Milusińska pieszczotka do głaskania po brzusiu?

Pies to nie jest łatwe i banalne stworzenie.Od kiedy mieszka z nami kilkumiesięczna Figa mam wrażenie, że mogłabym napisać książkę o złożonych zachowaniach i wymaganiach szczeniaka. Jednak niektóre sytuacje nadal wymagają konsultacji z Cesarem Millan więc póki co ograniczę się do wyłuszczenia kilku zasad i obalenia mitów. Gdybyście planowały szczeniaka czytajcie to, aby jak najprędzej pozbyć się złudzeń i przygotować na tą bombę atomową, która przewróci Wasz świat do góry nogami, a na pewno pościel.(drugie imię Figi to Bomba).

1. Po pierwsze i najważniejsze: jeżeli myślisz, że Twój szczeniaczek będzie milusińską pieszczotką do głaskania po brzusiu i wtulania się w Twe ciepłe ramię to już bardzo źle myślisz. Takie sytuacje w ogóle się nie zdarzają. Szczeniak może dać się ewentualnie poprzytulać gdy śpi, jednak z uwagi na to że sen ma lekki i raczej częstszy niż mocniejszy, to w zasadzie nigdy do woli się nie naściskasz. Twoja dłoń i ramię o którym wspominałam to raczej niezła opcja do zabawy, do podgryzania, ślinienia i tarmoszenia. Twoja miłość nie znajdzie pieszczotliwego ujścia, no way.

2. Szczeniak potrzebuje zgnilizny lub chociażby jakiegokolwiek substytutu nieświeżości. Wszelkie smrody zalecane. Świeżo wyprana biała pościel, czyściutka po-ajaxowa podłoga, wypolerowane płytki w łazience? Twój piesek na takie dyrdymały odpowiada:



To jak najprędzej musi zostać ubrudzone! W tym celu na spacerze pies z pełną świadomością i premedytacją wchodzi w najpaskudniejsze błoto, tarza się w szczątkach dżdżownic i wkłada pysk do śmietnika (a jak da radę to i swoje słodkie ciałko tam zarzuci tracąc chwilowo świadomość i dając objawy zupełnego niedowładu kończyn). Po powrocie zalicza wszystkie najczystsze i najbardziej odświeżane przez Ciebie zakątki mieszkania, by pozostawić tam po sobie znak. Jakby ten szczenior ulegał modzie na pisanie flamastrem po ścianach w szkolnym kiblu "Tu byłem i jeszcze tu wrócę". Suuuper!

My ten problem staramy się rozwiązywać prezentowaniem naszej Pusi co kilka dni "świeżutkiego", wysuszonego i elegancko zakonserwowanego ucha wieprzowego z psiego sklepu. Ucho ma właściwości smrodowe na poziomie "extra strong" i jest wielką radością.

3. Twój szczeniak wbrew pozorom jest także inteligenty. Wiem, to może być szok mając na uwadze, że 1/2 doby spędza na siłowaniu się z sofą, drzwiczkami od szafki lub firanką pod tytułem "Tylko ja i moje zęby, przemierzymy razem świat". Jednak w najmniej oczekiwanych momentach ujawnia swoje wysokie IQ posługując się wdziękiem, urodą lub po prostu Twoją nieuwagą. Zna zasadę "nie ruszaj niczego na stole". Jednak czyni też obserwacje, np. "po kolacji zajmują się rozmową patrząc sobie w oczy. oczy znajdują się powyżej poziomu stołu". Później następuje swobodne przespacerowanie obok talerza i jak gdyby nigdy nic ściągnięcie wędliny jednym zębem. Jeśli jesteś nieogarnięta nie masz szans w tej dżungli i nigdy tego nie rozgryziesz. Będziesz żałośnie zachodzić w głowę gdzie jest całe mięcho, podczas gdy Twoja podopieczna będzie z rozkoszą lizać się po brzuchu.

