1/02/2012

To nie chodzi o głupotę, chodzi o odpoczynek.

Jadę z Magdą tramwajem. Jest super, trochę trzęsie, trochę rzuca ale super - generalnie luzik. Magda, jak to Magda, opowiada coś zapalczywie. Jestem bardzo zainteresowana tematem, dopytuję, słucham, udzielam się. Bezwiednie rejestruję babcię z reklamówką pełną ciastek trzymającą się rurki obok, umorusanego psa faceta w spodniach moro i gładko zaczesane włosy blondynki siedzącej do mnie tyłem. Magda wchodzi na tematy damsko-męskie więc jest już szaleńczo ciekawie. W głowie mi się coś notuje, analizuje, przekierowuje, błyska jakaś iskra, gaśnie światełko, pęka kabelek i... tramwaj wpada w czarny worek na śmieci. Worek pojemności o wiele większej niż wkładasz do kosza, pojemności takiej, że mieszczą się oba wagony i nie widać kompletnie nic. W zasadzie nie słychać też szumu foli, co z perspektywy czasu trochę mnie dziwi. Potem nie wiem co się dzieje, tracę przytomność, a raczej mózg. Kresomózgowie. Prawdopodobnie mija jakiś czas, ale w wielkim worku foliowym nie ma zegarka, trudno to określić. Trwam  więc tak zupełnie sobie nie zdając z tego sprawy, wypowiadając jakieś słowa, udzielając się mimicznie w rozmowie. Jak gdyby nigdy nic.
Okropna świadomość tego wydarzenia dociera do mnie dopiero w momencie jego zniknięcia. Kiedy tramwaj dziurawi worek o pierwszą napotkaną gałąź, albo jakiś kamień. Wtedy myślę sobie "cholera, gdzie ja byłam, gdzie były moje półkule?". Po minie Magdy dochodzę do wniosku, że nikt tego nie zauważył, więc z twarzą na pewno wszystko ok, to nie jest jakiś nagły wylew krwi do mózgu, ani nie dostałam w czaszkę cegłą. Nie wiem czy to powinno niepokoić czy nie, może to się zdarza? Taki odlot, przeciążenie jakichś serwerów, zwarcie instalacji. Odłączenie mózgu. To nic strasznego, na pewno, ale nie pamiętam w zasadzie, co w tym czasie mówiłam, czy coś mówiłam, co było. Tylko te gładko zaczesane włosy. 

Takie sytuacje zdarzają się czasem, na przykład gdy wchodzę do wanny, kapię się, szoruję wszystko co tam mam, wącham szampon i... w wannę uderza ogromna kula śniegowa. O wiele większa niż ta, z której budowałabyś bałwana. Z takiej można by zbudować iglo, gdyby była oczywiście dobrze zamarznięta. I jest sobie ta kula śniegowa, ja wcale nie zdziwiona bo w łazience przecież zawsze jest tak biało. Potem śnieg nagle topnieje, a ja zauważam że śpiewam nowy hit Piaska, co nigdy na trzeźwo nie przyszłoby mi do głowy. 

Zdarza się to też podczas oglądania telewizji po powrocie z zajęć. Robię sobie takie odmóżdżające sesję raz dziennie po stresie. Odmóżdżające dosłownie, bo czasem może się zdarzyć, że na telewizor i mnie spada wielki młot sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Większy niżby dała radę unieść - wiadomo. Kiedy mój umysł wraca na swoje wymoszczone, całkiem luźne miejsce okazuje się, że zjadłam już wszystkie czipsy, a wyrok w procesie zapadł zupełnie bez mojego udziału. 

Oczywiście bywa też, że po kilku chwilach dochodzi do mnie, że jednak o czymś myślałam podczas tego odłączenia i jest to krzepiące. To nie są jakieś poalkoholowe luki w pamięci, tylko odłączenie. Im częściej mi się zdarza tym bardziej jestem przekonana, że mój mózg tego potrzebuje, domaga się pustki, chociaż wydawałoby się, że ma jej wystarczająco dużo. 
Z myśleniem jest problem, nie może go być za dużo. Kontemplacja mi nie służy :D

Podczas scrapowania odłączenie umysłu mi nie grozi. Ostatnio zrobiłam taki notes:



A już jutro zajrzę tu z bardzo miłą wiadomością :)

17 comments:

  1. Boski notesik, delikatny, ale z charakterem *_*

    ReplyDelete
  2. Ty to masz gadane... a notesik boski... czasem się przydaje mały resecik, żeby nie zwariować od nadmiaru zadań, myśli, obowiazków i innych tam...

