7/21/2011

Piorun uderzył w pociągu.



Znaczna część mojego życia to pociągi, autobusy i tramwaje. I kiedy otwieram chociaż trochę szerzej zaspane oczy to bardzo często udaje mi się znaleźć kogoś ciekawego.
I tak było około roku temu. Za oknami pociągu szybko błyskał Modlin, był środek lata i bardzo duszno. Wachlowałam się tym, co miałam pod ręką, nawet grzebieniem. Mimo to przy każdej zmianie pozycji, przełożeniu lewej nogi na prawą lub prawej na lewą czułam jak cienka strużka potu spływa mi po plecach a spódnica irytująco przykleja się do ud. Musiałam się błyszczeć jak posmarowana smalcem. Przez to coraz trudniej było mi się skupić na lekturze książki kucharskiej przeplatanej opowiadaniami familijnymi. Na przeciwko mnie zwyczajny pan w średnim wieku z lekkim wąsem i niestety smutkiem w każdej zmarszczce przy oku. Po drugiej stronie tłustawa pani z wnuczką i marudzeniem. Ktoś za moimi plecami otwiera swoje okno przekleństwami chcąc obniżyć temperaturę. Łudzę się przez chwilę... ale to nic nie daje. Słyszę trzask otwieranych drzwi do przedziału i miękkie słowa "poproszę bilety do kontroli". Wyjmuję z portfela i podaje konduktorowi (który jest w koszuli, kamizelce i marynarce O.O). Trwa to chwilę bo przede mną bilet wyciąga maruda, a kiedy konduktor kasuje mój pan z naprzeciwka nagle bardzo się ożywia. Jakby podskakuje na siedząco, unosi jedną nogę i macha delikatnie prawą ręką. Jest wyraźnie podekscytowany. Teraz zrobiło mi się naprawdę gorąco. Najpierw z jego ust wydobywa się tylko "yyy ... yyy y" i wtedy się martwię. Ale po chwili mówi "muszę zapisać, czy ma pani coś żeby zapisać, kartkę, byle co?" Jestem trochę w szoku i nadal trochę się martwię, ale daję mu swój skasowany bilet. Z kieszeni szybko wyciąga ołówek i szepcząc pojedyncze słowa zapisuje. Mam wtedy czas aby dokładniej mu się przyjrzeć. Szczegół który zauważam w ogóle mnie nie pociesza. Otóż na jego plecaku jest przyczepiona taśmą klejącą mała karteczka wycięta z zeszytu z odręcznym rysunkiem pioruna. Ten sam symbol odnajduję na krótkim rękawie koszuli i dzięki temu wiem, że nikt nie zrobił mu głupiego żartu. Pan przestaje pisać i postanawia mi się przedstawić. W uroczym i najszczerszym uśmiechu odkrywa wszystkie zęby i wyciąga dłoń: "jestem Piorun. W zasadzie to mam imię, ale kompletnie niepotrzebnie. Jestem Piorun. A pani?". Przedstawiam się i już się nie martwię. Piorun przechodzi do recytacji wiersza, który pod wpływem nagłej weny przeniósł na mój bilet. Wiersz jest o miłości, o kobiecie z blond lokami (dzięki temu dowiedziałam się że nie o mnie i kolejna porcja stresu mnie opuściła), o utraconej szansie i braku możliwości powrotu. Nie będę Was oszukiwać - wiersz był cienki jak podpaska, rymy częstochowskie i wszystko bardzo banalne, ale okazało się, że to wcale nie jest najważniejsze. Potem zaczął się monolog Pioruna z inteligentnymi wstawkami na mój temat - cobym się nie czuła zapomniana, oraz żebym nie pomyślała że jest egoistą paplającym wyłącznie o sobie. Myślę, że usłyszałam cały jego życiorys, a na pewno kluczowe punkty. Piorun bez obaw przyznał mi się, że jeszcze kilka lat temu chlał do upadłego, przepijał wszystko co miało jakąś wartość, niestety również i żonę. Z jej wartości zdał sobie sprawę dopiero, gdy od niego odeszła zabierając dziecko i wszelkie złudzenia. W tym momencie opowieści było miejsce na opis jej pięknych włosów i gołębiego serca. Piorun tętnił miłością, ale także wyrzutami sumienia. Bez ogródek powiedział jak bardzo po jej odejściu chciał się zmienić i walczyć o jej serce ponownie. Myśli, że pierwsze mu się udało, a na drugie będzie miał nadzieję do śmierci. Przypomniały mi się wszystkie strony romantycznych powieści czytanych do upadłego i z przymusu w liceum. Przypomniał mi się Werter i inne tragiczne wątki.
Jeśli chodzi o teraźniejszość to dowiedziałam się, że Piorun pisze wiersze pod wpływem chwili, ale nie sądzi aby były najlepsze. Publikuje je w internecie, lecz zbierają same wulgaryzmy. Mimo tego uważa, że odchodząca od niego wódka pozostawiła mu w spadku nieoszlifowany talent poety. Jedzie starać się o rentę, ale na to też ma nienajlepsze perspektywy. Piorun opowiedział mi też jak bardzo chciałby poznać dzisiejszego Don Vasyla i w ogóle żyć z cyganami. Poznać Dodę już mu się udało i powiedziała mu że jest "nieźle po*ebany", co Piorun uznał oczywiście za komplement. Podróż się skończyła, dostałam autograf i głęboko odetchnęłam.

