12/23/2011

Powłóczystym wzrokiem na karpia.

- Haalooo! Haaloo!
Słyszę tuż za uchem, znam takie cienkie głosiki i wcale mnie to nie dziwi. Metro będzie za dwie i pół minuty, ale wcale nie muszę się martwić. Wytrzymam te piski - mam cierpliwość nawet do obcych dzieci.
- Haaloo!
- Zosia chodź tu, daj pani spokój. Daj spokój. Nie krzycz.
Ja i ta rodzinka siedzimy do siebie plecami. Minęło 10 sekund naszej znajomości i aktualnie ich lubię. Z tej okazji uśmiecham się pod nosem. Jednak 10 sekund to bardzo mało i to zdarzenie to kolejny dowód, że ludzi nie należy oceniać po 10 sekundach, ani po jednym zdaniu, ani po napastliwości ich dziecka.
Zosia nie daje za wygraną, więc tata chce ją zagadać:
- Posłuchaj, pojedziemy do cioci Oliwki i będziesz się tam bawiła. Chcesz?
To już 14 sekunda i ja nadal lubię. Jestem nastawiona przyjaźnie, mimo że plecami.
- Taaak. - Zosia nie może mieć więcej niż 2 latka, a jej tatuś pewnie jest przystojny i czyściutki.
- Tam będzie dużo zabawy Zosiu - mamusia się dokłada. Mamusię widzę kątem oka i jest bardzo szczupłą, średnio zadbaną blondynką. Ale to nic - lubię!
Sekunda około 17 i zaczyna się katorga. Tata urozmaica rozmowę:
- Najpierw pobawisz się z karpiem w wannie. Wiesz jak fajnie można bawić się z karpiem?
- Taaak.
- Jak karp jeszcze żyje to można go łapać i on ucieka. Łapać i ucieka. Łapać i ucieka.
- Taaak - Zosia jest autentycznie zainteresowana wizją zabawy, a ja sobie myślę "Ty obleśny zboczeńcu, wykrzywiona pokracznie psychiko, będziesz zabawiał dziecko dogorywającą rybą? Spluwam na ciebie psychicznie".
Mamusia dodaje:
- Nie wiem, czy Zosia powinna być przy samym momencie zabijania karpia, ale chyba powinna, prawda?
- Raczej powinna.
- Masz rację, dziecko nie może być zbyt wrażliwe. Kiedy mój tata zabijał kaczki i kury lubiłam na to patrzeć.
- Ty w ogóle jesteś dziwna. - no co ty? szok! On naprawdę tak myśli?!
- Z lubością wręcz patrzyłam jak tata obdzierał ze skóry królika.
Minęło już sporo czasu, kilkadziesiąt sekund a moje podejście do towarzystwa zmieniło się diametralnie. Transformuję w starszą panią (z tych z wózkiem zakupowym na dwóch kółkach, dążącą do lidla), obracam się leciutko i obdarzam ich wzrokiem pełnym pogardy. Och, jak chciałabym żeby zauważyli. To przecież tak dużo z mojej strony. W swej głowie weszłam z nimi właśnie w interakcję, pełnym nienawiści wzrokiem chciałabym zbesztać ich okrutnie. Tymczasem nie zauważają, rozmawiają dalej w najlepsze. Ja natomiast chociaż wiem jak wygląda ten błyskotliwy pan: jest o wiele brzydszy niż mi się wydawało wtedy, dawno na początku. Przypomina nawet mojego znienawidzonego do bólu, do rozpaczy byłego chłopaka - co sprawdza się zawsze w takich sytuacjach.
- A ja nareszcie sobie zabiję. Sławek mówił, że walnięcie karpia dobrze mi zrobi! - dobrze zrobi?! To chyba tu jest jakiś głębszy problem psychiczny, albo seksualne niedostatki skoro facet musi ratować się zabijaniem ledwo żywej ryby. Obleśniak kontynuuje:
- Chociaż raz w roku sobie coś człowiek upoluje, długie ręce, długie nogi a na nic się to zdaje. Chociaż raz w roku mogę poczuć się mężczyzną - acha, czyli jednak seksualne niedostatki. Zupełnie się nie dziwię zważając na wygląd i zakamarki zboczonej psychiki. 

