1/31/2012

Moje styczniowe ulubione

Styczeń dobiegł końca i nawet nie zauważyłam kiedy. W każdym razie czas go podsumować Oto lista spraw, które podbiły moje serce w styczniu:

Styczeń 2012

1. Zakochałam się w rozmaitych koronkach, teraz są dla mnie nieodłącznym elementem na każdym skrapie :)


2.  Film "Jestem miłością" w którym główną rolę zagrała Tilda Swinton. Oglądałam dwukrotnie i za każdym razem jakbym się przeniosła w inny świat. Bardzo zmysłowa i poruszająca opowieść o tęsknocie. Baaardzo polecam!


3. Dotąd uważałam duże pierścionki za nieciekawe, jednak w tym miesiącu zmieniłam zdanie, gdy znalazłam kilka bardzo "pociągających" wzorów :)

 4. Zawsze wiedziałam że PJ Harvey trzyma dobry poziom, ale najnowsza płyta dosłownie wbiła mnie w ziemię. Muzyka i teksty są naprawdę "rypiące" czachę :d ale w pozytywnym znaczeniu. Płyta "Let the england shake" przy pierwszym przesłuchaniu jest ok, trochę chaotyczna i męcząca. Przy drugim odnajdujesz coś miłego, przy trzecim zaczynasz się skupiać a przy każdym następnym bardziej fascynuje Cię absolutny kunszt i niezwykle przemyślane kompozycje. Jednak nic nie jest chaotyczne. Historie, które opowiada PJ Harvey tym razem są mniej osobiste i dotykają bardziej hmm... światowych problemów?

Jeśli macie kawę, wolną głowę i odrobinę chęci to odsłuchajcie koniecznie jeden z moich ulubionych kawałków z tej płyty:


Słuchając tej piosenki i oglądając teledysk będziecie mniej więcej wiedziały o czym jest cały album. Ostrzegam, można puścić łzę :)
Ta płyta to zdecydowanie moje największe osobiste odkrycie tego miesiąca.

5. W styczniu uwielbiałam mroźne zdjęcia i osiąganie mroźnych efektów w Photoshopie :d Nareszcie doczekałam się zimy, więc musiałam to jakoś wykorzystać.


6. Rozmaite pomysły na słoiki:




7. Blog Le Frufru, bardzo inspirujący, z mnóstwem pomysłów i "pobudzaczy" kreatywności :)

 

8. Laleczka autorstwa Sevriny. Przepiękna, delikatna, urocza i bardzo wymowna. Osobiście nie przepadam za lalkami, nie są dla mnie ciekawe, ale ta jest naprawdę wyjątkowa, a poczucie estetyki autorki ujmujące.


Koniecznie zajrzyjcie tu po więcej zdjęć laleczki.

9. Tego słonia też pokochałam, bardzo poprawia humor :D


10. Nowa baza żurnalowa Owcy "Inspiracjownik". Na skype oglądałam jak go pieczołowicie szyła, a w ostatnią niedzielę mogłam zmacać na żywo i jestem pod wielkim wrażeniem. Uwielbiam takie materiałowce, z mnóstwem miejsca na skrapowe "podboje".




Klikajcie w odnośniki i zdjęcia bo pod nimi bardzo często kryją się interesujące kursy i inspirujące miejsca :)

4 comments:

  1. Pięknie... klikanie odłożyłam na popołudnie, teraz śliczne słoneczko, mimo mrozu spacer czeka!

    ReplyDelete
  2. pierścionki! to jest to :D uwielbiam!!

    ReplyDelete
  3. i am loving the lace as well! it has a charming quality....the music is good- interesting and i liked the imagery of the video. i am not much for dolls either, but, the one you found has something- she is really likeable- i want to see more! and your journal- love it!!

    ReplyDelete
  4. Podzielam miłość do wszystkich the bestów oprócz jednego. Obejrzałam wczoraj "Jestem miłością". I powiem tak - o wiele bardziej podoba mi się sam trailer (chociaż ja w ogóle uwielbiam oglądać trailery - to takie małe zboczenie), niż cały film. W jego trakcie usnęłam. Następnie oglądałam go na raty bo nie byłam w stanie jednym ciągiem, a bardzo zależało mi na tym aby obejrzeć koniec - miałam nadzieję, że wynagrodzi mi on stracony czas. Niestety tak się nie stało. Nie jestem jakąś maniaczką kina akcji i zazwyczaj rozumiem to co autor chce przekazać - tym razem nastąpiła porażka na całej linii. Uwielbiam Tildę Swinton - głównie ze względu na jej niebywale oryginalną urodę. W sumie nie oglądałam z nią zbyt wiele filmów więc nie mam porównania. Ale to co tutaj zaprezentowała to nie wiem jak to nazwać bo dla mnie gra to nie jest. W zasadzie cały czas jej twarz wygląda tak samo i romans który przeżywa w moim odczuciu wcale nie sprawia wrażenia czegoś co daje jej szczęście. O ile chłodny nastrój powinien być odczuwalny w przypadku scen odgrywanych w jej domu o tyle cała reszta powinna się trochę różnić - ja tego nie zauważyłam. To wszystko jest jakieś takie... nijakie.

    Zaczęłam się zastanawiać czy ze mną wszystko w porządku ;) bo w sumie film wychwalany na wszystkie strony. Ale weszłam na kilka stron w poszukiwaniu opinii zwykłych zjadaczy chleba i ulżyło mi bo nie jestem jedyna. Z tego co zauważyłam film wzbudza bardzo skrajne emocje - jedni uważają, że to arcydzieło tylko dla koneserów (widocznie do takich się nie zaliczam) i należy go wręcz smakować małymi kęsami, inni natomiast wychodzą z sali kinowej w połowie seansu. No cóż - każdy z nas jest inny. Może to kwestia pewnej wrażliwości, zebranych doświadczeń lub wręcz przeciwnie - ich braku. A może to po prostu PMS, który od kilku dni daje mi się we znaki. No już sama nie wiem hehe. Ale w sumie fajnie było się wypowiedzieć ;) To chyba najdłuższy komentarz jaki kiedykolwiek napisałam.

    ReplyDelete

Blog Archive