11/04/2013

Beautiful discovery.

What inspires me the most last weeks are beautful Suzani textiles, bohemian style, Mandalas, patchwork, tapestries etc. You can see them all here. And maybe I'm not the most modest person, but I just know you will love it. Here is my work influenced by all of these beautful things.

To co mnie inspiruje ostatnio najbardziej to Suzani, cygański styl, mandale, patchworki, gobeliny i t.p. Wszystkie je znajdziecie na mojej tablicy na Pinterest. I może nie jestem najbardziej skromna, ale mam pewność że również je pokochacie. Oto moja praca, która powstała pod wpływem tych wszystkich piękności.




To be honest creating this page gave me a lot of joy. That was surely the most rewarding what I made since last months. I could finally give vent to my deepest obesions with colors and patterns. Now I feel that I would like to create a million similar works.

This layout was made for Skissedilla blog where I'm guest designer in November. Here is the sketch I worked with (designed by fabulous Brit Sviggum btw.):

Będę szczera i powiem jeszcze, że praca nad tym scrapem dała mi mnóstwo radości. Była zdecydowanie najbardziej satysfakcjonująca. Wreszcie mogłam dać upust swoim obsesjom związanym z kolorami i wzorami. Teraz wydaje mi się, że mogłabym stworzyć setki takich prac,

Przygotowałam ten layout specjalnie dla bloga Skissedilla gdzie w tym miesiącu jestem gościem. Oto mapka z którą pracowałam (zaprojektowana przez wspaniałą Brit Sviggum):


And as selected scraper of the month I have the pleasure to sponsor this months RAK. You can win it by joining Skissedilla sketch challenge


I jako gość mam też przyjemność przygotowania dla Was nagrody, którą możecie zdobyć biorąc udział w mapkowym wyzwaniu bloga Skissedilla.


___________________________________

And if it's about textiles and inspirations, like I wrote here before I decided to sew, sew a lot. Pouf for example.  So I needed many colorful, original and various textiles. So I went to the second hand store and dived into the botomless pit of funny smelling tops, trousers, socks and skirts. It was a month ago and there was so many different clothes that it's still the main subject of my nightmares (that's right, I hate shopping). I chose almost twenty dresses and blouses in indian but trashy style. Now, just to understand this hole weird situation that happend when I walked over to the cashier I can tell you one more thing: that was certainly the most trashy things you can imagine. No, wait - I'm sure no one can imagine it.
So the cashier laughed and that was exactly that moment when I suffered for the first time for Cashierphobia. When I calmed down I just tried to explain myself a bit. "Yes, but... you now, I like... bohemian... colors... very nice... I won't wear it". Then the cashier felt stupid I think I said "No, no problem. Everyone have their own style and I got many clients who like these kind of things".  Okay...

proszę, po prostu mnie zabij

The story ends here. I hate that kind of stories but in this one "no culminating point" is the essence. Well, not "essence" but a "problem". These cloths are still in bag, at the bottom of my closet, I didn't sew anything, I only saw millions of inspirations at Pinterest, and I still stand where I stood. And I can give you one advice: there is no need to force yourself to do something that you just don't want to. Even if you bought most "beautiful" (in your opinion) textiles, even if you know how to do this (thanks to tones of DIY at Pinterest), even if you got sewing machine and know how to use it, even if you want to be a sewing super-star. 

There must be something that stops me. Maybe it's the thing that sewing is sooooo awfully boring to me. Wow! It looks like I just hit the jackpot. Yes, sewing is so boring to me. What a relief! I'm not lazy, there is a problem in sewing!