Ja rozumiem, że człowiek może lubić jakieś czaszki, że go może nawet widok kości ekscytować, tak zwyczajnie estetycznie, albo żeby chociaż podkreślić swoją super oryginalność i odmienność od całego świata - rozumiem. Te pozarzynane dzieci emo z kompletem żyletek pomiędzy zębami do zdjęcia to wiadomo - niedojrzałość. Ale żeby czerpać radość z polowania, czy nawet z tego karpia wigilijnego to mi się po prostu w pale nie mieści. Mężczyzna taki powinien ratować się czymkolwiek. Chociaż ja najchętniej poratowałabym go herbatą z cykutą.
 Kiedy w domu nadchodzi ten moment, że trzeba karpia ujarzmić to od tego jest facet - wiadomo. Jednak w mojej głowie jego idealne zachowanie wygląda wtedy tak: przez pierwsze pół dnia powłóczystym spojrzeniem obdarza rybę w wannie, może delikatnie popłakiwać w kąciku. Głośno oznajmia, że nie chce, nie zamierza i ostatni raz był w zeszłym roku. Przekonuje rodzinę, że karpia lepiej wypuścić na wolność, że on nawet na mazury może teraz z nim jechać. W końcu jednak zabija w ciszy, a jego psychika skrzywiona zostaje na cały następny rok :D
Mogłabym być przeciwna karpiom na wigilię, śledziom w oleju i krowie w kotlecie, ale jestem realistką. Ktoś to musi robić i prawie każdy to musi jeść. Tylko w tym metrze, we wtorek o 17 to podniecenie było jakiś chore. Kiedy nadjechał pociąg szybko poderwałam się i uciekłam do pierwszego wagonu, żeby mi ta zboczoność przez kurtkę nie przesiąkła. 


Teraz nie jestem zbyt aktywna scrapowo, trochę mniej miałam czasu. Ale na taką kartkę zawsze znajdzie się moment - bardzo lekka, łatwa i przyjemna:


Opis wykorzystanych produktów znajdziecie na stronie CraftHouse.

Teraz, jakoś w tym tygodniu chyba Święta wypadają, prawda? :D

Z tej okazji chciałabym Wam wszystkim życzyć naprawdę wszystkiego najlepszego. Każdej z Was z osobna, każdej osobie która tu zagląda, każdej która chociaż raz zostawiła słówko. Znaczycie dla mnie naprawdę bardzo wiele. Wsparcie, które od Was dostaje jest bezcenne. Dużo Wam zawdzięczam.  Przepraszam, że nie na wszystkie komentarze odpowiadam, ale każdy czytam i uśmiecham się od ucha do ucha.

Wesołych Świąt, ciepła w domu i w rodzinie, no i gdzieś tam pod żebrami, w sercu. Zdrowia i miłości, bo nie ma chyba nic ważniejszego :)

A już niedługo u mnie candy, więc zaglądajcie i bądźcie w pogotowiu :D

To chyba jeden z najbardziej "oblatanych" świątecznych przebojów, ale bardzo lubię i te zdjęcia w video... jakieś takie fajne :))



25 comments:

  1. Karteczka lekka i wesoła!!! Mam tyle guzików i ich nie wykorzystuję, no...
    A historia z karpiem rzeczywiście jakaś makabryczna, co za ludzie!
    I oczywiście Wesołych Świąt!

    ReplyDelete
  2. hm... Smacznego karpia jutro?
    NIe powiem, mam w rodzinie wędkarzy, którzy się ekscytują łowieniem i "Taaaką rybą" ale kurcze, podniecać się walnięciem w łeb karpia w wannie, i jeszcze bawić sie jedzeniem? Zboczenie totalne.

    ReplyDelete
  3. Wesołych Świąt! Wszystkiego co najlepsze!
    Kartka,bardzo fajna i wykorzystanie guzików-super.:)
    Pozdrawiam!:)

    ReplyDelete
  4. pięknie, pięknie, pięknie... słów brak.

    a co do karpia i metra - nie chcę wierzyć, że to się wydarzyło, wymazuję to co przeczytałam ze swojej pamięci. dlaczego nie kupują filetów? z ryb załatwionych szybko i humanitarnie a nie duszących się w reklamówkach???

    i tak z zupełnie innej beczki - Wesołych Świąt!

    ReplyDelete
  5. Kolorowy Ptak, Asica Wesołych :*
    Jyoti Dziękuję i też wesołych świąt :))
    Gunnila Smacznego, a co tam! :D To nie chodzi o wędkowanie i nawet zabawę jedzeniem, tylko właśnie o tą chorą podnietę i zarażanie nią dziecka. Zgadzam się, zboczenie.
    Olina Wesołych świąt! Dziękuję, cieszę się że Ci się podoba!
    Martyna Dziękuję :* No właśnie, masz rację. Właśnie z Owcą o tym pisałam, że zabijać trzeba, ale humanitarnie zawsze można i tak trzeba. Te karpie w reklamówkach są naprawdę przerażające. Ostatnio w supermarkecie wybieram sobie powoli na luzaczku przyprawy, drapiąc się po brodzie, a obok mnie jakaś emerytka i pomiędzy nami jej wózek. Nagle coś w tym wózku zaczęła się szamotać w reklamówce - karp. Dla mnie jest to tak nieprzyjemne, że od razu miękną mi nogi i chce się wymiotować.