    ReplyDelete
  3. piękny kolorystycznie!

    ReplyDelete
  4. Podziwiam Twoje wyczucie... czerń i biel i forma w sumie minimalna, ale zachwycająca :D

    ReplyDelete
  5. przynajmniej nie musisz się jak większość resetować za pomocą napojów "wysokooktanowych" ;) a taki skromny reset to i mi się zdarza, zwłaszcza, jak mam wahania hormonów tarczycy i siedzę w pracy patrząc w zadumie na zegarek, " ale jak to już 13? dopiero co była przecież 10 a ja nic przez ten czas nie robiłam, tylko patrzyłam na klawiaturę!" mózg mi się wyłancza zdecydowanie na dłużej, ale ostatnio mało mi hormony latają bo mam dobrze dobrane leki ;)

    notes cudo! ten zaciek (brązowy?) za górze jest super! i ta chyba kalka pod napisem! mrrr!

    ReplyDelete
  6. piękny; jak widac biel wcale nie jest nudna :D a kresomózgowie już uzgodniłyśmy :)

    ReplyDelete
  7. Reset mózgu jest jak najbardziej wskazany. Na mnie najlepiej działa radosne hasanie najlepiej na świeżym powietrzu - jak porządnie zmęczę swe ciało, a potem jeszcze się wyśpię to od razu świat wydaje się bardziej kolorowy.
    Notes na zapiski fantastyczny.
    Pozdrawiam xoxox

    ReplyDelete
  8. świetnie się czyta Twoje posty i jeszcze świetniej ogląda prace!

    ReplyDelete
  9. tez by się czasami taki reset przydał,ja chyba tylko się zawieszam...notes jest cudny...niby taki bałaganiarski a jednocześnie taki delikatniusi :)

    ReplyDelete
  10. Czeko - ty się dobrze zastanów czy na laborce z chemii analitycznej/nieorganicznej/organicznej czy też z chemii leków (nie wiem na którym roku jesteś)nie wciągnęłaś czegoś przypadkiem którymś z otworów anatomicznych położnych w rejonie twarzoczaszki i czy przypadkiem twoje odloty nie mają charakteru znieczulenia ogólnego??? Ja osobiście okres studiowania tego najzacniejszego z kierunków wspominam sobie jako nieustające pasmo następujących płynnie po sobie okresów przegrzewania i odłączania OUN:)))Buziole

    ReplyDelete
  11. Ja zawieszam się w szkole, ale tylko podczas filozofii.:D Taki fajny przedmiot.:)
    Zapiśnik bardzo mi się podoba.Szczególnie ten papier i chlapania.;)

    Pozdrawiam,
    Ola.

    ReplyDelete
  12. hehe opowieść o reklamówce boska...:] każdy potrzebuje odłączenia:) świetny zapiśnik!!

    ReplyDelete
  13. acushlaa, noomiy, Kolorowy ptak, Mimowolne zauroczenie, Magda Dziękuję! :)
    asia3city Dzięki. Tak, to prawda, przydaje się.
    Muszelia ojej, jaki to miły komplement, dziękuję :)
    fejferek och, no to Ty miałaś gorzej. Mój problem jest niczym. Dzięki za miłe słowa, zaciek jest czarny i, masz rację, to kalka.
    Moriony No nie nudna, robiło się fajnie. Tak, wszystko uzgodnione :d
    Frutti Dobry sposób! Muszę zmusić się chociaż raz do wypróbowania :) Cieszę się, że Ci się moja praca podoba.
    worqshop oo, to bardzo mi miło że tak myślisz, zdecydowanie takie słowa mobilizują do dalszej "walki".
    Barbara ale to chyba coś bardzo podobnego, reset i zawieszenie. Dzięki :*
    Arte Banale może w tym coś być :d
    Olina oj pamiętam filozofię, tam łapałam zawiechy największe chyba. Jeszcze na pedagogice :d Dzięki :*
    Szara No pewnie! Dziękuję :)

    ReplyDelete
  14. Notes jest cudny!!!
    Przydałaby mi się taka zdolność resetowania... móc się wyłączyć, kiedy ktoś Ci nad uchem brzęczy... piękne marzenie :P
    :***

    ReplyDelete

Blog Archive