Mój sąsiad pomknął ze swoim "naznaczonym" plecaczkiem po schodach wprost do metra w pogoni za rentą. A ja zostałam naprawdę niepocieszona z myślą o tym jak bardzo można żałować swoich wyborów w przeszłości. Jednocześnie zafascynowana byłam tym, że każdy, nawet najbardziej niepozorny człowiek obok nas niesie w sobie historię. Może być ona kompletnie szalona, absurdalna czy zmyślona, ale siedzi gdzieś tam głęboko, a czasem nawet tuż pod skórą.

Osoba którą poznałam wtedy w pociągu jest kimś w rodzaju lokalnego błazna. Niewątpliwie ma w sobie zadatki na pewne wariactwo (a może to nie tylko zadatki?). Jest wdzięcznym obiektem do osiedlowej szydery, bo zdaje się wcale nią nie przejmować. Recytuje swoje wiersze do upadłego. Po wpisaniu na youtube "Piorun, Ciechanów" wyskoczą Wam jego występy na trawniku i scenie Dody.

* * *

Dla Was mam dziś LO, na którym szczerzy się Owca i trochę też ja. Jest to lift, do którego zapraszałyśmy Was tu.


Papiery to oprócz bazy (OctoberAfternoon i Echo Park) kompletne ścinki, co widać :) Dołożyłam kilka naklejek (też OA), nitki, stronę z książki, gesso i gotowe. Bawiłam się świetnie, ale krótko.

Na swoje urodziny dostałam od Lily prześliczną kartę i w dodatku w rozbrajająco zaadresowanej kopercie. Zobaczcie same:



Tym bardziej cieszę się, że to właśnie Lily jako pierwszej udało się odgadnąć jaką gazetę czytałam w poście gdzieś niżej. Z tej okazji dziś wysłałam do Lily notes, który dla niej przygotowałam:


Tag ze sznureczkiem na okładce można wyjąć zza foli i już na starcie coś zanotować. W środku mnóstwo różnych kartek małych, dużych, czystych, w kratkę, kopert itp. Mam nadzieję, że się spodoba :)

Na CraftArtwork zakładkowe wyzwanie na które przygotowałam takie oto zakładeczki.


Jeśli którakolwiek z Was ma na nie ochotę proszę o wyraźne wyrażenie tej chęci w komentarzu. Jeśli chętnych będzie więcej niż dwie, to wylosuję w następnym poście.

28 comments:

  1. Tekst na pierwszej zakładce jest świetny! Same zakładki zresztą też.

    ReplyDelete
  2. Piorun smutny, po prostu smutny...
    a zakładki, notes i cała reszta świetne!!!

    ReplyDelete
  3. świetne te zakładki :) ...ale notes genialny !

    pozdrawiam
    Beata

    ReplyDelete
  4. Zakładki są odlotowe!!! Mnie przypadł do gustu szczególnie drugi napis! Jest świetny!!! I wyrażam wieeeeelką chęć jej posiadania........

    ReplyDelete
  5. Ja też jestem chętna! Co prawda zakładek mam zdecydowanie za dużo, nie jestem w stanie nawet czytać tylu książek równolegle, żeby je wszystkie wykorzystać, ale takim się nie oprę mimo to :)

    ReplyDelete
  6. OOOOOOOOOO! Ja też wyrażam chęć na zakładki - są super. Wyraźnie wyrażam wyraźną chęć.

    ReplyDelete
  7. Notes jest odjazdowy,a twój sposób przekazania myśli wprost mnie fascynuje,podziwiam za talent :)
    Ja tez wyrażam chęć posiadania:)

    ReplyDelete
  8. ja mam chęć , ja..scrapu zazdroszcze..ja tak nie potrafie - a taki notes też bym chciała ..

