Sąsiadka wzmaga czujność!


Siedzimy sobie w ciszy i skupieniu, nie kłócąc się bo każde przy swoim komputerze. Ogólnie sielanka. Mój wzrok czasem zawiśnie na ścianie bezlitośnie obklejonej synonimami leków adrenergicznych. Na zewnątrz ciemno i jak zwykle nic nie pada, co akurat mnie cieszy. Generalnie nie jestem jakaś smutna, ale wiadomo, każdy wieczór bez gorącego tanga na rejsie gdzieś po błękitnych falach morza to wieczór stracony. Tracę też wielką szansę na światowe podboje nie wykazując się inteligencją przed sprzętem mojego prywatnego kamerzysty, z którym właśnie realizujemy mój setny film podróżniczy. Nie odbieram gratulacji od prezydenta, nie wsiadam też do prywatnego odrzutowca gwiazdy sportu, z którą mam znajomość. Słowem nic wielkiego, wieczór z komputerem, a do czegoś się tęskni. Nagle ktoś bardzo delikatnie puka do drzwi, wręcz powiedziałabym że anemicznie. K. wstaje i otwiera. Słyszę jakieś mamrotanie i bełkotliwą komunikację. Myślę, że to pewnie znowu jakaś żulernia przyszła nam zaproponować odrobaczanie, ale K. nagle mówi do mnie głośno "chyba spoko Kasia, no nie?". Nie za bardzo wiem o co chodzi więc się wychylam na krześle. Nasze mieszkanie ma chyba z 5m kwadratowych i kiedy się wychylę to już naprawdę wszystko widzę. Widzę K. a obok niego milutką, malutką brunetkę. K. wyjaśnia:
- Sąsiadka chce od nas pralkę pożyczyć, pożyczymy jej?
Sąsiadka się uśmiecha, a ja zaraz na tym krześle mogę stracić równowagę. Może stąd moja błyskotliwa odpowiedź:
- Ale ona jest bardzo ciężka, jak chcesz ją pożyczyć?
Teraz jest coś jak chwila dla fotoreporterów, tylko praktycznie jest to chwila na pośmianie się z tego jaka jestem zabawna, albo faktycznie pośmianie się ze mnie - zależy kto jaką trzeźwość umysłu zachowuje.
Sąsiadka nie miała trzeźwości umysłu i odpowiada:
- Hhihii, niee no, chciałabym wyprać, hihihi!
Teraz zauważam, że w jej twarzy jest coś nie tak. Stoi jednak za daleko bym dokładnie mogła to rozgryźć. Jest bardzo ładna, ale w tej twarzy... czegoś jest za dużo i jakieś takie kropki.
Podczas rozmowy oczywiście się nad tym nie skupiam, ale potem dochodzi do mnie, że zarejestrowałam.
- Jasne, przynoś co tam masz.
Sąsiadka wychodzi, a ja obserwuję K. Zadowolony siada z powrotem do komputera. No tak, zadowolony! Skoczył mu chyba poziom testosteronu tam, przy tych drzwiach.
Za chwilę sąsiadka wraca, witam ją w drzwiach i dostaję wino. Nie urządza mnie to, bo nie pijam, ale przyjmuję. Przecież nie będę się pieścić! Spędzam z nią czas w łazience, gdy pakuje w pralkę swoje rzeczy. Siedzę na brzegu wanny i słucham co opowiada o kobiecie, od której wynajmuje mieszkanie, o facecie od którego my wynajmujemy mieszkanie, o swoim chłopaku. Obserwuję trochę ją i w końcu myślę, że może to dla niej krępujące, może z chęcią wrzuciłaby teraz do pralki dwanaście par stringów męskich, ale się wstydzi. No więc rozmawiając czyszczę właśnie półkę pod lustrem, bo zupełnie nieprzewidzianie była zakurzona. W tych nieprzewidzianych warunkach nie bardzo jest czym czyścić więc po prostu dmucham.
Sąsiadka, która wiem już jak ma na imię jest zdecydowanie nieprzeciętnie ładna. O wiele ładniejsza niż te gwiazdy filmów europejskich, oraz dziewczyny z kalendarza Pirelli. I wiem już co mnie tak zbijało z tropu - w twarzy ma przynajmniej cztery czarne kolczyki, co przy ciemnej karnacji robi tym bardziej wielkie wrażenie. Oprócz tego jest całkiem inteligentna i zabawna. W końcu pyta nawet:
- A nie macie robaków w domu? - O nie! Czy ludzie w tym bloku szczególnie upodobali sobie ten temat.
- Nie, nie mamy.
- Ja teraz też nie, czasem jakiś przyjdzie. - tu temat robaków się urwał ku mej uciesze.
Gdy pralka skończyła prać K. wychodząc na papierosa zapukał jej do drzwi (taka była umowa). Gdy usłyszałam, że sąsiadka wchodzi wychyliłam się na krześle i zauważyłam, że jak gdyby nigdy nic, przypadkowo poprawia ramiączko od koszulki, które przed chwilą opadło. Jak kokieteryjnie! Kiedy zabiera pranie pozdrawiam ją serdecznie, bo niestety bardzo ją polubiłam. I to może być zgubne! K. wraca z papierosa, znowu zadowolony! Mówi, że jaką mamy miłą znajomość oraz że w łazience bardzo ładnie pachniało, że sąsiadka ma jakiś super płyn do płukania. No tak, muszę mieć się na baczności. Ten wniosek odsunął na dalszy plan tęsknoty i marzenia o ogólnoświatowych podbojach. Muszę teraz uważać na sprawy przyziemne.
A kiedy skończył się nam proszek do prania K. zaproponował: "Może pójdę, pożyczę od sąsiadki?". O nie, na pewno nie!