4. Próba sił i wytrzymałości psychicznej to stały punt programu. Czy to smycz, czy to wzbudzanie poczucia winy, czy też niszczenie Twojego buta. Szczeniak chce rządzić i będzie to robił. Możesz się łudzić, że wychowujesz, jednak w jego głowie nadal będziesz marnym elementem wszechświata. Domyślam się, że w końcu zaczyna rozumieć albo chociaż udawać że rozumie, ale póki co cwaniakuje: "Teraz ja gryzę twój sweter a ty milcz. I ani drgnij! inaczej nie przyjdę do ciebie w nocy do łóżka". W tym momencie każdy Twój argument traci rację bytu.

5. Zabawa! Zabawa! Zabawa! zabawa, zabawa... i tak do konwulsji. Szczeniaczek chce się bawić i albo będziesz grzecznie mu służyć rzucając piłeczkę i tarmosząc sznurek lub zostaniesz do tego zmuszona. Tak jak teraz oto ja jestem podgryzana, wołana i zaczepiana pyszczorem.
Nie myśl, że da Ci spokój, że w końcu się wyszaleje, wybiega i zmęczy. Nigdy się nie zmęczy!


6. Niesłabnące zainteresowanie. Twój pies jest poruszony, podekscytowany i zafascynowany wszystkim co napotyka. Nie potrafi podejść do sprawy z dystansem. Jego skomplikowane usposobienie nie pozwala  mu na zwyczajne ominięcie tej ogromnej, ułamanej pod ciężarem śniegu, gałęzi. Tę gałąź trzeba brać! Trzeba brać w pysk i uciekać. Przed siebie, szybko bo przecież nas gonią. Ta gałąź na pewno się przyda. Trzeba brać! Co prawda dwukrotnie przekracza masę ciała szczeniurka i trzykrotnie długość jego ciałka, ale zdecydowanie jest godnym przeciwnikiem. A może i sprzymierzeńcem...(?) W każdym razie zagubisz się w tym i od samego początku nie pozwalaj sobie na walkę z  niesłabnącym zainteresowaniem infrastrukturą Twojego fistaszka. Przegrasz sromotnie, a ona i tak weźmie tę gałąź i tak.Martw się tylko w jaki sposób zmieścicie się w drzwiach.

Ok, chciałam żeby ten poradnik był długi i opasły. Żeby go można było cytować na Discovery Channel lub przynajmniej po druku wertować w tę i z powrotem. Jednak się nie da. Figa właśnie usnęła na trzy minuty i ma przy tym tak obezwładniająco uroczy pysk, że żadnych wad  nie znajduję. I powiedzmy sobie otwarcie, powyższych spraw nie należy traktować jak wady bo ilość darmowej miłości jaką dostajesz 24h/dobę jest bezcenna. :)


Comments

  1. ha! ciekawe spostrzeżenia ...:)
    U nas szczeniak od września, trochę inne doświadczenia , ale pewne jest - rządzić, to on chce :) heheh

    ReplyDelete
  2. Uśmiałam się
    super to opisałaś

    no i jakos mi się z takiem malutkim dzieckiem skojarzyło ;) podobne mechanizmy
    :)
    miałam szczeniaka jako dziecko
    teraz dzieciaki nalegaja na psa
    a my się wahamy juz drugi rok ...

    ReplyDelete
  3. Ahaha, jakbym patrzyła na mojego kochanego durnia :) Mój ma rok niedawno skończony i to co opisujesz jest nadal na poziomie codzienności :) Najlepsze jest ze gdy siedzę przy biurku to on drzemie, ale jak tylko rusze cztery litery to on jest caly w skowronkach gotów do zabawy albo spaceru. A jak już się z nim pobawię 20 minut i już wydaje się, że udało się go zamęczyć, slinie się, zipie, ruszać się nie chce(ja w sumie też), to on po 5 minutach odpoczynku on mógłby wrócić do początku (ja krzyczę pass, bo ile mozna?).

    z sukcesów po pół roku chowania psa mogę wymienić tylko to, że jak mu się każe zostać w jakimś miejscu to zostaje (co prawda trzeba go prosić o zostanie ze trzy razy ale po trzecim działa na jakąś godzinę, ba nawet czasem zasnie.)

