niedziela, 26 lipca 2015

Coincidence & Destiny art journal

My art journal is full of accidents and mistakes; pages that I started and never finished or those that took me only few moments. Below two recent spreads, both made on "accidental" backgrounds.
Mój art journal pełen jest przypadków i pomyłek; stron, które zaczęłam ale nigdy nie skończyłam, oraz tych które zabrały mi tylko kilka minut. Poniżej dwa ostatnie wpisy. Oba powstały na "przypadkowym" tle.

{The Welcoming Prayer}

{Coincidence and destiny}

środa, 22 lipca 2015

Artist Profile in Art Journaling magazine.

Last week in my mailbox I found something that made me really really happy - a new issue of Art Journaling magazine. Few weeks ago I had the pleasure to talk about my passion and how did it all started with Rice Freeman-Zachery. The result is a beautiful 10 page long Artist Profile article in Summer issue featuring some of my art journal spreads. My page is also on the cover.
W zeszłym tygodniu znalazłam w skrzynce na listy coś co bardzo mnie ucieszyło - nowe wydanie magazynu Art Journaling. Kilka tygodni temu miałam przyjemność rozmawiać o mojej pasji i jak to wszystko się zaczęło z Rice Freeman-Zachery. Wynikiem tego jest 10 pięknych stron artykułu z serii Profil Artysty w letnim wydaniu magazynu. Znajdziecie też tam kilka moich stron z art journala, a jedna z nich znalazła się nawet na okładce.



I must say that the whole thing made me feel very special. Some Rice's questions were very thought-provoking and I realised that so far I've been very lucky. All of that made me think that maybe destiny really exists, because some people I met and some situations can't be just a coincidence. 
Muszę przyznać, że cały ten artykuł i okoliczności sprawił, że poczułam się bardzo wyjątkowo. Pewne pytania Rice prowokowały przemyślenia i zdałam sobie sprawę, że jak dotąd mam dużo szczęścia w życiu. Znowu pomyślałam, że przeznaczenie chyba jednak istnieje, bo pewne osoby, które spotkałam na swojej ścieżce i sytuacje, które się wydarzyły nie mogą być przypadkiem.


 Here you can buy this issue of Art Journaling magazine. Soon should be also available at Artist Trading Post.


wtorek, 23 czerwca 2015

Monotype & Escape - art journal

Today I would like to share two of my recent art journal pages. Both were featured on Mixed Media World blog where I'm a Star Designer this month. Apart from art journals you can find there also a little bit more about me and a short interview where I decided to use pictures instead of words :)
Dziś chciałabym pokazać moje dwie ostatnie strony w art journalu. Obie pojawiły się w moim gościnnym poście na blogu Mixed Media World. Oprócz nich znajdziecie w nim również odrobinę więcej o mnie i krótki wywiad na który postanowiłam odpowiedzieć zdjęciami zamiast słowami :)

All of below art journal spreads are made in A5 Monograph booklets which I found very inspiring. Jamie "donated" his huge collection of these little books for my experiments and I must say that I really appreciate it because I discovered whole new world of art journaling thanks to that. These Monographs are full of stunning and extremely inspiring art of other people. Turning them into something that's mine is difficult, but exciting.
Obie poniższe prace mieszkają w broszurach Monograph (format A5), które okazały się bardzo inspirujące. Jamie przekazał je na rzecz moich eksperymentów i muszę powiedzieć, że bardzo mu jestem wdzięczna bo oto otworzył się przede mną cały nowy art journalowy świat. Broszury o których mówię pełne są niesamowitej sztuki innych twórców. Zamienianie ich na coś mojego jest trudne, ale bardzo ekscytujące.





And another. This one using Fresco Finish paints with simple doodling.
I kolejna strona. Tym razem z użyciem farb Fresco Finish i prostym doodlingiem.



Hope you like it. In the meantime please have a look at Artist Trading Post blog where we just started new challenge with The Crafter's Workshop stencils. You can win a £10 voucher and guest spot on our blog.
Have a beautiful evening!
Mam nadzieję, że Wam się podoba. W międzyczasie zajrzyjcie proszę na bloga Artist Trading Post, którego prowadzę. Zaczęliśmy właśnie nowe wyzwanie - tym razem skupiamy się na maskach The Crafter's Workshop. Biorąc udział możecie wygrać voucher na zakupy w sklepie o wartości 10 funtów oraz gościnny występ na naszym blogu :)
Miłego popołudnia! 

niedziela, 21 czerwca 2015

Changing rooms - part 1.

