8/15/2011

Zawsze z higienicznymi nieścisłościami.


Czytając moje notki pewnie nawet ktoś kto nigdy nie podróżował pociągami zna je dobrze jak własną kuchnię (może kieszeń, ale ja o swoich kieszeniach wolałabym się nie wypowiadać, zawsze znajdzie się tam coś zaskakującego). Ale jest jeszcze jedna rzecz, o której może część z Was nie wie, a ja czuję misję uświadomienia w tym względzie. W pociągu panuje pewna reguła i nie znajduje ona punktu odniesienia w żadnym innym środku lokomocji. Jej ofiarami padają kobiety. Być może również i specjalni panowie, ale nic mi o tym nie wiadomo. Czynnikiem warunkującym jest lato, a dokładniej wysoka temperatura otoczenia. Pociąga ona za sobą przemożną chęć założenia poniżej pasa czegokolwiek lżejszego: spódnicy maksimum do kolan czy szortów. Górna część garderoby nie bierze udziału w wydarzeniu, nie ma znaczenia. Ofiara w czymś lżejszym poniżej pasa wsiada do pociągu i jest szczęśliwa, bo otwarte okno podczas jazdy wpuszcza do przedziału orzeźwiające powietrze. Znajduje sobie wygodne miejsce zwykle całe tylko dla niej. Poczwórne i luźne. Mimo, że temperatura nadal wysoka to psychicznie robi jej się chłodniej, bo spokój, bo zdążyła na pociąg w ostatniej chwili, bo już usadowiona i ukontentowana. Zagrzebuje w torbie i wyciąga pachnącą gazetkę lub książkę. Tak wyglądają nieme przygotowania do nadchodzącej tortury. Jest pięknie i właśnie wtedy pociąg zatrzymuje się na jakiejś stacji. Nieważne jakiej. Na tej, lub następnej wsiada główny element destrukcyjny - mężczyzna. Element upatruje sobie miejsce naprzeciwko nieprzeczuwającej niczego ofiary i rozsiada się wygodnie. Tu pojawia się dżingiel z "Najsłabszego ogniwa", rozbłyskują reflektory i dama zostaje oświetlona, a raczej naświetlona. Mężczyzna tropi i ogląda. Najprostszą formą tortury jest to, że wzrok "sporadycznie" opada mu na damskie kolana, wbijając się rentgenowsko w każdy ich centymetr. To pociąga za sobą katastrofalne skutki. Ofiara czuje się nieswojo i źle. Książka przestaje smakować. Czuje się skrępowana nie mogąc wykonać żadnego ruchu, bo on automatycznie przyciąga spojrzenie. W wysokiej temperaturze uda zaczyna kleić się do uda a kostki puchnąć. Jest źle. Ofiara próbuje walczyć stosując najpopularniejszą technikę wzrokową. Raz po raz stara się przywołać krwiożerczym spojrzeniem mężczyznę do porządku. Chce nim powiedzieć: "jeszcze raz spojrzysz a wypruję ci flaki i powieszę na oparciu", jednak, w zależności od mimiki i elastyczności twarzy danego dnia, jest to raczej średnio skuteczne. Ewentualnie mężczyzna się peszy by za chwilę wbijać wzrok dalej.
Winna Wam jestem opis wyglądu standardowego elementu dręczącego. A więc zawsze (sic!) jest to mężczyzna z dodatkową porcją kilogramów na każde 20cm ciała, z higienicznymi nieścisłościami, z brakami w uzębieniu lub wyziewem po całonocnej imprezie. Zwykle głowa już łysawa i czoło obowiązkowo błyszczące. W całej mojej karierze nie zdarzył się jeszcze nigdy opalony surfer prosto z plaży, czy chociażby zadbany nerd. Do tego element ma nawyki, tiki, lub znaki szczególne. Pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów z autopsji: ostatnio pan z medykaliami, pomiędzy każdym ze spojrzeń na kolana łykał tabletki, pigułki, zastanawiał się nad czopkami. Być może z powodu problemów z sercem, ale szeleszczenie blistrów, sapanie i oblizywanie nakrętki od butelki z wodą było bardzo irytujące dla mojej nadszarpniętej psychiki. Kilkanaście dni temu facet ze śmierdzącymi butami i gmeraniem w nich palcem. Jakiś czas temu pan z dziurą w zębie, z której coś non stop wysysał wydając przy tym pssyknięcia, ssyknięcia i zassania. Jeszcze dawniej mężczyzna dłubiący sobie w każdym otworze swojego ciała (na szczęście widziałam tylko część jego możliwości) - zawsze udawało mu się coś znaleźć i wpakować to do ust (to był drastyczny przypadek, musiałam się przesiąść na miejsce obok emerytki z wąsami). Nie zawsze można się przesiąść, bo zwykle miejsc zaczyna brakować. Zresztą zastanówmy się - czemu my mamy ustępować? Można się odezwać, powiedzieć jak ja kiedyś "czy pan ma jakieś zamiary?" i wtedy usłyszeć odpowiedź w stylu "nie, ja nic..." i zanotować odwrócenie wzroku. Potem, w zależności od siły charakteru pan powróci jeszcze spojrzeniem na kolano, albo nie. Ale nawet jeśli tak to na bardzo krótko.
Tak więc kobiety, chrońcie się! Jednak nigdy nie rezygnujcie z czegoś lżejszego poniżej pasa, bo komfort przede wszystkim. A wobec elementu zawsze można użyć... hmm... na przykład wyrwanego oparcia od siedzenia w celu ogłuszenia. Przedział pociągu daje wiele możliwości, wystarczy uruchomić wyobraźnię.