    ReplyDelete
  6. Mnie mama wczoraj dobiła tak, że nie chce mi się z nią gadać. Kupiła karpia o 10, włożyła do reklamówki, a on o 22 nadal żył, gdy próbowała go "oprawić" - zeskoczył jej ze stołu i szamotał się po podłodze... Nie będę go jadła. Ja wiem, że krowa jest w kotlecie, ale nie patrzy na mnie umierającymi od 12 godzin oczami.... A on patrzył :(
    Taki smutny wpis mi się zrobił - ale mimo tego karpia chciałabym Ci życzyć spokojnych, zdrowych - i bezrybnych może....? - Świąt :*

    ReplyDelete
  7. Kochana,Świątecznego czasu...pełnego spokoju, radości i spełnionych marzeń:))

    ReplyDelete
  8. Ale śliczne guziczkowe szaleństwo !!!

    Karpi nie jadam...po pierwsze ze względu na ten cały okrutny obrządek ( od chwili odłowu ze stawu hodowlanego do żałosnego końca na talerzu ),... po drugie nie odpowiada mi mulisty smak karpia. Zajadam się filetem z miruny...polecam

    Kochana ,życzę Tobie cudownych,rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, wymarzonych prezentów pod choinką oraz szczęśliwego Nowego Roku :)))

    ReplyDelete
  9. Merry Christmas to you and your family too! Glad I have found your spot here :) kissinia

    ReplyDelete
  10. Cudownych Świąt, które będą dokładnie takie, jak tego chcesz :) Życzę Ci też, aby wokół Ciebie pojawiało się więcej mężczyzn, spoglądających powłóczystym wzrokiem na karpia i mniej takich, którzy cieszą się na ten wątpliwy "moment, w którym poczują się mężczyzną".

    Kartka jest piękna :*

    A karpia uwielbiam, ale tylko przyrządzonego w jeden określony sposób. Żal mi wszystkich zwierzątek, które muszą zginąć, abyśmy my mogli smacznie żyć, ale z drugiej strony - lubię jeść...

    ReplyDelete
  11. Najlepszych, najspokojniejszych Świąt Bożego Narodzenia. Odpocznij i przewietrz głowę, wpuść nowe, wyrzuć stare :) Ściskam!

    ReplyDelete
  12. Fantastycznych, białych, ciepłych, słodkich, pełnych miłości i radości Świąt! :***

    ReplyDelete
  13. Zdrowych i spokojnych Świąt życzę..Monika

    ReplyDelete
  14. Co prawda święta na półmetku,
    ale mimo to życzę aby były wypełnione radosnym śmiechem, śpiewem kolęd i pysznościami :).

    ReplyDelete
  15. Hehe, dobrze, że nic nie przesiąkło ;P
    Życzę Ci wspaniałych rodzinnych świąt!

    ReplyDelete
  16. Karpiom na święta mówimy zdecydowane nie. Mało tego - u mnie w tym roku w ogóle nie było ryby, tylko nieszkodliwy barszcz, pierogi z kapustą, sałatka warzywna i kompot z suszu. I ciasta. Historia mego makabryczna :(

    ReplyDelete
  17. Życzę Ci spełnienia marzeń, zrealizowania wspaniałych pomysłów i wszystkiego co najlepsze może spotkać dobrą Duszyczkę na tym świecie :)Ho! Ho! Ho! Wesołych Świąt!!!