A skoro wciąż jesteśmy przy materiałach i tkaninach... Tak jak pisałam wcześniej, zdecydowałam, że będę szyć, szyć bardzo dużo. Dla przykładu pufę. A więc potrzebowałam mnóstwa kolorowych, oryginalnych i przeróżnych materiałów. A więc wybrałam się do szmateksu i zanurkowałam w otchłań bez dna pełną zabawnie śmierdzących bluzeczek, topów, sukienek i skarpet. To było miesiąc temu i była tam tak wiele różnych ciuchów, że są one nadal przedmiotem moich koszmarów (nienawidzę zakupów!). Wybrałam około dwudziestu sukienek i bluzek w indyjskim i jednocześnie kiczowatym stylu. A teraz, żeby lepiej zrozumieć to co zaszło, gdy podeszłam do kasjerki, powiem Wam jeszcze jedno: to były zdecydowanie najbardziej kiczowate rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Nie, jestem pewna, że właśnie tego nie możecie sobie wyobrazić.
A więc kasjerka zaśmiała się. Był to dokładnie moment w którym po raz pierwszy zachorowałam na Kasjerofobię. Kiedy już się uspokoiłam próbowałam się tłumaczyć. "Tak... ale... no wie pani... indyjskie... kolory... ładne. Nie będę w tym chodziła...". Wtedy kasjerka poczuła się głupio i powiedziała: "No jasne! Każdy musi mieć swój styl, inaczej byłoby nudno. Mamy tu wiele klientek, które tak jak pani przepadają za takimi ciuchami". No tak...

Tutaj kończy się historia. Nie lubię takich historii, ale ten paskudny brak pointy jest tutaj kluczem całej sytuacji. No może nie "kluczem" tylko "problemem". Te ciuchy nadal leżą w torbie na dnie mojej szafy, nadal nic nie uszyłam. Widziałam tylko milion inspiracji na Pinterest, ale nadal stoję gdzie stałam. I mogę Wam doradzić jedno: nie ma potrzeby by zmuszać się do robienia czegoś na co zwyczajnie nie ma się ochoty. Nawet jeśli kupiłaś już najpiękniejsze (twoim zdaniem) materiały na świecie, nawet jeśli po prostu wiesz jak należy to uszyć (dzięki kursom na Pinterest), nawet jeśli wiesz jak obsługiwać własną maszynę do szycia, jeśli masz ambicje na bycie super gwiazdą technik szwalniczych.

Musi być tu coś co mnie zatrzymuje. Może chodzi po prostu o to, że szycie jest dla mnie tak okroooopnie nudne? O! Wygląda na to, że właśnie rozbiłam bank.  Tak, szycie jest dla mnie po prostu nudne. Co za ulga! Nie jestem leniwa, to w samym szyciu tkwi problem!

7 comments:

  1. Piękna prace, niezwykłe inspiracje na tablicy a co do zmuszania się - dokładnie tak jest - czasem wpadnie mi coś do głowy, latam, jak opętana, zbieram materiały, jak Ty sukienki do pufy a potem... a potem leżą one gdzieś i czekają. I nie zmuszam się, bo wiem, że w końcu chęć przyjdzie ;) I to jest najfajniejsze ;))

    ReplyDelete
  2. Śliczna :)
    Zapraszam do mnie
    handmadebyevi.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Oh Kasia!!!!!! That is beyond stunning!!!! Amazing layout. I can see why you like those tiles.

    ReplyDelete
  4. pięknie wykorzystałaś patchworkowo-mandalowe motywy na scrapie. uwielbiam!
    Uwielbiam całkiem serio i niestety zupełnie nie umiem ich sobie wkomponować w życie i otoczenie ;) Nawet nie chcę, bo mam wrażenie, że one dobrze wyglądają tylko w bardzo precyzyjnie rozplanowanych stylizacjach.
    Natomiast - zawsze twierdzę, że na wszystko musi być dobry moment. Jeśli wiem jak coś zrobić i nawet chcę, albo muszę, ale jakoś nie mogę się za to zabrać, to znaczy, że to nie jest ten moment. Zmuszanie się nie ma sensu. Zatem - Ty nie jesteś leniwa, może nawet szycie nie jest nudne, po prostu - ten moment jeszcze nie nadszedł :)

    ReplyDelete
  5. Absolutely gorgeous LO !
    your color combo is great
    and the mandalas squares.....
    you are right i love it ! :o))

    ReplyDelete
  6. praca jest doskonała, ciężko od niej wzrok oderwać... :)
    PS. co do nudnego szycia - podobno każde wytłumaczenie jest dobre! :p

    ReplyDelete
  7. Piękna praca, jestem zachwycona i chyba spróbuję swoich sił z mapką :)
    Ja myślę, że materiały nabierają mocy urzędowej i jeszcze przyjdzie na nie czas :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Blog Archive