* * *

W czwartek wyjeżdżamy do Sopotu, by spędzić tam wreszcie wyczekiwane wakacje. Z tej okazji powstało już pudełeczko na drobiazgi, które mogłyście oglądać tu. A tym razem postanowiłam sobie stworzyć podróżny journal. Jest w formacie zeszytowym, pełen przeróżnych kartek w kratkę, linię, czystych, lub kawałków papieru scrapowego. Będę w nim na bieżąco opisywać każdy dzień. Okładka wygląda tak:



Chciałam aby było chociaż odrobinę morsko i plażowo, ale również bałaganiarsko. Użyłam papierów MME Home Sweet Home - Collage i Herringbone z Hattie. Jestem w nich zakochana i dzięki nim odkryłam kolejną zaletę zakupów w sklepie stacjonarnym. Prawdopodobnie przez internet nigdy bym się na nie nie skusiła, bo jakoś ich zdjęcia mnie nie przyciągały, ale gdy zaczęłam je macać na żywo w ScrapStudiu wiedziałam, że muszę mieć. Szczególnie Herringbone mają świetną fakturę.

Wczoraj na blogu sklepu CraftHouse pojawiła się moja kolejna notka. Tym razem pokazuję w niej kartkę, która znakomcie odzwierciedla moje ostatnie upodobania:



Do poczytania o niej jest tu.

Ostatnią pracą jaką Wam dziś pokażę jest kolejny tag na wyzwanie CraftArtwork - tym razem czerwony. Tak jak pisałam przy okazji zielonego, przy każdym tagu z tej serii obiecałam sobie spróbować czegoś nowego. Dziś było to tuszowanie przez siatkę jako maskę. Efekt prezentuje się tak:



Na blogu CraftArtwork trwa moje drugie wyzwanie na mini-journal wakacyjny. Ponownie Was zachęcam do tej lekkiej, miłej i przyjemnej pracy. Naprawdę nie potrzeba dużo czasu. Tu możecie przeczytać o szczegółach, obejrzeć moją pracę i podlinkować swoje. Zapraszam!

17 comments:

  1. Będziesz spędzała wakacje blisko mojego miejsca zamieszkania.:)Mam nadzieję,że pogoda się poprawi.:)
    Journal super.Kartka ma mega świetnego kwiatka,fajnie wyglądają te niebieskości.Tag bardzo mi się podoba.:)I super,że próbujesz czegoś nowego też sobie powtarzam,że mogłabym spróbować.:))

    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. kartka jest wyjechana w kosmos!!!!!

    ReplyDelete
  3. się obśmiałam...ale samo życie:))
    będzie świetny journal...róża na kartce niesamowita...no i super tag!!
    miłego wypoczynku:))

    ReplyDelete
  4. Tag jest rewelacyjny! Udanych wakacji!

