Jaki był mój czerwiec i jaka była sobota.

Łaał, sobota to była naprawdę poważna sprawa. Wstałam o ósmej z ekscytacją wysoko ponad standard, a to przecież dopiero początek. Kiedy dotarłam na miejsce uderzyła mnie najpierw fala gorąca, a potem fala radości. Czekałam na ten dzień, naprawdę. Cały rok myślałam, tęskniłam i marzyłam, a tu nagle dziś. 

Zlot był dla mnie przepięknym zakończeniem najbardziej pracowitego miesiąca jaki miałam w życiu. Alarmowe obowiązki "naukowe" zbiegły się ze zobowiązaniami scrapowymi i ważnymi wydarzeniami w życiu osobistym.  Właśnie z tego powodu nie pojawi się tu na blogu w lipcu gość, gdyż nie miałam zwyczajnie czasu przygotować tej inspiracji dla Was. Jednak wszystkiemu innemu podołałam i jestem z siebie naprawdę zadowolona. Skoro przetrwałam ten czerwiec to znaczy, że mam naprawdę spore możliwości :))

A wczoraj ten dzień! Wierzcie mi, dla mnie nie było ważniejszego i bardziej atrakcyjnego miejsca na świecie w sobotę niż Nowy Fort. Poznałam wiele nowych twarzy, spotkałam buziaki znajome ze zdjęć, uścisnęłam znane już wcześniej. Nie robiłam zdjęć bo oczywiście zapomniałam, że mam aparat w torebce. Jednak dostałam kilka zdjęć od Piekielnej Owcy i Costy, i podkradłam też bezwstydnie Tusi.

Przede wszystkim poprowadziłam warsztaty blejtramowe. Znowu trafiła mi się grupka przemiłych, przeuroczych i straszliwie zdolnych babeczek. Prawdziwa szczęściara ze mnie :)

Zaczynamy :d
Tu już zaczyna się dziać, konkretnie u Yvette


A tu już poważna robota :)

Pamiątkowe zdjęcie z brokatem na ramieniu. Brokat miałam tego dnia absolutnie wszędzie.
Ula suszy jednocześnie pozując - wyższy poziom trudności.
Nadeszła pora na zdjęcia grupowe. Na dowód, że było nam naprawdę wesoło wrzucam Wam trzy zdjęcia i zauważcie proszę, że pozy są zróżnicowane :D



Potem, a trochę też przed warsztatem miałam czas na zakupy. Stoiska kusiły. Tu oczywiście moje ulubione Shimmerzy w CraftHouse
Tu nasz CraftHouse'owy zespół.
Z następnych zdjęć jakie zobaczycie, oraz jakie możecie obejrzeć też tu przekonacie się, że mam typowe objawy parcia na szkło, a na pewno na obiektyw Owcy. Wchodzę w każdy kadr. Myślę, że Owca ma tego więcej. Tak, wiem... w pewnym momencie to robi się po prostu niesmaczne :D

Tu dziewczyny być może chciały mieć zdjęcie tylko we dwie, ale sorry, nie tym razem :d
 
Tu leżę na Moriony, chciałam żeby było nostalgicznie.
Z Owcą chciałam wyglądać niewinnie.
Z 2:16 miały być artystki.
Z Tusią radośnie.
I ziomalami ziomalsko.
I jeszcze takie mam zdjęcie przytulające z Tusią. Jest moje ulubione i chciałabym mieć takie zdjęcie z każdą z Was kochane dziewczyny, którą spotkałam na Zlocie.

Na przyszły Zlot wyciągam wniosek, że wszelkie makijaże są absolutnie bez sensu. :) I już tęsknię za Wami dziewczyny.

Comments

  1. hihi, podpisuję się obiema rękami pod uwagą o makijażu. Pod koniec zlotu znajduje się go całkiem nie tam, gdzie był położony rano :) Za warsztaty dziękuję, dużo się dowiedziałam a moja praca znalazła uznanie przede wszystkim u męża i pewnie zawiśnie w sypialni, bo kolory pasują IDEALNIE :)

    ReplyDelete
  2. What beautiful pictures! I hope one day you will come to Canada to give your workshop. It looks like a wonderful time. I'm very glad you survived June. You've survived it in style!

    ReplyDelete
  3. Oh how I wish I could have attended that workshop! Please come to California some day!

    ReplyDelete
  4. Czeko....wspaniała fotorelacja :) ach....żałuję że nie dojechałam :(

    ReplyDelete
  5. a ja jestem bardzo niezadowolona, że nie udało mi się Ciebie przyłapać do zdjęcia. nikt mi teraz nie uwierzy, że Cię poznałam :)

    i dodam, że na żywo wyglądasz tak o 1/3 chudziej niż na fociach :)

    ReplyDelete
  6. ojej, jak tak popatrzyłam na was i poczytałam Twoją relację, to przez chwilkę poczułam jakbym tam była :) Ogromnie wam zazdroszczę :). Pozdrawiam

    ReplyDelete
  7. Ale było pięknie, słonecznie i Ty w sukience wyglądałaś apetycznie :D
    Super, że się wszyscy tak dobrze bawili i że przetrwałaś dzielnie ten czerwiec :D

    ReplyDelete
  8. subtelnie chcę zasugerować warsztaty w krakowie :)

    ReplyDelete
  9. Ech... zazdroszczę... ;)

    ReplyDelete
  10. oj tam, oj tam, mój makijaż przetrwał dzielnie cały zlot :P Żałuję, że nie uczestniczyłam w Twoich warsztatach, ale myślę, że przy następnej okazji się pofatyguję:) Czekoczyno, bardzo mi było Cię poznać i zamienić słówko:) Pozdrawiam xoxox

    ReplyDelete
  11. Zajęcia były super, Kasia rewelacyjna,
    tylko ja jak zwykle najstarsza z całej grupy..;-D
    A jeśli chodzi o makijaż , to kto tam zwracał na to uwagę,
    to był inny świat, pełen cekinów i koralików..., czyli na bogato ;-D

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts