8/08/2011

Aromatyzowana burza.

Moje oba psy boją się burzy. I nawet jeśli w normalny, słoneczny dzień mają mnie obrazowo i ostentacyjnie za ogonem, to gdy przychodzi godzina piorunów moje kolana są celem ich życia. Wygląda to dobrze w przypadku pierwszego psa, który przy wzroście 20cm waży zaledwie 3kg. Jest gorzej, gdy moje kolana ukocha sobie drugi pies wagi około 10 razy większej. Jednak w takich wypadkach się nie odmawia. Jest miłość są zobowiązania.
Wczorajsza burza nie kończyła się wraz z pierwszą gwiazdką, trwała całą noc. Po godzinie przemawiania zwierzętom do zdrowego rozsądku postanowiłam iść jak gdyby nigdy nic spać. Oczywiście całe towarzystwo za mną. Czułam się jak nasmarowana salcesonem i z kiełbasą w kieszeni szlafroka. Noc minęła mi z mniejszym psem na poduszce przy głowie i większym uwieszonym mojej przemyślanie zwisającej z łóżka ręki. Ręka była na przemian oblizywana lub używana jako narzędzie pieszczot do "samogłaskania". Czułam się doceniona i potrzebna. Całą noc błyski były coraz jaśniejsze a grzmoty bardziej przejmujące. Deszcz uderzał bezceremonialnie o parapet, a ja przy okazji byłam bardzo kochana. Miłość trwała do około 9, gdy to postanowiłam zwlec się z łóżka. Towarzyszki burzowej nocy również się wtedy obudziły i dostrzegłszy promienie słońca bez pardonu wyległy do ogrodu. Ciekawsze od ręki, która karmi okazały się samochody za ogrodzeniem, ptaki pod lipą i żaba pod werandą. A ja cierpię. Liczę godziny do prognozowanej burzy i bezskutecznie smaruję nadgarstki polędwicą.

* * *

Na blogu wyzwaniowym sklepu scrapki.pl kilka dni temu pojawiło się baaardzo inspirujące wyzwanie. Inspirujące bo trudne, z wieloma wytycznymi. Pokrótce mówiąc należało przygotować wakacyjne pudełko na skarby z podróży. Moja podróż już niebawem, więc temat jest na czasie. Musiało być między innymi wintydżowo, więc KolorowyPtak dla ułatwienia podała definicję:

Vintage obejmuje wszystko, co ma styl, duszę i historię, bez względu na wartość materialną. Charakteryzuje go łączenie i mieszanie epok i stylów; nadaje przedmiotom charakter minionych dekad.


Po przeczytaniu inspiracja sama popłynęła, poczułam się jak ugodzona strzałą :D Postanowiłam przede wszystkim zmieszać style i oto co wyszło:







Chciałam aby było podróżnie (stąd te bilety), ale też starociowo i nostalgicznie. Bazą jest opakowania po słodkich cukiereczkach, a po podróży znajdą się tam na pewno bursztyny, kamyki i trochę piasku. To najładniejsze pamiątki :)

Mam świetną wiadomość dla Was. Na blogu PixieDustPaperie trwa sierpniowe candy. Możecie się na nie zapisać tu. A do wygrania jest przesłodki zestaw:



I na koniec jeszcze bardzo ciekawa i inspirująca fotka:



(źródło: http://anthologymag.com/blog3/page/6/)

Ja swojej maszyny nie odważyłabym się tak rozłożyć, więc dobrze, że mogę to oglądać na czyimś zdjęciu :D

21 comments:

  1. czyżbyś dzięki psom wynalazła nowe perfumy? salcesonowe? :D a wiesz, ze tej wielkiej, grzmiącej i piorunującej burzy, to Ci zazdroszczę. U mnie właśnie leje i już się ucieszyłam, że burzaaaaa ale to był tylko jeden grzmot... :/

    ReplyDelete
  2. to pudełko jest po prostu genialne....No i życzę kolejnej burzy skoro takie doznania cudne niesie ze sobą :)

    ReplyDelete
  3. fantastycznie wyszło! cieszę się, że ta krótka i zawiła definicja stała się motorem Twojego pudełka :) jest klimatyczne! zajebi...cie (ups!) podoba mi się wieczko! dziękuję Ci za udział w wyzwaniu :*

    udanego wyjazdu! i masy cieplutkiego piachu ;)