    ReplyDelete
  9. Dziękuję dziewczyny baaardzo :)) Maggie - już niedługo będzie znowu okazja więc bądź czujna :*

    ReplyDelete
  10. A jeszcze mozna się zapisać czy już za późno? Bo jak za późno to chyba będę warować przy kompie bez jedzenia i picia żeby nie przegapić następnej szansy:-)

    ReplyDelete
  11. piękne prace Czeko! LO mnie powalił - te skrawki wyglądają jakby spadały. rewelacja!
    :*

    ReplyDelete
  12. Mrouh na co się zapisać? Bo jak na zakładki to jak najbardziej można, do następnego posta :)
    Kasiu dziękuję Ci. Naprawdę tak wyglądają? Mi trudno to ocenić bo już podczas przyklejania wychodziły mi te trójkąciki uszami :*

    ReplyDelete
  13. Yeah;-)))) Zajebiaszczy;-))) a słowo "bałagan" idealnie do mnie pasuje;-))) jestem mega podeksytowana i chyba nieprędko zasnę;-)
    Lifcik Tary - zdecydowanie mi plaży o niebo lepiej niż oryginał;-)
    zakładki bardzo pociągające, ale ja już mam notes;-)
    buziaki;-)

    ReplyDelete
  14. piękne prace! i uwielbiam Cię czytać! i z chęcią zapisuję się na zakładki :)

    ReplyDelete
  15. ja mam chęć!jestem fanką tego co robisz więc nie odmówię sobie ;)

    ReplyDelete
  16. zakładki są boskie, ale że nie używam zakładek, to nie będę zmniejszać szans innych osób :)

    pan Piorun jest pozytywny. bo lepsze krzywe wiersze niż chlanie i kradzieże.

    i, że tak powiem, Wola pozdrawia Żoliborz :)

    ReplyDelete
  17. Uwielbiam Cię czytać, naprawdę uwielbiam a notes i LO cudowne :D

    ReplyDelete
  18. Uwielbiam tu zaglądać, zakładek używam namiętnie. Często zostawiam w książkach tak jakby do siebie należały, dlatego ciągle cierpię na ich brak. Może padnie na mnie? Pozdrawiam

    ReplyDelete
  19. Ciekawy człowiek i ciekawa hostoria. Prace boskie!! A szczególnie notes i zakładki, po które ustawiam się w kolejce ;) Pozdrawiam :*

    ReplyDelete
  20. Katarzyna Czekosława wymiata. :D Zakochałam się w tym notesie.

    ReplyDelete
  21. Myślę, że mogłabym czytać Ciebie na hamaku leżąc leniwie i popijając wodę z sokiem malinowym...w zasadzie wszędzie mogłabym tą czynność wykonywać, bo zaczytuję się w każdym poście, jak w dobrej książce, którą pochłaniam i jednocześnie nie chcę kończyć :)
    Lily jestem okrutnie zazdrosna!

    ReplyDelete
  22. Jak zawsze wszystkie prace prześliczne, zapraszam do mnie, mam nadzieję, że będziesz miała miłą niespodziankę :)

    ReplyDelete
  23. Historia jak zwykle wyśmienita :D

    Ależ świetne LO! Te spadające trójkąciki są bombowe! A notes jest szałowy! Zazdroszczę właścicielce ;) heehe

    A na losowanie jednej z zakładek się piszę, bo są rewelacyjne!

    ReplyDelete
  24. Przesyłka dotarła! Już się ślinię nad zawartością i kombinuję, co by tu zrobić :)

    ReplyDelete
  25. Naprawdę Czeko! I moim zdaniem zajebiście to wygląda! :)

    ReplyDelete
  26. tradycyjnie boskie prace :) i opowieść piorunująca!

    i chętna bardzo jestem na te cudowności!

    ReplyDelete
  27. Uff, to całe szczęście, że zdążyłam, nie grozi mi głodowa śmierć:-)

    A wiesz, że jak dziś zobaczyłam w serwisie wiadomości w necie tytuł- Piorun uderzył w pociąg, to pomyślałam: hmmm, już gdzieś to czytałam... niestety, ta wiadomość nie była dobra. Ale cóż za koincydencja... A może jakieś prorocze zdolności masz? Możesz nam przepowiedzieć, ze w Norwegii nie było szaleńca, a Amy Winehouse żyje? please...

    ReplyDelete
  28. Wszystko boskie!!! I LO i notes i kartka od Lily. I opowieść też :)

    ReplyDelete

Blog Archive