    ReplyDelete
  5. no właśnie, właśnie - czemu zawsze ten element jest wybrakowany? Ale może na opalonego surfera natkniesz się w drodze do Sopotu? A jakbyś miała ochotę na sopotnie spotkanie, to daj znać :))

    ReplyDelete
  6. super pomysł z notesem, przed wyjazdem,ja z reguły przez cały urlop gromadzę full rzeczy a potem.... cóż.... walają się niestety, z braku czasu, po szufladach i szafach :( a tak, po powrocie wspomnienia będą już pozbierane!

    ReplyDelete
  7. Fantastyczne prace!!!
    Pamiętnik wakacyjny prezentuje się bosko- jest taki... bałaganiarski :D
    Kartka ma cudne, pudrowe kolory :)
    Tag- niebo :) fantastyczna kompozycja i dodatki :D
    :*

    ReplyDelete
  8. normalnie poczułam się jakbym jechała w tym pociągu z Tobą... i łączę się w bólu:):):)
    Prace świetne, super klimaty!

    ReplyDelete
  9. Dopiero teraz znalazłam chwilkę, żeby przeczytać całego Twojego posta. Rewelacyjna lektura! Pozdrawiam:-)

    ReplyDelete
  10. jak dobrze, że rzadko mi przychodzi jechać gdzieś pociągiem :)

    nie mogę się doczekać notesikowego efektu. bo już zapowiada się na wypasie.

    a do sklepu stacjonarnego muszę się w końcu wybrać. tylko, że obiecałam sobie akcję 'oszczędzanie' :)

    ReplyDelete
  11. Nad morze też jedziecie pociągiem? xD seria "o Czeko, która jeździła koleją" byłaby bestsellerem, mówię Ci :D poradnik Twój jest wyśmienity hahaha. Opowiem Ci kiedyś co spotkało moją kumpelę.

    Ach okładka jest boska, uwielbiam każdą! :D

    ReplyDelete
  12. Olina No też mam nadzieję, bo już się wstępnie posmarowałam olejkiem do opalania :D Dziękuję za miłe słowa :*
    noomiy, Aisia :*
    GurianaDzięki! I cieszę się, że się spodobało :D
    Karmeleiro och dzięki za propozycję. nie wiem jak będziemy się organizować, ale w razie czego na pewno będę się odzywać :)
    craftomania dotąd miałam dokładnie tak jak Ty. To będzie mój pierwszy travel journal ale już czuję, że to strzał w dziesiątkę, z tego powodu o którym napisałaś. W środku jeszcze koperty na drobiazgi więc nic nie zginie :D
    Katharinka Och bardzo Ci dziękuję, same komplementy - chyba się rozpłynę :*
    Ayeeda Dziękuję za łączenie się i komplement :)
    Aisia Och jak mi miło że znalazłaś chwilkę. Cieszę się, że się podobało - właśnie dla takich znajdujących chwilkę to pisałam :) :*
    Lejdi a może jednak żałuj, bo zdarzają się sceny kosmiczne? :D Do sklepiku koniecznie i błagam daj znać gdy będziesz się chciała wybrać. Ja mam niedaleko więc od razu się tam zjawię i przy kawce wreszcie się poznamy :))
    Guru No pociągiem, oczywiście, a jak! Tylko tym razem z Kamilem więc liczę na to, że takich elementów nie będzie :d Ale wiesz, że jak by było o czeko która jeździ koleją, to czeko na końcu musiałaby zginąć? :D Koniecznie musisz opowiedzieć, a najlepiej już pisz. Wiesz, że jesteś moją ulubioną królową! :D

    ReplyDelete
  13. właśnie mnie naszła radosna myśl, że 30.08 będę w okolicy u lekarza. a potem myśl opadła jak przebity balonik, bo Ty na wywczas jedziesz. buu. ale się wymyśli inny termin

    ReplyDelete
  14. Lejdi 30 już na pewno będę, nawet wcześniej :D

    ReplyDelete
  15. no to dam znać bliżej terminu, juppi :)

    ReplyDelete
  16. ;-)) opis elementu dręczącego mnie rozwalił;-))
    dziennik podróżny zachwycający, już nie mogę doczekać się Twoich wpisów;-)
    Udanych wojaży Kochana, odpocznij i wróć z nową energią do scrapowania;-)
    buziaki;-)

    ReplyDelete
  17. Twoje posty są rewelacyjne, uwielbiam, uwielbiam. Czerwony tag jest moim marzeniem.

    ReplyDelete

Blog Archive