6/06/2012

Czerwcowy gość.

W tym miesiącu chciałam ugościć tu osobę, którą jest dla mnie nie tylko inspirującym talentem, ale też podporą i codziennym wsparciem :)



Ania Komenda Moriony to super dziewczyna, z barwną osobowością i szaleńczym talentem. Poprosiłam Ją o kilka słów o sobie:

Napisać o sobie kilka słów kiedy człowiekowi paszcza się nie zamyka? Niewykonalne. Nie żebym była kimś szczególnie interesującym na co dzień, zdobywała Czarne Lądy, latała rutynowo na Marsa i przemierzała azjatyckie dżungle w poszukiwaniu ostatniego misia pandy. Bo na co dzień buszuję, ale po półkach sklepiku pod moim blokiem, zdobywam się na wycieczkę do przedszkola i latam do ronda i z powrotem z moim psem. Ot zwyklak taki ze mnie. Tym bardziej jestem dumna, ze Kasia właśnie mnie postanowiła zaprosić do siebie na bloga, dała mi arcy ważne zadanie stworzenia strony art żurnala (mnie! początkującej art żurnalistce!) i chciała się dowiedzieć co lubię, a czego nie lubię.

Tak, Ania w tych kilku słowach zdradziła wszystkie atrakcje przewidziane na dziś :D Już nie jestem w stanie stopniować Wam przyjemności. ;p

O tym co lubię w pracach Ani, czym najbardziej mnie inspiruje i na co nie mogę przestać się gapić najpewniej mogłabym paplać godzinami, a i tak byłoby jeszcze coś do dodania. W każdym razie najbardziej trafiają do mnie mediowe prace i żurnalowe strony Jej autorstwa. Ma ogromną wyobraźnię, szuka alternatywnych i niezwykłych rozwiązań, a w dodatku, mimo perfekcji którą osiągnęła, codziennie rozwija się w niebywałym tempie. To kilka z moich ulubionych prac Moriony:


Po więcej zajrzyjcie koniecznie na Ani bloga, oraz do galerii: tu i tu.

Teraz oddaję głos Ani, która podzieliła się z nami tym co lubi i czego wcale nie tak bardzo :D :

No to do dzieła:
Ulubione TOP 10:
1. lunaparki i dzikie przejażdżki - jestem jak dziecko pod tym względem... co tam Luwry i Aifle - Disneyland rządzi :D
2. piesy wszelakie, bo dom bez piesa jakiś taki pusty
3. słodycze, lody, torty, cuksy.... i już mi ślinka cieknie....
4. tropiki, egzotyki - widok turkusowego morza i palm na plaży koi mój umysł natychmiastowo a przesypywanie piasku przez palce jest takie relaksujące
5. książki - bez nich, jak bez piesów, dom też jakiś taki pusty... zapach nowych książek jest dla mnie zawsze bardzo pociagający...
6. filmy, kino, seriale - żeby tylko ta dobra była dłuższa...
7. kuchnia włoska - stanowczo powinnam się była urodzić na południu Europy...
8. mój skrapkącik - tego to chyba nawet nie muszę tłumaczyć
9. kolory - moje mieszkanie aż od nich kipi, biel mnie męczy
10. łąki pełne polnych kwiatów - zawsze wywołują we mnie zew natury, chęć rzucenia wszystkiego, leżenia i gapienia się w chmury;

Nieulubione, znienawidzone TOP 10:
1. kawa - tak jestem jednym z tych dziwnych człowieków, którzy nie lubią kawy
2. samoloty - ZŁO wcielone, piekielne maszyny
3. horrory - pomimo, ze filmy oglądać uwielbiam, nie mam serca do horrorów i zawsze oglądam je "zaocznie" - czyli ja zakrywam oczy a mąż mi opowiada; jestem bardzo podatna na straszenie :)
4. zakupy - kupowanie ubrań i butów to dla mnie droga przez mękę; jestem za standaryzacją ubioru - w sklepach powinny być tylko worki dla kobiet i worki dla mężczyzn; najlepiej w jednym kolorze, żeby nie było za dużo do wyboru;
5. łykanie piguł - tak... mam takie coś; lekarstwa większe niż 3 mm to dla mnie koszmar; a już te takie kapsułki co to się zawsze przyklejają do przełyku... trauma ;)
6. pakowania się - czy to na wczasy czy gdziekolwiek indziej;
7. pająki - od tych najmniejszych po te z Animal Planet; nawet w TV ich oglądać nie mogę
8. burze - jakkolwiek piękne i malownicze wywołują we mnie jakiś pierwotny lęk; mam ochotę wskoczyć razem w psem pod łóżko;
9. zima, plucha - jak dla mnie zimy mogliby odwołać... a co!
10. spóźnialstwo - kto się spóźnił na spotkanie ze mną ten wie czym to grozi :)

A ja jeszcze dodam, że Ania w domu ma niebywały porządek, śliczną córeczkę która jest prawdziwą rock star , Jej pies się naprawdę uśmiecha, a mąż jest zawsze idealnie spokojny. Farciara! :d

Przygotowałam dla siebie i Moriony malutkie zestawy papierowe, z których obie miałyśmy za zadanie stworzyć stronę art-journala. Tak wyglądał zestaw:


Dodatkowo mogłyśmy użyć tylko mediów, stempli i takich rzeczy :)

 Kasia przygotowała dla mnie zestaw różności do wykonania wpisu. Starczyłoby tego na pół art żurnala ale chciałam stanąć na wysokości zadania i użyć wszystkiego. No i użyłam chociaż po kawaleczku :) A z jakim skutkiem to już inna sprawa ;) Niestety, nie potrafię robić zdjęć swoim żurnalom. uchwycić faktury, ilości mediów. Ale bardzo mnie żurnalowanie wciągnęło - odkrywam zupełnie innego pokłady "morionowatości" - spontaniczność, brak deliberowania nad każdym krokiem, przymierzania. Po prostu idę na żywioł :)



Przepiękna strona, prawda?
Ja zmierzyłam się z tematem w moim codziennym art-journalu. Jest to bardzo inspirujący zeszyt, który kiedyś dostałam od Drugiej Szesnaście. Wpis jest jednocześnie gorącym podziękowaniem  za wszyyyystkie piękne życzenia, które wczoraj od Was dostałam :))



A na deser, tak jak ostatnio, zapraszamy Was do skrapowego kąta Moriony. Wierzcie mi, że jest tam tak świetnie że można zaginąć na długie godziny:

Szału nie ma ale jest bałagan :D bo to work in progress. - taki bałagan to zaleta :D

Ania, dziękuję Ci baaardzo za to że zgodziłaś się tu zaprezentować. Ja sama na pewno będę wracała jeszcze nie raz do tego posta, żeby na nowo ponatychać się Twoją stroną :)

ps. ponieważ ostatnie "ulubione" okazały się dla mnie zbyt małą przestrzenią, postanowiłam stworzyć sobie malutkie miejsce do gromadzenia i dzielenia swoich inspiracji w postaci zdjęć, muzyki, sztuki, myśli. Zapraszam tu:



6 comments:

  1. Kasiu - bardzo, bardzo dziękuję Ci za zaproszenie. To była dla mnie prawdziwa przyjemność.

    ReplyDelete
  2. Hahaha, widzę, że lubimy i nie lubimy z Moriony tych samych rzeczy.
    Bardzo inspirujący gość! :)

    ReplyDelete
  3. tak to prawda... GENIALNA i jaka.... NORMALNA w tym co o sobie mówi :)

    ReplyDelete
  4. loving what i am seeing! i so really like the "love, wish, dream" journal!!

    ReplyDelete

Blog Archive