2/24/2012

O harcerzu.



Podsłuchuję rozmowę dwóch nastolatek w metrze. Robię to mimowolnie, przy okazji, czytając gazetę. Tak naprawdę wcale nie chcę słuchać. Aktualnie ich tematem numer jeden jest obóz harcerski. Nadal mnie to nie obchodzi, ale zaczynam już po raz setny zastanawiać się nad tym całym rozedrganym harcerstwem. Ja rozumiem, że pewnie taki obóz daje wiele frajdy, można się nawet na nim zakochać i mieć fajne wspomnienia. Ale dlaczego temu wszystkiemu co związane z harcerstwem towarzyszą tak głupio brzmiące określenia jak festynek czy druhna. Jedynie słowa kadra i namiot (ale chyba nie w tym znaczeniu o jakim myślą obie harcerki) mnie satysfakcjonują. 

W dodatku miałam kiedyś chłopaka, który był harcerzem i były z nim naprawdę same problemy. Jego poczucie humoru było na tyle dziecinne, że musiałam sobie wypracować stały, sztuczny uśmiech. Dziś już bym się na coś takiego nie siliła, ale wtedy byłam zakochaną gówniarą. Wadą Marka było też uciążliwe przeświadczenie o niezawodności swoich technik uwodzenia i świeżości oddechu. To ostatnie wykluczało pierwsze. Moje przekonanie o zdobyciu w jego towarzystwie niezbędnego w moim wieku doświadczenia natury zmysłowej legło w gruzach, gdy tylko pierwszy raz się odezwał. Ale wiadomo, jak każda kobieta liczyłam na to że pewnego dnia mój mężczyzna się zmieni i z jego ust poczuję tylko zapach obezwładniającej miłości. 

Jednak dni mijały a ten moment nie nadchodził Zamiast tego zgnilizna w naszym związku dosłownie i w przenośni. Oprócz tego on nadal uważał, że jest pociągający w każdym aspekcie. Ja niestety szybko odkryłam, że nie jest pociągający nawet jego mózg. Żarty nie stawały się bardziej górnolotne, a nawet wyjaśnienie prostych zjawisk fizycznych sprawiało mu kłopoty. Wkrótce okazało się, że z takim człowiekiem nie można żyć – trudny los 16-latki. Postanowiłam postawić sprawę na ostrzu noża. Przy lipcowym wieczorze, romantycznym cykaniu świerszczy i odgłosie rechotu żab w oddali, unikając zwinnie kolejnego pocałunku, przytłumionym głosem zapytałam: „Jak często myjesz zęby i czym?”. Natychmiast przymknął usta (lekkie rozchylenie warg uważał za pociągające) dając mi tym samym ulgę. Po chwili złapał oddech i zauważyłam, że jego twarz robi się coraz bardziej purpurowa. Nie, raczej koralowa. Moim oczom ukazał się zupełnie inny Marek – nie był już nawet w połowie tak przystojny. I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że pytanie to było bingo, że czasem dobre pytanie to takie na które obie strony znają odpowiedź. Nasza gówniarska historia miłosna zakończyła się tamtego upalnego wieczora. Bez pocałunku na pożegnanie.

* * *

Poniżej coś co miało być kolażem na tablicy malarskiej do ramki, bez słów i zdjęcia. Pod koniec pracy okazało się, że jednak są tu bardzo potrzebne :) 



Wykorzystałam bardzo dużo różnych mediów: akwarele, gesso, pasta strukturalna, akryle metaliczne i nie :), tempery, tusze distress, wiele warstw stemplowania, kredki metaliczne, farbki shimmerz. Praca zajęła mi bardzo dużą część nocy, gdyż jest tu wiele warstw.

A zdjęcie kiedyś kupiłam w "starociach". Chociaż nie mam skłonności do kolekcjonowania starych zdjęć, to ta pani bardzo mnie zainteresowała. Jej twarz wydała się znajoma i to był wystarczający powód aby je kupić. :)

11 comments:

  1. o rany jakie to piękne!!!!!

    a historia z dreszczykiem ;)

    ReplyDelete
  2. Bardzo fajnie odzwierciedliłaś tą historię, przelewając to na papier
    i używając do tego medium.

    ReplyDelete
  3. brak mi słów...

    podpiszę się pod Martyną :D

    ReplyDelete
  4. pięknie, po prostu pięknie :)

    ReplyDelete
  5. Wspaniała praca. :)

    Hahaha, niewinna historia o harcerzu ma na prawdę zaskakujące zakończenie. ;) Muszę przyznać, że sama również miałam do czynienia z harcerzem, z tym że u nas nie skończyło się to tak dramatycznie. :P

    ReplyDelete
  6. Świetna historia:)

    Praca piękna- zastanawiam się, czy nawiązuje do tego zdarzenia sprzed lat;)

    ReplyDelete
  7. love the colors and the texture!

    ReplyDelete
  8. Ekstra kolaż, kiedy będzie relacja? :D

    ReplyDelete
  9. Chciałabym się kiedyś pouczyć od Ciebie tych warstw, kolorów... Piękna praca, marzę o takim poziomie. Dziękuję za wizytę u mnie :*

    ReplyDelete
  10. Być może ta nieszczęśliwa historia miłosna okazała się zbawienna w skutkach dla kolejnych dziewczyn Marka. Oby :)
    Sama zaś nigdy nie umiałam się odnaleźć w klimacie harcerstwa, czy jakichkolwiek innych wymuszonych organizacji dla młodocianych. Od zawsze mi się wydawało, że jestem już za stara, żeby się na to nabrać ;)

    Praca urzekająca. Zawsze się upajam lekkością i słowami w Twoich pracach :)

    ReplyDelete

Blog Archive