otoczenia? No cóż, pani przed nami oczywiście fuknęła i parsknęła. A starszy pan powiedział coś na kształt: "Nawet mięska sobie nie można wybrać, co za baba!" i rozpłynął się w powietrzu pękając jak zbliżona do niego kształtem bańka mydlana. Zmaterializował się gdzieś przy regałach z rozmaitymi makaronami klucząc dalej w najlepsze.

Jak widzicie nawet kolejka przy mięsnej ladzie może pomóc dzielić się życiowym doświadczeniem, przelewać je na młodsze, kobiece pokolenia.

Do pokazania mam trzy prace.
Najpierw może LO - praca dla DT Craft-House. Ponownie po szczegółowy opis wykonania i "pobudek" zapraszam tu.


A teraz lift pracy Nulki razem z Liftonoszkami. Propozycja liftowania tej pracy już dziś powinna pojawić się na naszym blogu - zachęcam do zabawy z nami, bo to bardzo łatwa i przyjemna strona.
Moja praca jest baaardzo skromna, ale taka miała być (=twarda postawa :D):

Widziecie napis "forget me not"? Strasznie go pokochałam i przypominam, że jest do niezobowiązującego pobrania tu jako freebies, które kiedyś zmajstrowałam. Idealnie dopasował mi się do kolekcji "For the record".
A na koniec strona art-journala - temat tu proponowany przez Terceps bardzo ciekawie zainspirowaną (do poczytania na blogu) :D

A na koniec dodam, że dziewczyny zrobiły przepiękne prace na moje wyzwanie na CraftArtwork i nie mogę się oprzeć, zrobię tu małe podsumowanie ich dzieł, aby upamiętnić je tu na blogu. W następnej notce :)

18 comments:

  1. trafne podsumowanie brunetki :)
    W LO cudownie rozdysponowujesz przestrzenią! są świetne! z innej beczki - spódnica na drugim - wymiata :)
    A co do artjournalu - to brak mi słów! jest GENIALNY!!!

    ReplyDelete
  2. O rany, wpis do art journala miażdży, nie mogę się odeń oderwać!

    ReplyDelete
  3. A mnie ciekawi czy starsza pani chrząknęła na komentarz brunetki albo czy wykupiła całą szynkę babuni, bo obstawiałam taki finał xD

    Ach prace boskie!!łaaał :D

    ReplyDelete
  4. Guru zdecydowanie na komentarz brunetki chrząknęła i cmoknęła, a szynki nie wykupiła :d

    ReplyDelete
  5. po przeczytaniu notki dokładnej przyglądam się ludziom w kolejce - starszy pan w cukierni podobny do Twojego starszego pana w mięsnym ;)
    Prace przyciągające wzrok! :))

    ReplyDelete
  6. o ja pierniczę - absolutnie fantastyczne scrapy - pierwszy mnie na kolana zwalił... journal - jak zwykle u ciebie - na najwyższym poziomie :-)

    ReplyDelete
  7. samo życie :) tylko co z tą szynką było? została pożarta???
    Pozdrawiam i zapraszam na moje Candy.
    http://kuchennewojowanie.blogspot.com/2011/06/moje-candy-urodzinowe.html

    ReplyDelete
  8. I zapomniałam jeszcze dodać, że strasznie mi się podobają Twoje papierowe róże.

    ReplyDelete
  9. Dlatego zakupy robię zwykle nocą, kiedy nie ma ludzi, grrrr, jak mnie te istoty denerwują.
    Z prac, które pokazałaś, numerem jeden jest dla mnie artowy wpis, boski, boski i jeszcze raz boski!!

    ReplyDelete
  10. Scrapy jak zwykle doskonałe a art-journal to mistrzostwo;-))

    ja lubię zakupy w mięsnym, lubie sobie mięcho pooglądać, powybrzydzać a potem się w nie wgryźć ;-) zdecydowanie mięsna jestem;-)
    buziaki;-)

    ReplyDelete
  11. No tak cała polska mentalność:))
    Historyjka super :))) a prace jak zwykle zachwycające.

    ReplyDelete
  12. Nozdrza intensywnie pracuja,oczoplas na najwyzszych obrotach,,,,,,
    Prace Swietne,,,strona art-jurnala "przepyszna"

    ReplyDelete
  13. Weź to drukuj spinaj a potem idź do jakiegoś wydawnictwa. :D naprawdę! bo jak nie sama to zrobię :) nienawidzę stać w mięsnych ;P
    3 piękne prace;*

    ReplyDelete
  14. Skąd Ty taką długalaśną kolejkę wynalazłaś?! Przecież do świąt daleko, a lato idzie i teraz czas na warzywka i owocki, co by zdrowo było. Pomijam, że sama jestem baaaardzo mięsożerna. :-) Świetne papierowe róże, ale to art-journal powalający.

    ReplyDelete
  15. Historia powala, z uśmiechem na twarzy czytałam na głos w pracy, tak by Panowie usłyszeli to co trzeba:) hehe
    Piękne prace!!
    Czekam na kolejne inspiracje. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  16. "forget me not" rewelacja! uwielbiam takie proste połączenia! wyszedł pięknie!
    pozdrawiam cieplutko przyszłą farmaceutkę*! :)

    *doczytane gdzieś tam :)

    ReplyDelete
  17. Tekst jedyny, uśmiałam się, ale i to co napisałaś, to najprawdziwsza prawda;))) A prace kapitalne, szkoda, że mnie tak długo nie było, tyle się u Ciebie dzieje:)Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  18. umarłam ze śmiechu nad mięsną historią!!! A prace też super!

    ReplyDelete

Blog Archive