5/18/2012

Z bliska: Farbki Shimmerz.

Dziś chciałabym przybliżyć Wam jedną z moich ulubionych "zabaweczek" - farbki Shimmerz. Jakiś czas temu pojawiły się w sklepie ich różne warianty. Oprócz tego są też mgiełki i pudry do embossingu. Jednak dziś skupmy się na samych farbkach. Są to farbki wodne i bardzo połyskujące. Pomiędzy trzema wariantami: Pearlz, Blingz i Shimmerz łatwo znaleźć różnicę podczas użytkowania, trudniej uchwycić ją na zdjęciu. 



Pearlz sprawiają wrażenie najbardziej gęstych, lekko kredowych i najmocniej kryjących. Mają jednocześnie najmniej połysku.

Blingz, moim zdaniem są pośrednie. Kryją delikatnie słabiej niż Pearlz i mają rzadszą konsystencję. Więcej jest w nich też błyszczącego pyłku.

Najbardziej połyskujące i najbardziej transparentne są Shimmerzy. Kryją o wiele słabiej i świetnie nadają się do dodawania lekkiej poświaty i delikatnego podbarwiania. 

Jedną z wielu zalet tych farb jest ich różnorodność kolorystyczna. Występują naprawdę w pięknej palecie, która daje ogromne pole do popisu. 

Po otwarciu słoiczka, przed użyciem należy farbkę wymieszać patyczkiem lub czymkolwiek innym, bo błyszczący pyłek osiada na dnie słoiczka. 

Farby Shimmerz dają nam nieograniczone możliwości. Możemy nakładać je na różne powierzchnie, wycierać, przecierać, barwić, rozsmarowywać, chlapać i czego tylko dusza zapragnie :) Efekt w dużej mierze zależy od tego jakim narzędziem się posługujemy.


Tu nakładałam farbkę Blingz Pixie Dust pędzelkiem. Kolor Pixie Dust to bardzo delikatnie srebrna farbka z dużą ilością błyszczącego, grubego pyłku. Uwielbiam nią akcentować drobne elementy lub nadawać połysk większym powierzchniom rozsmarowując właśnie pędzelkiem. Po wyschnięciu miejsce gdzie jej użyłam wygląda jak posypane dużą ilością brokatu, ale przypomina też odrobinę stopiony srebrny puder do embossingu:


Farbki uwielbiam nakładać też bezpośrednio palcem. Tu chciałam podkreślić końcówki płatków Shimmerzem w kolorze Sugar Plum.

A tu rozcierałam Pearlz Green with envy palcem na wyschniętej paście strukturalnej. 


W ten sam sposób podkolorowałam syntetyczną koronkę Shimmerzem Marigold. Są tu też akcenty ciemniejszej zieleni również "z palca" w postaci Shimmerz Jilted Jade (w rzeczywistości jest bardziej zielony niż na miniaturce słoiczka na zdjęciu sklepowym).


Kiedyś pokazywałam Wam już też, że uwielbiam nakładać je szpachelką, aby na przykład podkreślić krawędzie:


Farbki Shimmerz można nakładać na każdą powierzchnię tylko trzeba im dać czas na wyschnięcie :)
Tu użyłam koloru Hottie Pink - Blingz na folii:


Świetnie sprawdzają się też nawet na metalu. Bardzo lubię nimi podkolorowywać metalowe zawieszki.

Być może niektóre z Was przeraża mała pojemność słoiczków tych farb. Jednak wierzcie mi, że Shimmerzy są bardzo wydajne. Mojego ulubionego koloru Hottie Pink używam naprawdę w dużych ilościach, a nie ubyło mi jeszcze nawet pół opakowania. Dzięki temu ich cena również już mnie nie odstrasza, bo wiem że wystarczą mi na bardzo długo.
Przygotowałam dziś dla Was również stronę w art-journalu z użyciem dużej ilości farb, o których piszę. Jest to strona w żurnalu Urticy. Tematem były myśli kobiety z obrazu. Ja wybrałam In the Boudoir (1870) Johanna Georga Mayera von Bremena.


 

Użyłam tu głównie kolorów Shimmerz Sugar Plum, Lilac, Teal i oczywiście Blingz Hottie Pink :)

Mam nadzieję, że udało mi się odrobinę przybliżyć Wam temat. Jeśli macie jakiekolwiek pytania piszcie śmiało w komentarzach :)

11 comments:

  1. ależ mnie zapowietrzyło...!
    wiadomo, pańcia retro. ;)
    a na serio - przecudny abstrakt w tle. właściwie zasługiwałby na oddzielne wielkie płótno. te porywające kolory i faktury. jak i cała koncepcja.
    Czeko, nie-sa-mo-wi-te!!!

    ReplyDelete
  2. czy tylko ja nie widzę połowy zdjęć? :( ten wpis żurnalowy, aż nie wiem, co powiedzieć, jest przejmujący

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ojej, nie wiem co poradzić? U mnie wyświetlają się wszystkie. A jak u innych?

      Delete
  3. Thank you very much for your explanation! I admire your work!

    ReplyDelete
  4. Ja widzę wszystkie zdjęcia :)
    Cały dzień mam przed oczami ten wpis i z fantastycznymi farbkami, którymi się już wcześniej u Ciebie zachwycałam. Wytłumaczyłaś wszystko idealnie! super, że się tym dzielisz z nami, jest tyle tych preparatów, że bez łażenia i sprawdzania na polskich i zagranicznych blogach, informacji "z czym to się je" i jak się tego używa, zwyczajnie brak :D

    Wrócę do poprzedniego posta, bo nie zdążyłam napisać komentarza xD

    ReplyDelete
  5. nie umiem sobie nawet wyobrazić ile czasu zajmuje zrobienie takiej żurnalowej strony. musisz mieć nieograniczone pokłady cierpliwości :) efekty są morderczo piękne. dobrze, że jak nie umiem zrobić, to chociaż popatrzeć mogę

    ReplyDelete
  6. rewelacja aż dech mi zaparło cudo:)dziękuję że dzielisz się z nami:)pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. ojaaa, ale cudaczne! trochę jak lakiery do paznokci ;) a kolory w ogóle bajka - trzeba się zapoznac z tematem!

    ReplyDelete

Blog Archive