9/04/2011

Co można przez okno zobaczyć, jeśli można zobaczyć.

Mamy jedno okno w naszej jakby-sypialni. W tym zdaniu może to brzmieć biednie i żałośnie, ale rzeczywistość jest o wiele lepsza. Okno jest duże i zupełnie nam wystarcza, muzycznie rzecz ujmując nic mi więcej nie potrzeba. Jednak skoro okno jest duże to jest z nim też dużo kłopotu. A właściwie może to okno pozwala zobaczyć kłopoty z ujarzmianiem własnego charakteru... W każdym razie problem zaczyna się już z samego rana. Z powodu dokarmianego lenistwa, mającego źródło gdzieś głęboko w naszych trzewiach okno od przeszło roku jest gołe. Całkowicie łyse. Absolutnie ze wszystkim na wierzchu. Nie wisi nad nim firanka, a dawno wybrane zasłony pewnie już w Leroy wieki temu wyprzedane... tym kobietom... bardziej ambitnym.  A więc problem jest od rana do nocy i w nocy szczególnie, chyba że zgaszony telewizor. Na szczęście okno od ulicy osłania drzewo, a parter wysoki na tyle, aby ewentualny podglądacz musiał stawać na szczudłach. Ale oczywiście, dla chcącego nic trudnego, wystarczy z dystansu do sprawy podejść, tzn. odejść. W każdym razie przebierając się staram się wywołać chociażby iluzję intymności stając za szafą. Mam wciąż nadzieję, że ciekawski pan Kamizelka* wyprowadzając swoje dwa urocze pieski wielokrotnie codziennie nie zna mnie zbyt wnikliwie. (choć teraz zaczyna do mnie docierać jaki może być powód jego codziennego, nieskrępowanego uśmiechu w moim kierunku). Problemem jaki stwarza rozmiar okna jest również potrzeba mycia. Potrzeba duszy, tęsknota do czystości niczym nie skalanej, do zapachu MrMuscle i do błogostanu mentalnego. Jednak umycie takiego okna dla nas to nie byle co. Warto się do tego zabrać już miesiąc wcześniej, planując dokładnie dzień, sposób, ściereczkę i ruchy po szybie. Ewentualne przesunięcia w czasie na dwa czy trzy miesiące do przodu naturalnie można usprawiedliwić każdą sprawą rodzinną. Dwa miesiące temu usprawiedliwiłam się potrzebą (czyt. ochotą na) zrobienia naleśników z nutellą. Miesiąc temu Kamil usprawiedliwił się nagłą gastrofazą nie wiadomo skąd. Obraz, który widać przez okno w takim stanie staje się mętny, jakby śmietankowy z lekką nutką wstydu. Dojrzeć można coraz mniej i ma to swoje zalety przy nieobecności zasłon, ale nastrój podupada. Dlatego właśnie wczoraj był ten wielki dzień, ni z tego ni z owego spadła na mnie potrzeba umycia okna. W pełnym uzbrojeniu stanęłam do pracy, przygotowana na wielogodzinne męki, wyciskanie siódmych potów i późniejsze nieustające problemy z orientacją w przestrzeni. Tymczasem po 5 minutach dostrzegłam, że okno jest już w zasadzie czyste, że została ostatnia smuga do przetarcia, na przykład śliną i gotowe. Do jakby-sypialni zawitał błogi spokój, czystość i jasność. Mój zszokowany szybkim rozwojem i zakończeniem sytuacji organizm nie mógł dojść do siebie jeszcze długo. Duże okno pomogło mi zrobić pierwszy krok w kierunku osobistej psychoterapii drzemiącego we mnie lenia. Amen.

Nie, nie amen, jeszcze bardzo ważny przypis:

* Pan Kamizelka nazywa się Kamizelka tylko z powodu kamizelki, którą lubi nosić i którą lubię oglądać. Ma około 80 lat, jest podsiwiałym, średnio żywotnym miłośnikiem życia społecznego na naszym osiedlu. Posiada dwa małe pieski odmiennych ras i tożsamych płci, które wyprowadza codziennie na kilkanaście spacerów pojedynczo. Właściwie Pan Kamizelka jest non stop na spacerze z którymś z piesków. Obawiam się, że pieski mogą być tylko wymówką, lub też zgrabnym przyczynkiem do ciągłego i nieustannego podsłuchiwania, zagadywania i zaglądania wszędzie gdzie znajduje się coś do zajrzenia, lub do dowiedzenia . Jednak wszyscy na osiedlu chyba bardzo Pana Kamizelkę lubimy, bo jest miły i zawsze pomaga. Oprócz tego jego pieski są niewymownie słodkie i pozwala je głaskać każdemu znajomemu sąsiadowi, a jak się domyślacie znajomi są wszyscy. Pan Kamizelka posiada oprócz piesków bardzo ładną i wyrośniętą córkę dobijającą do uroczej trzydziestki. Raczej podfruwającą. Raz, około 3 w nocy, widziałam przez nasze okno jak wracała z bankietu (to akurat podsłuchałam) z naręczem czerwonych róż. Wysiadając z taksówki tylko one pomagały jej utrzymać równowagę.Podczas trzymetrowej drogi od auta do klatki zdążyła wywinąć filmowego orła i tylko kozaki widziałam w górze. Zauważywszy, że taksówkarz uznał to za nieznaczący szczegół i automatycznie wrzucił pierwszy bieg wystawiłam głowę przez okno i zapytałam cicho czy nic się nie stało. Odpowiedź była chyba nie całkiem świadoma i nie całkiem mogę ją przytoczyć. W każdym razie podnosząc się w pełnym rozkołysaniu córka Kamizelki pełna radości wyrechotała: jak się nie przewrócisz!... ahahahahah!! ...to się nie przewrócisz! haahha kur*a, coś mi się po*ebało Dojrzałam tylko czy córka Kamizelki weszła sprawnie po schodach do klatki i schowałam się do łóżka. Ona na pewno nie pamięta, ale ja lubię ją jeszcze bardziej.