    ReplyDelete
  4. Będzie pudełko pięknych wspomnień :)

    ReplyDelete
  5. Pudełko przepiękne! A maszyna - oj, ciekawe, kto to teraz poskłada :P

    ReplyDelete
  6. Ale mi się podoba to pudełeczko... chyba sama nad takim pomyślę... ;)

    Zapraszam na Spotkanie HandMadowe, więcej info na http://handmadebizutki-karolcia.blogspot.com/2011/08/zapraszam-na-zlotspotkanie-osob.html

    ReplyDelete
  7. niesamowite pudełeczko!!! podoba mi się ogromnie ;)

    ReplyDelete
  8. Pudełeczko z duszą! Świetne!!!

    A zdjęcie super!

    ReplyDelete
  9. coś pięknego! genialne to pudełko! w sam raz na skarby :)

    ReplyDelete
  10. Cudo! Bardzo lubię okrągłe pudełka, ale sama nie potrafię takiego zrobić ; -) Świetne papiery na wieczku, a do tego ten gramofon! Rewelacja!

    Dziękuję za udział w naszym wyzwaniu!

    ReplyDelete
  11. Skarby będą się w nim czuły jak u siebie w domu :)

    ReplyDelete
  12. Ja nie lubię burzy, bardzo nie lubię. I nawet mi się ostatnio zdarzyło, że ze strachu wskoczyłam mojej poczciwej matczynie do łóżka. Więc podzielam ból Twoich psów. Pozdrów je.

    Pudełko fajne, miłe i przyjemne.

    ReplyDelete
  13. Czeko - niektórzy nie mają w ogóle psa - pamiętaj! Ty masz dwie miłości :) i na pewno kochają niezależnie od burzy!
    Pudełeczko przepiękne! Podziwiam wintażowy zmysł :)

    ReplyDelete
  14. Pamiętam, jak będąc nastką spałam pod namiotem (tak to było szaleństwo namiot o całe 100 m oddalony od domu babci xD ). Namiot był trójkątny z tropikiem, kolor - pomarańcz i brzoskwinia.Obudził mnie deszcz, a raczej burza i niecodzienny zapach mokrej sierści. Tak oto doświadczyłam miłości wspomnianej przez Ciebie wyżej, dwóch psów, jednego małego i drugiego dużego, które wlazły pod tropik myśląc, że jest tam bezpieczniej niż w starym, opuszczonym, ale suchym domu parę metrów dalej, tuląc się do mnie przez kawałek materiału. To chyba bliskość człowieka i wiara w bezpieczeństwo, że na pewno uratuje od złego, powodują w nich takie zachowania.

    Zdolniacho fantastyczny klimat prac - boskie pudełko, boski tag poprzedni, a i zdjęcie maszyny - uwielbiam te serie, rozłożonych na części pierwsze, przedmiotów.

    ReplyDelete
  15. Pudełko jest cudowne !

    ReplyDelete
  16. Pięknie pojechałaś Czeko z tym pudełkiem :)

    ReplyDelete
  17. psia historia budzi we mnie pewną dozę wzruszenia, bom rok temu trzymała w domu trzy wpychające się do wyra szczeniaki.

    a pudełko jest wintydżowe do cna, choć w nietypowy sposób. to lubię :)

    ReplyDelete
  18. Cudne pudełko!!!

    Moje "3 kilo szczęścia" w czasie burzy zdecydowanie bardziej woli podłogę pod łóżkiem albo kabinę prysznicową :P
    Jakiekolwiek przetrzymywanie na rękach lub kolanach w ogóle nie wchodzi w grę ;)
    :*

    ReplyDelete
  19. Pudełko jest przeboskie po prostu!!!

    ReplyDelete
  20. doskonale Cię rozumiem - mój pierwszy pies lubił mnie tylko gdy miałam w ręku coś słodkiego. na szczęście o czekoladę lub batona było dużo łatwiej niż o burzę ;)

    pudełeczko jest śliczne! mam nadzieję, że znajdzie się w nim wiele skarbów :)

    no i ta fotka...niesamowita!

    ReplyDelete

Blog Archive