*   *   *

A tu mam takie LO. Jest to moja pierwsza praca do mapki, bo znalazłam szalenie fajną na blogu TheGreenFrogStudio.



Kilka dni temu znalazłam w skrzynce na listy wędrujący żurnal Ankan. Ucieszyłam się mogąc podotykać wszystkich pięknych wpisów dziewczyn jak i samego zeszytu. Tego samego wieczora powstał wpis:



A w notce poniżej Wasze wspaniałe "lubię nie lubię" :)

Comments

  1. O rany, jaki tu fajny blog. Jak Ty piszesz czadersko. Przez tą sąsiadkę to nie mogę się teraz skupić na Twojej pracy ;)) No i fakt-żadnego pożyczania proszku!!!

    ReplyDelete
  2. O rany, jaki tu fajny blog. Jak Ty piszesz czadersko. Przez tą sąsiadkę to nie mogę się teraz skupić na Twojej pracy ;)) No i fakt-żadnego pożyczania proszku!!!

    ReplyDelete
  3. ależ wpis onłędny!!!

    ReplyDelete
  4. оооооо чень круто..просто аааа

    ReplyDelete
  5. ooo z tą pralką to pojechałaś :D :D :D hahahaha i przypomniałaś mi, że miałam odkurzyć w łazience... Uprzedź K, leć do sąsiadki i sprawdź, w czym pierze :D Scrap mi się podoba bardzo bardzi i wpis takie plastyczny!

    ReplyDelete
  6. Spaadłam! ... z krzesła!!! Hehehe:D

    ReplyDelete
  7. Wciągnęłam się maksymalnie! Dla mnie bomba!!!