* * *

A tu mam notesik. 



Wszystko na jego temat czyli jak, po co i dlaczego jest do przeczytania na blogu sklepu CraftHouse. Ja mogę tylko powiedzieć, że małe guziczki i szklane koraliki pokochałam.



A zaraz obok notesu ATC kosmicznie mediowe. Użyłam tu tuszu distress, gessa, akrylówki, tempery, ecoliny i raz nawet glimmer mista - ale szybko starłam :D Temat to  Powrót do szkoły zaproponowany przez Gurianę w królestwie małej formy CraftArtwork.


I jeszcze jedno, a właściwie dwie sprawy. Po pierwsze nie mogę się oprzeć aby nie podzielić się z Wami tą rozbrajającą nowiną na temat nowości w CraftHouse. Naprawdę jest w czym wybierać. Do mediowych uciech kolekcja Mistables, z którą można robić kosmiczne rzeczy, a efekt zawsze będzie powalający i ciekawy. Oprócz tego papiery i dodatki z kolekcji HocusPocus olśniewające jesiennymi barwami i bardzo oryginalnymi wzorami - prosto na halloween. A dla miłośniczek organizacji w miejscu pracy bardzo pomysłowe i jedyne w swoim rodzaju pudełka na papiery w bardzo dobrej cenie.

Już dłużej nie męczę, ostatnią rzeczą o jakiej wspominam, ale równie ważną jest nowy obraz Wpływ księżyca, który pojawił się na stronie mojej Mamy. O tu. Zapraszam do oglądania bo jest wyjątkowy.

ps. Tu są smakowite papiery w candy.

11 comments:

  1. super notes!! Okno - gołe - skąd to znam! ale u nas z wyboru - bo po pierwsze firanki i zasłony cholernie drogie a po drugie nie chcę sobie zmniejszać przestrzeni a po trzecie widok jaki mamy za oknem grzech byłoby zasłaniać :)

    Pan Kamizelka - boskie! u nas tez podobny, da psiaki na zmiane, różnych płci, ale kamizelki nie nosi...

    Pozdrowienia gorące jak jesienne słońce!

    ReplyDelete
  2. ha! ja w całym domu mam gołe okna, bo jakoś tak lubię. ale mieszkam na 3. piętrze, więc jestem trochę bezpieczniejsza. nawet jak ktoś zobaczy mój tyłek, to twarzy raczej nie rozpozna :) na parterze to już trudniejsza sprawa.

    a wytwory mało zaskakujące - zajebiste jak zwykle :) to już się nudne robi. czy ten książkowy dymek na ATC to stempel czy jakaś inna cholera?

    ReplyDelete
  3. boski notesik! kapitalnie łączysz te wszystkie resztki, skrawki :D z resztą media też fantastycznie łączysz! w ogóle to wszystko łączysz i piszesz bosko :D

    ReplyDelete
  4. Uwielbiam duże okna!!! Bez firan i zasłon itp.- lubię jak w pokoju jest jasno :) u siebie mam jedynie na parapecie kwiaty, w sporych ilościach, co by nie było widać mojego łóżka stojącego przy tymże oknie (blok ma kształt podkowy, a moje okno znajduje się w narożniku...) :) a tym czy ktoś mnie podgląda już przestałam się przejmować... w końcu u siebie mogę robić co chcę :D

    Notes jest cudny!!!
    Ten bałagan, mazania, kolory... miód :D
    Świetne atc!!!
    :*

    ReplyDelete
  5. Notes jest rewelacyjny!!!
    Ateciak super bałaganiarski, świetny!!!!

    ReplyDelete
  6. Poczytałam z uśmiechem błąkającym się na ustach, oczy nacieszyłam z jeszcze większą radością, bo świetne prace!

    ReplyDelete
  7. Karmeleiro To prawda - więcej przestrzeni to zdecydowana zaleta. A Twój widok to na pewno morze? :) Wydaje mi się, że taki pan Kamizelka chyba znalazłby się na każdym osiedlu, prawda?
    Lejdi hahaha, no tak, tyłek mniej ważny od twarzy :D chociaż ilośc kremów jakie się na niego nakłada czasem pokrywa się z ilością tych na twarz ;p Dzięki Ci kochana, te komplementy od Ciebie to jak głaskanie po brzuchu po obiedzie :D
    Asia dziękuję :) teraz łączę wdzięczność za miłe słowa z piękną niedzielą :D
    Katharinka Ja też lubię jak w pokoju jasno. A za kwiatki podziwiam bo u mnie prawie wszystkie umierają z przesuszenia lub "zagnojenia" - a może to z powodu zbyt głośnej muzyki, nie znam się ;p Po prostu nie umiem dbać. Dziękuję :*
    Ayeeda Dzięki!!
    Iwa Cieszę się! Nawet bardzo i bardzo dziękuję. :)

    ReplyDelete
  8. Czekoczyna - pokój z widokiem na morze :) dokładnie tak. BTW- ciekawe, czy jutro odprowdadzając młodego do przedszkola również napotkam mojego pana Kamizelkę :)

    ReplyDelete
  9. Jaki cuuuudny!! I te koraliczki kwadratowe!!! Mniam :)

    ReplyDelete
  10. Świetny notes.Tyle warstw i przeszycia do tego.:) Mała forma super.:)
    Ja mam widok na morze.I szczególnie jak w kuchni piekę czy coś gotuję to spoglądam na mój ukochany półwysep.;))Uwielbiam ten widok.:D

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Blog Archive