 It looks like I owe you some kind of explanation about the reason of my absence here. I've had this blog for 5 years now and I never went so quiet. I always really enjoyed preparing every little blog post (at least twice a week) - started with writing and then showing some of my craft works. This place had it's anniversary few days ago which forced me a little bit to look back and analyse all of the changes that happened in my life. And one thing I must say - nothing is the same now and I'm very happy with this transformation. Some things I'm starting again, some things I'm trying to continue but still I'm changing a lot. 
So why did I go so quiet like I never did before? The answer is very simple - I was seriously busy. Busy with moving, reorganizing my personal life, house refurbishment, dealing with all the ideas that suddenly came to my mind, and all the inspirations that suddenly hit me, coordinating ATP blog, building a new business and all the little things that always happened in the meantime. And it's all still happening, it may not settle too quickly as I liked these busy days. 
Wygląda na to, że winna Wam jestem wyjaśnienia jeśli chodzi o powód mojej nieobecności tutaj. Posiadam tego bloga już od pięciu lat i nigdy jeszcze tak nie ucichłam. Zawsze bardzo cieszyło mnie pisanie każdego, nawet najmniejszego posta (przynajmniej dwa razy w tygodniu). Zaczynałam tylko pisząc a potem zaczęłam dzielić się z Wami moimi pracami kraftowymi. Kilka dni temu mój blog miał swoją rocznicę, co zmusiło mnie odrobinę do spojrzenia w tył i przeanalizowania tego, co się wydarzyło przed pięć lat w moim życiu. Jedno muszę przyznać - nic już nie jest takie samo i bardzo cieszy mnie ta zmiana. Pewne rzeczy zaczynam od początku, inne staram się kontynuować, ale wciąż dużo zmieniam, 
A więc dlaczego tak nagle ucichłam jak nigdy przedtem? Odpowiedź jest bardzo prosta - byłam naprawdę zajęta. Zajęta przeprowadzką, reorganizacją życia osobistego, remontem domu, wszystkimi pomysłami które nagle przyszły mi do głowy, wszystkimi inspiracjami które nagle uderzyły we mnie z siłą tornada, koordynowaniem bloga ATP, budowaniem nowego biznesu i wszystkimi tymi małymi rzeczami, które zawsze przytrafiają się po drodze. Wszystko to wciąż się dzieje i nie zapowiada się na zbyt wczesne wyciszenie - polubiłam ten stan.

 As I said at the beginning I feel like I owe you some explanation, so I decided to show you at least one little reason of my absence - a big transformation of one room in the house that became my little studio. This not too big place looked even smaller when we moved in. With a big bed inside, orange vertical blinds (one thing I found out I really don't like), strange red chandelier and red carpet it still had a big potential in our heads and we knew we can make it look much better and also that it won't cost a fortune. 
(psssst! To be honest I didn't expect that it will turn so beautiful, but Jamie was pretty sure how it's going to look. I'm very thankful to him because he is an amazing motivation and great support).
Unfortunately I don't have the very first picture of this room, but at least picture after two most important things we did - stripping the floor and painting walls. We were very happy to find a real victorian wooden floor under the carpet. It was pretty worn but still looked very exciting to us.
Tak jak powiedziałam na początku, czuję że winna Wam jestem wyjaśnienia, więc zdecydowałam, że muszę pokazać przynajmniej jeden maleńki powód mojej nieobecności - ogromną transformację jednego pokoju w nowym domu, który stał się moim przytulnym studiem. To niezbyt duże pomieszczenie wydawało się nawet jeszcze mniejsze, gdy się wprowadziliśmy. Z dużym łóżkiem pod ścianą, pomarańczowymi żaluzjami (oto odkryłam czego naprawdę nie lubię), niepokojąco czerwonym żyrandolem i równie czerwoną wykładziną dywanową. Wciąż miał jednak w sobie dla nas duży potencjał. Wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie wyczarować tu coś przyjemnego i że nie będzie nas to kosztowało fortuny.
(pssst! Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak zaskakującego efektu, ale Jamie miał tę pewność siebie, której mi brakowało. Jestem mu bardzo wdzięczna bo jest niesamowitą motywacją i podporą).
Niestety nie posiadam pierwszego zdjęcia tego pomieszczenia, ale przynajmniej następne - po dwóch najważniejszych krokach - zerwaniu wykładziny i malowaniu ścian. Bardzo ucieszyliśmy się znajdując pod wykładziną oryginalną stareńką drewnianą podłogę z czasów wiktoriańskich gdy dom był budowany. Była bardzo zużyta, co czyniło nasz projekt nawet bardziej ekscytującym.