    ReplyDelete
  18. A później się dziwimy, że tyle osób ma skłonności do destrukcji xD

    Mam nadzieję, ze nie pękasz w szwach po świątecznym jedzeniu, wesołych resztek świąt :*

    ReplyDelete
  19. JaMajka Dziękuję i wzajemnie. Karpiom współczujemy.
    GurianaDziękuję Ci kochana :* Również wesołych.
    Pampuch o, chyba nigdy nie jadłam tej rybki. Gdy nadarzy się okazja chętnie spróbuję. Wesołych świąt i dziękuję :)
    KissiniaThank you so much sweety and Merry Christmas.
    Młoda Kobieta Dziękuję i wzajemnie :* A tym ulubionym sposobem na karpia mnie zainteresowałaś. Może napiszesz coś więcej? :)
    Noomiy Wesołych :)
    Finn Ok, przewietrzam, oby nie za wiele :D Wesołych Świąt kochana :*
    Karola Dziękuję i Tobie również wszystkiego co najlepsze. :*
    Vena7 Dziękuję kochana Moniko, wesołych Świąt!
    Niebiesko_Oka Dziękuję, to nic że półmetek, bo ja życzę też wszystkiego co najlepsze :))
    MoniaDziękuję i wzajemnie kochana!
    Tusia Ooo i tak w ogóle bez rybki? To też jakiś sposób. Pierogi z kapustą uwielbiam, u mnie niestety nie ma na nie tradycji. Są za to paszteciki z grzybami :) Makabryczna, prawda? Kiedy się jest świadkiem takiej rozmowy budzą się agresywne instynkty.
    Aboku Dziękuję, jesteś zawsze taka miła i kochana. Uwielbiam Cię! Wesołych świąt!
    Guru No właśnie! :D Troszeczkę pękam, ale to nic, dziś chyba nic nie zjem więc się wyrówna. :D Wesołych :*

    ReplyDelete
  20. codziennie dziesiatki czy setki milionow zwierzat sa zabijane przez czlowieka zeby zrobic buciki, kurtki, futra, zjesc je, zrobic zelatyne, klej, w wypadkach w ktorych ropa wydobywana do samochodzikow czy produkcji plastiku zalewa cale plaze pelne ptakow, ryb, fok... czy po prostu dlatego ze zostaly zlapane przez hycla i nikomu sie nie podobaja (np. 95% zwierzat w schroniskach prowadzonych przez PETA jest usypiane)

    udawanie ze to sie nie dzieje i ze ludzie wcale nie maja tej 'eksploatujacej' strony jest nieco smieszne, i moim zdaniem prowadzi do jeszcze wiekszych patologii niz uswiadomienie dziecku ze to co bedzie jadlo bylo kiedys zywe i musialo zostac zabite, osobiscie zostawilbym to do okolic 4-5 lat, dopiero wtedy bedzie moglo to zrozumiec i wycignac z tego jakies wnioski

    a na marginesie - przypominam ze cala ta milosc do natury, ekologicznosc, humanitaryzm w stosunku do zwierzat to wynalazki ostatniego wieku, 2, moze 3 pokolen

    w oczach wychowanych przez telewizje, w miescie, 20 kilku letnich babek jest to skrajna brutalnosc, ale gdybyscie mialy pojecie co dzieje sie w rzezniach, jak pozyskuje sie skore na ta nowa kurteczke, to kwestia ryby ktora dostala tluczkiem w glowe byla by malo istotna

    o tym jednak niemal nikt nie mysli, nikt nie mowi, nikt nie wie... a miesko i kurteczki lepiej sie sprzedaja kiedy wyrastaja z polki w supermarkecie

    pozdrawiam

    ReplyDelete
  21. Anonimowy Skąd tyle tego jadu do mnie i moich przyjaciółek?
    Gdyby było go odrobinę mnie o wiele przyjemniej by mi się z Panem dyskutowało.
    Niestety nie mam pojęcia skąd wyciąga Pan daleko idące wnioski iż "my dwudziestokilkuletnie babki" miłujemy się w skórzanych kurtkach, futrach i kochamy jeść żelatynę. To samo naprawdę tyczy się mężczyzn, oni też jeżdżą samochodzikami na ropę.
    Nie mam nic przeciwko uświadamianiu dziecka że to co je było żywe, mam przeciwko uczeniu dziecka znęcania się nad zwierzętami. Pana tu przeczy sam sobie, nie jestem do końca pewna jakie zajmuje Pan stanowisko (np. 3 akapit, kompletnie z kosmosu).
    Doskonale wiem co dzieje się w rzeźni, być może nawet lepiej niż pan. Ale również nie wiem co to ma do rzeczy.

    Czuję, że potraktował nas pan jak egzaltowane, nadmiernie wrażliwe i niedopieszczone paniusie, a to dla mnie obraźliwe. Myślę, że dla moich koleżanek wypowiadających się tutaj również.

    Zresztą, co ja robię, dyskutuję z anonimem :D

    ReplyDelete
  22. czuje ze potraktowal nas pan jak nadmiernie wrazliwe paniusie, wiec sie obrazam? :D

    ReplyDelete

Blog Archive