    ReplyDelete
  8. tekstem o ciężkiej pralce mnie rozwaliłaś, hahahah. chociaż tak szczerze pewnie moja odpowiedź brzmiałaby tak samo :D
    a prace boskie! tu coś chlapniesz, tam coś nakleisz i Ci cuda wychodzą :)

    ReplyDelete
  9. cudowna wieczorna lektura :D sama nie wiem czy zazdrościć uczuć związanych z pojawieniem się atrakcyjnej i miłej sąsiadki, dla której skacze poziom testosteronu Twojego K. Mój M. chyba nie zdążyłby tego poczuć, bo od razu kazałabym sąsiadce pożyczyć pralkę i oddać jak skończy prać u siebie ;) także zupełnie nie przekonałaś mnie do śmiania się z Ciebie i Twojej wypowiedzi :P...
    a scrap rzeczywiście cudnie chlapnięty :)

    ReplyDelete
  10. rotfl. nie lubimy ładnych sąsiadek. a już szczególnie takich, przy których chłop może się czymś wykazać. cieszy mnie, że w moim bloku średnia wieku wynosi 80 (i tak jest zaniżona przeze mnie).

    a wpis do wędrującego żurnala jest megamocny!

    ReplyDelete
  11. Wspaniała historia, jak zawsze.:D
    Scrap świetny ,szczególnie jego górna cześć i chalapania.No cały jest super!:) Wpis niesamowity.inspirujący.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  12. Greetings from Denmark! I wish I could understand the writing, but the amazing pictures on your blog speak for themselves...your work is very and beautiful and unique, thank you so much for sharing it!!!

    ReplyDelete
  13. hehe jesteś świetna!!:] i tak! koniecznie sprawdź w czym pierze - i kup coś jeszcze lepszego:D i jeśli już coś macie pożyczyć to lepiej idź sama:D
    praca świetna, bardzo artystyczna!

    ReplyDelete
  14. patrzę na te żurnalowe strony i patrzę.
    bo niby Czeko, ale jakoś tak...inaczej.
    intrygujące.
    bardzo.

    ReplyDelete
  15. your journal pages/ scrapbook pages are so amazing!! i love the texture and all of the elements you use on the pages. wow!!

    ReplyDelete
  16. zuziucha oo kochana, dzięki :) No widzisz, przez tą sąsiadkę na niczym się nie można skupić :D
    Cynka :*
    Sveta Thank You :D
    Karmeleiro Dzięki, jesteś jak zwykle przemiła :d muszę znaleźć faktycznie coś super pachnącego do pralki.
    Makola :D :D
    Urszula Jaworska Dzięki :*
    Po prostu Asia Dziękuję kochana. No tak, o pralce nie wypowiedziałam się zbyt błyskotliwie :D
    Anmiodzik Dziękuję. Faktycznie, może moja pierwsza myśl o oddaniu pralki nie była najgorsza :d
    Lejdi No popatrz, ale u mnie też średnia wieku to wiek emerytów i rencistów i tym bardziej jak się zdarzy młode mięso to jest wydarzenie :D Dzięki kochana :*
    Olina Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa, bo przyznam, że zanim opublikowałam scrapa leżał kilka dni na półce - tak nie mogłam się przemóc, czegoś wciąż mi w nim brakuje.
    Janna Werner Oh, thank you so much. I'm so happy you like it because you have good taste :D
    Alaina Thank you so much for your kind words! And greetings from Poland :d There is a translator on sidebar :*
    Szara No! i moje pranie będzie pachniało na cały blok! :D dzięki kochana :*
    2:16 a no widzisz, cholercia, jakoś tak... nastroił mnie żurnal Ankan, no nie mogłam inaczej. Gdzie tu różowy do takich poważnych tematów :D
    Alteredstatesstudio Oh, Thank you, you are so nice. :*

    ReplyDelete
  17. cudne.. i skrap i żurnal.. Bardzo fajna kolorystyka, no i te warstwy, mniam! :D

    ReplyDelete
  18. ;-)) Czeko zeszła na ziemię i zrobiła się czujna;-)Ja bym sąsiadkę miała na oku, kontrola jest najwyższą formą zaufania;-) Scrap uwielbiam;-)

    ReplyDelete
  19. Like everything so much!

    ReplyDelete
  20. Jak dobrze, że moja są sąsiadka ma z 80 lat (przepraszam, jeśli przesadziłam), zresztą co ona mogłaby mi odbić, chyba kota.
    A prace, jak to prace, boskie! Lepsze niż ładnie pachnący proszek.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts