2/02/2012

Zderzenie kultur w autobusie.

Ogólnie mam dobry stosunek (btw słyszałam że słówko "ogólnie" i "generalnie" jest na topie i bardzo modne, więc będę się go trzymać ;p). Dobry stosunek do wszystkich - ogólnie. Ale do pojedynczych jednostek mam zły i walczę ze swoimi ciemnymi zakamarkami mózgu w niektórych momentach. Starsze panie to osobliwa grupa, zupełnie oddzielny temat. Nie ma sensu opisywać tych dobrotliwych, łagodnych i kochanych babć, którym nie raz wiele zawdzięczamy, od których możemy się bardzo dużo nauczyć i które rozsiewają wokół siebie atmosferę "zrób mi kawusi i serwetkę, opowiem ci życie". To naprawdę bardzo miłe przypadki, przypadki którym oddałabyś życie, a na pewno chociaż jeden dzień. Ale jest też druga połowa kobiet w tym wieku, osobników wiercących dziury w mózgu za każdym razem gdy tylko słyszysz chociażby słowo. Spotykasz je w sklepie gdy cmokają z pogardą mijając Cię swoim wózkiem na zakupy ("no... gdzie stoi, no, przejechać nie można!"), wchodząc do autobusu gdy nagle czujesz łokieć w żebrach lub cały ciężar jej ciała na Twojej stopie ("przecież muszę usiąść, muszę usiąść, muszę usiąść"), spotykasz je również na przejściu dla pieszych, gdy na czerwonym świetle przebiega energicznie podczas gdy chwilę wcześniej omdlewała ze zniecierpliwienia i irytacji sygnalizacją. Spotykasz ją w parku, gdy jej piesek na smyczy beztrosko załatwia się na wiosenną, dziewiczą trawkę, a ona akurat w tym momencie patrzy w drugą stronę. Przypadków jest mnóstwo i czasem trzeba się starać, aby trzymać nerwy na wodzy, aby nie wyciągnąć z plecaka świeżo skonstruowanej w domowym zaciszu miniaturowej bomby i aby nie rzucić jej pod nogi ludziom w autobusie, sama odskoczyć z powrotem na przystanek i parsknąć "pfff, poczekam na następny, przecież się nie pali - HAHAHA!" (bo przecież właśnie się pali). W każdym razie, ogólnie i generalnie zmierzam do tego, że jednak dużo jestem w stanie zaakceptować, ale nie wszystko. Czasem budzi się we mnie sprzeciw i lubię gdy budzi się on też w innych. I tu właśnie jest czas na to co opowiedziała mi Ewa. 
 
Jest możliwość, że Ewa ogólnie znany dowcip (którego jednak ja nie znałam)zaaranżowała do swojej historii, ale jest też całkiem prawdopodobne, że to zdarzyło się naprawdę.
- Słuchaj, jadę autobusem! - Ewa jest rozemocjonowana, oczy jej się błyszczą i jak zwykle ma urodę na swoim miejscu - jadę, mijają przystanki, nadal jadę. W autobusie jest w ch. ludzi, pod dach. Wszyscy ściśnięci jak te śledzie w śmietanie, śmierdzi potem i chyba z tyłu siedzi jakaś żulernia. Widzę takiego gościa czarnoskórego, całkiem niezły więc na niego lukam. Wiadomo. Gościu sobie siedzi, musiał wcześniej upolować miejsce. Luzik. Lukam na niego i autobus zatrzymuje się na przystanku.
W tym prawie-kulminacyjnym momencie opowieści Ewka musi polecieć do automatu z kawą bo akurat jest wolny. Kiedy wraca jest już trochę bardziej wyciszona i kontynuuje:
- No i co? Acha, no! Autobus się zatrzymuje przy bazarze i wsiada laska w ciąży. Tamten mój upatrzony jak zobaczył tą ciężarną to od razu podskoczył, żeby jej miejsce ustąpić. Zanim ta brzuchata się w sobie zebrała, zanim się z tym brzuchem obróciła wokół własnej osi to już na to zwolnione miejsce wskoczyła jakaś babka, taka przed sześćdziesiątką. Murzyn w szoku, jakby połknął balona. Połamanym językiem polskim mówi do tej babki "Ale ja ustąpiłem miejsca dla tej pani w ciąży". Babka rzuciła na niego wzrokowo pogardę, jakby ten facet to był meksykaniec w nowym jorku i odpowiada mu dosłownie: "Bambo! U nas w kraju to się starszym ustępuje!". A Bambo na to: "A u nas w kraju to się takie k*rwy jak ty żremy na śniadanie". 

