2/11/2012

1 guilt free night


Nie wiem czy tak działają na mnie zbliżające się walentynki, a może po prostu coś mi się poprzestawiało w mózgu, ale połączenie pewnych kolorów kompletnie mną zawładnęło. W przypływie tej nagłej fascynacji powstał wpis w art-journalu Karoli. Z założenia miał odsłaniać tajemnicę, a że zbyt intymne tajemnice jednak chce się chociaż odrobinę schować, to ja swój napis zamazałam - wybaczcie.




Listę produktów, których użyłam znajdziecie na blogu CraftHouse.

Prawda jest taka, że bardzo lubię walentynki. Argumenty, że to dzień przesycony kiczem niestety do mnie nie trafiają. Myślę, że można też niekiczowato. Można zamiast obmierzłego misia z serduszkiem za 9,99zł dać ukochanej osobie naprawdę fajny prezent i przed walentynkami w wielu sklepach jest ich naprawdę dużo. W zeszłym roku mój K. dostał ode mnie między innymi książeczkę z kuponami na różne bajery. Udało mi się ją wyczaić we Flo i bardzo mi się podobała. Co prawda kupony zagubiły nam się w tydzień po walentynkach (nie mam z tym nic wspólnego ;p;p), ale dziś je odnalazłam. Przy okazji zauważyłam, że zanim oddam je z powrotem w ręce K. muszę się jednego pozbyć - "1 guilt free night out with friends" - to nie zapowiada się dobrze.

6 comments:

  1. The colours are striking together and love the layering of strips and paint. Beautiful!

    ReplyDelete
  2. To połączenie kolorystyczne w Twoim wydaniu jest fantastyczne:-) Chyba muszę się zaopatrzyć w ozdobne taśmy:-)

    ReplyDelete
  3. te kolory nieziemsko cieszą oko.

    a kupon faktycznie porwij, pognieć, spal i zjedz :)

    ReplyDelete
  4. znów bardzo ciekawy projekt twojego wykonania

    ReplyDelete
  5. Nieważne, że różowo i niebiesko, ale jak zawsze ładnie :)

    ReplyDelete
  6. Cudny wpis!!!
    Kolory... miód :))
    :*

    ReplyDelete

Blog Archive