 Now the question... what to do with this? We couldn't leave it just like that though it was pretty. After a few moments of thinking, the solution was pretty obvious for us - chalk paint! I chose Fox & Bear Sergeant Major colour which wasn't the best decision as it turned out. The colour was beautiful, but it didn't go with the paint on the walls. After painting we didn't like it and I had no idea what to do, as we didn't want to repaint all walls and we also loved Sergeant Major colour. Then after a night of thinking (I couldn't eat for whole day :D) and thinking and thinking Jamie came up with an idea - "Let's add more colours!". And so we did:
I oto w naszych głowach pojawiło się dręczące pytanie... co z tym zrobić? Nawet jeśli wyglądało to pięknie, to nie mogliśmy tak po prostu zostawić. Po kilku chwilach namysłu zdecydowaliśmy - farba kredowa! Wybrałam musztardowy kolor Sergeant Major od Fox &Bear i jak się szybko okazało nie był to strzał w dziesiątkę. Kolor był cudowny, ale nie pasował do farby na ścianach. Po pomalowaniu całej podłogi efekt wcale nas nie powalał i naprawdę nie mieliśmy zielonego pojęcia co z tym teraz zrobić. Nie chcieliśmy przemalować ponownie ścian a Sergeant Major sam w sobie bardzo nam się podobał. Po całej nocy rozmyślań (calutki dzień nie mogłam jeść :D) Jamie wpadł na pomysł "Dodajmy więcej kolorów!". I tak zrobiliśmy:


 At first we tried on a small piece of the floor board just to see how do they go together and we quickly found out that they do, they really really do! It was a huge relief for me and I couldn't wait to start painting. So we grabbed paintbrushes, diluted paint with water a little bit as it was very thick and...
Najpierw wypróbowaliśmy to połączenie kolorów na malutkim kawałku podłogi, by zobaczyć czy się razem dogadują. Szybko się okazało, że dogadują się ze sobą i to bardzo bardzo! Dla mnie to była wielka ulga i już nie mogłam się doczekać by zacząć malować. Złapaliśmy więc za pędzle, rozrzedziliśmy  farbę wodą, gdyż była bardzo gęsta i....


 It didn't take us long because the room is not too big and the paint was very nice to work with. And of course we were quick  as well because we were very impatient to see the effect :)
It dried for about 30 minutes and we could already see it's beautiful matte finish. Then we applied first coat of the varnish, and then after a few hours another one to give it even more protection. The finish was also matte so we could keep this nice vintage character. 
Nie zabrało nam to dużo czasu, gdyż pokój jest niewielki a farba bardzo przyjemna w pracy. Oczywiście malowaliśmy szybko, bo byliśmy bardzo niecierpliwi by zobaczyć końcowy efekt. :)
Schnięcie zajęło około 30 minut i mogliśmy już cieszyć oczy wspaniałym matowym wykończeniem. Nałożyliśmy wtedy pierwszą warstwę lakieru i następną po kilku godzinach schnięcia. Lakier był również matowy, co pomogło nam utrzymać całość w stylu vintage.


 We also painted the skirting board in Gunmetal colour which is an amazing dark grey. That added a bit of contrast because of the light colour of the walls. After only one day of painting we could enjoy new beautiful floor. 
Pomalowałam również listwę przypodłogową farbą w kolorze Gunmetal - przepiękna ciemna szarość. Dodało to całemu pokojowi odrobinę kontrastu. Wtedy już po zaledwie jednym dniu malowania mogliśmy się cieszyć nową podłogą, która była dokładnie taka jak ją sobie w jednej chwili wymarzyliśmy.


 I was really amazed how we could easily and quickly transform the room.  How a worn, messy floor with old paint coming off can turn into a clean and gorgeously smooth floor with vintage character without any preparation. But that was only the beginning! This room is now very cozy and a lovely place where we create every evening, but the final effect I'll show you in next blog post in next few days (I promise! :) Hope you like it! Have a nice and creative day.
Byłam naprawdę zaskoczona tym jak łatwo i szybko zmienił się ten pokój. Jak zużyta i niezbyt schludna podłoga z odpryskującą starą farbą przemieniła się w czystą, idealnie gładką podłogę z charakterem, bez żadnego uprzedniego przygotowania. A to był tylko początek zmian! Pokój jest teraz naszym przytulnym i uroczym miejscem gdzie dzieje się wiele kreatywnych rzeczy, ale efekt końcowy pokażę Wam w kolejnym poście za kilka dni (przysięgam! :)
Mam nadzieję, że Wam się spodobało! Życzę kreatywnego dnia i do zobaczenia.



Archiwum bloga