Ewa powiedziała, że babka po tych słowach ustąpiła miejsca ciężarnej. Szok!
A mi ostatnio bardzo spodobała się mapka z CreativeScrappers #191. Przygotowałam do niej LO:




Zdjęcie, które wykorzystałam nie należy do mnie. Jego źródło jest tu. Wiem, że to słabe, ale nie mogłam się powstrzymać - bardzo mi pasowało :)

Bazą jest tu papier od CratePaper, są też inne ścinki CratePaper, ale także jedna z ostatnich kolekcji ILS.

21 comments:

  1. Divine....


    Val
    ww.crieartezanato.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. zdjęcie pasuje jak ulał, historia przednia
    i ... co to ja chciałam... aaa
    generalnie wszystko mi się podoba ;-)))

    ReplyDelete
  3. Witaj w klubie lubiących takie panie :) Modlę się tylko żebym w jakimś wieku należała do tej pierwszej grupy

    ReplyDelete
  4. Historyjka genialna, scrap również:)

    ReplyDelete
  5. uwielbiam te twoje opowiastki!!! A scrap na deser, to już w ogóle jakieś cudo!!

    ReplyDelete
  6. niestety, niektórym osobnikom trzeba dosadnie powiedzieć... inaczej ani rusz ;/ brak mi słów...

    LO jest przepiękny! podziwiam każdy jego zakamarek :)

    ReplyDelete
  7. Generalnie;-)to mi ani mojemu mężowi nigdy nie zdarzyło się wygrać z jakąkolwiek staruszką w wyścigu do wolnego miejsca w autobusie czy tramwaju. Oczywiście nie to, że specjalnie się ścigamy,ale w momencie otwarcia się drzwi włączą się im jakiś dopalacz, wrzucają 4 bieg i już siedzą.
    Scrap idealny z idealnym zdjęciem;-)

    ReplyDelete
  8. No cóż do ludzi trzeba mieć anielską cierpliwość, bo jak coś jescze powiesz
    to jeszcze ci odpyszczą . Ale dobrze, nie o tym chce tu mówić.

    Znów fajna praca,podobają mi się twoje chlapania !

    ReplyDelete
  9. Opowieść z życia wzięta,taka rzeczywistość.Niestety.
    Scrap świetny i działa optymistycznie swoim kolorem podczas, gdy za oknem -15 albo więcej.;))

    ReplyDelete
  10. Uwielbiam Twoje skrawki rzeczywistości :D

    ReplyDelete
  11. Super efekt.
    P.S. Zapraszam do mnie na zabawę: http://handmadebizutki-karolcia.blogspot.com/2012/01/szybka-zabawa.html

    ReplyDelete
  12. Moja szwagierka nazywa takie panie "hadesami". Ostatnio taka wepchała się w moją kolejkę na pobranie krwi, a na mój słaby protest (bez śniadania nie miałam sił na nic skutecznego), że jestem w ciąży i źle się czuję, usłyszałam, że ona też była. Tak, u nas ustępuje się starszym...

    ReplyDelete
  13. genialna riposta! Pogratulowałabym temu Panu, bo sama nie raz nie mam nerwów to takich staruszek! My mamy na nie wiele określeń w zależności od tego w jaki sposób zdobywają miejsce. Mój ulubiony typ to "siatkarki" tzn babcie które przez pół autobusu potrafią rzucić torbami lub siatami na wolne miejsce :) A scrap... rewelacja! Idealna kompozycja i cudowne kolory

    ReplyDelete
  14. kocham tego scrapa!!! :)

    ReplyDelete
  15. Rany Czeko nieziemska Ty, nieziemsko ocierkający talentem skrap i historia z życia wzięta..jak najbardziej mi odpowiada ten zestaw.
    Btw. miałaś rację z PJ H. Jestem na etapie ok, męczy, połowa mi się podoba. Na pewno do zasłuchania na dłużej :)

    ReplyDelete
  16. Boski scrap!!!
    Jestem nim zachwycona :))
    Cudne słoneczne kolory :D
    No i te warstwy... uwielbiam :))
    :*

    Ps. A czy Ty wiesz, że zaraziłaś mnie Laną Del Rej... pierwszy raz usłyszałam u Ciebie na blogu i następnego dnia poleciałam kupić płytę i tak słucham jej od rana do nocy :)) Dzięki :***

    ReplyDelete
  17. Piękny scrap :).. Jak zwykle jestem nim zauroczona.. Mam nadzieje, że niedługo spotkamy się w Katowicach ;). Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  18. Obłędny!!Jestem pod ogromnym wrażeniem!

    ReplyDelete
  19. Layout jest nieziemski! Jestem nim zachwycona!

    ReplyDelete

Blog Archive