    Pozdraiwm ciepluchno, podczas gdy głupek ryje sobie w kocu pod biurkiem kłębowisko do snu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mojej rocznej Saby dokładnie tak samo!!! Rozumiała, że nie może nam wchodzić do sypialni, ale teraz mamy małego kotka, który z nami śpi, więc i Saba włazi na łóżko jak do siebie ;-)

      Delete
  4. A mój pies, oraz ten, którego miał mąż zjadały nam książki...głównie podręczniki...od fizyki i z psychologii, takie w twardych oprawach...
    I moja suńka uwielbiała nurzać się w padlinie, najlepiej takiej w stanie soczystego rozkładu...
    Robiły to bez względu na wiek, wiec pies ze wszystkich swoich upodobań nie wyrasta... :D

    ReplyDelete
  5. Oj taaak te szczenięce lata zostają w psiej pamięci na długo i czekają uśpione tylko na chwilę naszej słabości hahahaha by znienacka powalić nas na kolana :). Nigdy nie zapomnę mojego milusińskiego (którego już niestety nie ma na tym świecie) i widoku mojej siostry bawiącej się z nim po nocach na śpiocha - tak tak na śpiocha hahaha. To była jedyna możliwa forma uchronienia palców u stóp przed podgryzaniem hahahah. Siostra mając wybór spać i trzymać tarmoszony skrawek szmaty przez psa lub mieć poobgryzane paluchy u stóp zawsze wybierała tą pierwszą opcję. W zasadzie chyba nic dziwnego hahaha :) - mimo wszystko kochamy nasze szczeniaczki, a z czasem nawet żałujemy, że nie zostały taki już do końca :) pomimo rzewnych narzekań :)
    Ależ się rozpisałam, a chciałam tylko napisać, że bardzo przyjemnie mi się zasiadło przed Twoim blogiem z kubkiem ciepłej herbatki wczytując w kolejne wersy :).
    Pozdrawiam serdelkowo.

    ReplyDelete
  6. A ja tak nieco poważniej coś do tego poradnika dodam. Uważaj na płyn do podłóg, o którym napisałaś powyżej. Słyszałam o przypadkach zatrucia zwierzaków (kotów i psów) po zastosowaniu tego i innych środków czystości, Jeden z przypadków, niestety śmiertelny, dotyczył psa znajomych moich rodziców. więc nie jest t wyssane z histerycznego palca. I na poparcie link do poczytania: http://ekozwierzak.blogspot.com/2012/10/sprzatanie-domu-przyjazne-dla-zwierzat.html

    ReplyDelete
  7. Nordstjerna, dzięki wielkie :)

    ReplyDelete
  8. Rozbawiłaś mnie totalnie a ostatni akapit mnie rozczulił :P Zawsze chciałam mieć piecha, ale niestety zawsze było jakieś "ale" :) dopiero na studenckiej stancji go mam (teoretycznie nie mój, w praktyce jest jak członek całej studenckiej rodziny). Nikt się tak strasznie nie cieszy jak wracam z zajęć - nawet butów ściągnąć nie mogę dopóki się porządnie (szybkie pogłaskanie zdecydowanie nie wystarcza) nie przywitam :)

    ReplyDelete
  9. oo kochana, wielkie dzięki za tego posta, nie dość że się uśmiałam, to jeszcze dało mi to do myślenia... my się już 3 lata zbieramy do kupienia psa, ale właśnie te wszystkie rzeczy o których napisałaś trochę nas stopują... wiesz jak jest, trudno zrezygnować z luksusu jakim jest np. spanie do późna, niewychodzenie z domu podczas deszczu... ale z drugiej strony - ta miłość! ach! trudna decyzja :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ta miłość jest właśnie warta wszystkiego :) Czasem się marudzi pod nosem, na wczesne wstawanie i deszcz i błoto, ale jak Ci taki psiak w oczy spojrzy to wszystko gdzies ucieka. Pisie oczy mają moc niesamowitą :)

      Delete

Post a Comment

Popular Posts