9/25/2011

Zróbmy użytek z Kreta

Nie mam zielonego pojęcia jak działają moje włosy. W każdym razie nie działają chyba najlepiej, możliwe że mają wadę wrodzoną z przebłyskami geniuszu. Każdego ranka jest inaczej i zaskakująco. Jeśli dziś błyszczą to jutro na pewno będą zmiętoszone jak menel w bramie. Dziś jest na szczęście ta pierwsza opcja więc w sumie nie powinnam narzekać. Połysk moich włosów uwiódł mnie dziś gdy w bólu i łzach męczyłam się by otworzyć szklane drzwi do klatki (wspominałam już o tym że są kłopoty?) i nagle się w nich przejrzałam. Wtedy, pod wpływem szczęścia, nawet zamek puścił i otworzył się bez problemów. W takim razie dziś powinnam się cieszyć, ale nie oszukujmy się - jest niedziela więc jestem bez występów publicznych. Połysk włosów mogę sobie wsadzić w ucho i poprzestać na przeglądaniu się w szklanych powierzchniach. Tylko ja jestem dziś swoją adoratorką, na więcej się nie zapowiada. Jutro zapewne rozczarowanie więc już dziś się zastanawiam: jak to jest z tymi idealnymi kobietami, a dokładniej z ich głowami? Jak wiele jest tych którym od razu po przebudzeniu włosy jak sprężyna układają się w nienaganne fale, pukle i zwiewne koczki? U mnie na głowie zwykle można zobaczyć tylko gładkie sznurówki, gdzieniegdzie przyprasowane. Czy to możliwe, by słowa mojej wypolerowanej koleżanki "wiesz, ja chyba jeszcze nigdy nie układam sobie fryzury", po których odgarnia swoje idealnie zakręcone końcóweczki z czoła, były szczere? Albo ta pani z supermarketu, gdy kładłam na taśmę farbę do włosów "Moja droga, o włosy przede wszystkim trzeba dbać, a nie katować chemią"... Na głowie miała co najmniej pół butli lakieru i włosy "fantazyjnie" ułożone w wielkie stukilowe siwe jajo, prawdopodobnie w środku zepsute. "Chyba ty!" - pomyślałam. A może jeszcze miłośniczki skomplikowanych splotów, dla których upleść sobie piętnaście francuskich warkoczy i połączyć je w trzy a następnie w jeden używając jednej gumki, to jak splunąć? Jezu, mi przy pierwszym brakuje ręki!
Można wpaść w kompleksy i mieć ochotę włożyć swój niesforny łeb w roztwór Kreta. Można też zastrajkować ku rozpaczy społeczeństwa i rodziny i uciesze licznika na wodę. Znam takie przypadki i w sumie nie wiem co gorsze. Czy ta która jak gdyby nigdy nic wychodzi z domu z fryzurą Dżejsiki Alby, czy ta która w autobusie omiata mnie długimi i klejącymi jak macki włosami. Jestem w stanie zrozumieć, że włosy mają osobowość i mogą zwyczajnie nie lubić szamponu, albo w ogóle wody. Ale ich pani mogłaby się postarać jakoś do nich przemówić, wykorzystać metodę karnego jeżyka, podłączyć się pod prąd, wejść z radiem do wanny czy chociażby proszkiem dla psów na sucho wyczyścić. 
To był taki mój dzisiejszy ból i umościłam sobie dobre miejsce aby nim żygnąć. Podsumowując: lubię Cię dziewczyno, która myjesz włosy, gdy są brudne, chociaż raz dziennie je czeszesz i walczysz do upadłego z ich niesfornością. Lubię nawet gdy odstają Ci każdy w inną stronę i krzywisz się przy elektryzacji w zimę. Lubię też gdy przed wyjściem męczysz się godzinę z lokówką czy innym mechanizmem, by w końcu na wietrze rozpłakać się z zaprzepaszczenia przez niego Twoich starań. Ja to lubię i dochodzę do wniosku, że Kreta zostawmy do kibla.

Dla rozpędzenia jesiennych chmur jesienny scrap na moją niedzielę w CraftHouse:

{źródło wykorzystanej fotografii}





I pointa do notki :D




13 comments:

  1. poczułam się lubiana;) zwłaszcza przez pół roku po pomysłach typu: aaaa proszę mi zrobić prostą grzywkę (to nic, że moje włosy naturalnie stwierdziły, że będą tak pomiędzy prostymi a lokowanymi, czyli będą nijakie i w każdą stronę do tego;)

    puenta słuszna. a scrap mi się bardzo podoba.

    ReplyDelete
  2. Nie uwierzę, że mogą być kobiety, które nie narzekają na swoje włosy! :D Jakimś tam wyjściem zawsze może być peruka, hihi :))
    P.S. Scrap świetny!

    ReplyDelete
  3. ładne zdjęcie na scrapie. :)

    ReplyDelete
  4. Clos Słusznie :D I dziękuję :)
    Matilde Tak, to chyba niemożliwe. Peruka, dobry pomysł, szczególnie po Krecie :D Dzięki :)
    Noomiy No ładne, wszelkie komplementy dla niego kieruj raczej na The Green Dandelion a nie do mnie :D

    ReplyDelete
  5. ;-)) hahaha;-) ja mam na głowie nazwijmy to falami (córka nazywa je falbankami), które każdego dnia wyglądają inaczej, czasami wstaję z afro na głowie i nie mogę już nic szczotą zdziałać, czasami pod wpływem wilgoci w powietrzu puszą się, czasami wiszą jak strąki fasoli, totalny obłęd ale się do tego już przyzwyczaiłam i mam w d...pie czy się komuś podobają czy nie...
    Stęskniłam się już za Twoimi scrapami, świetny jak zawsze;-)
    Buziaki;-)

    ReplyDelete
  6. ahahaaa pointa mnie zabiła:D

    ReplyDelete
  7. pointa wymiata :)
    co do zamka miałam podobne problemy, rozwiązanie okazało się banalne: spryskać magicznym płynem WD-40 - warto spróbować ...

    ReplyDelete
  8. Chyba każda kobieta wolałaby mieć inne włosy niż te, które posiada ;) ja mam proste jak druty i odporne na układanie, i farbowanie... a tak chciałabym mieć fale z kręcącymi się końcówkami... pomarzyć zawsze można :P

    Scrap jest fantastyczny!!!
    :***

    ReplyDelete
  9. Ożeszkurna ale szał! :P
    Super scrap!
    A co do włosów... muszę przyznać że po tacie mam piękne, gęste i kręcone włosy;P
    To tyle ze słodzenia sobie, a i tak już 3 razy zdecydowałam się na dredy, które są rozwiązaniem... zawsze będą wyglądać tak samo, nie ma obawy że się w nocy pogniotą, prostować też nie trzeba, może suszenie trwa dosyć długo... ale poza tym same zalety! ;P
    Więc to jest moja propozycja!
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  10. "Jestem w stanie zrozumieć, że włosy mają osobowość" - umarłam, love :*

    ReplyDelete
  11. Ja tam swoimi włosami zanadto się nie przejmuję:P Wystarczy, że je myję codziennie (a to już wyczyn - bo są długie) i czasem nawet nałożę na nie odżywkę:P A komu się nie podobają, to już jego problem:P

    ReplyDelete

Blog Archive